Nowy numer 3/2021 Archiwum

A po co komu starożytne zasady, jeśli trzeba utrzymać władzę?

"Nemo iudex in causa sua" (nikt nie może być sędzią we własnej sprawie) za wyjątkiem ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza.

Łamiąc jedną z podstawowych zasad prawnych, sformułowanych już przez starożytnych Rzymian, premier Donald Tusk udowodnił, że nie ma dla niego takiej reguły, której nie potrafiłby ominąć lub nagiąć, aby tylko - choćby na chwilę - osiągnąć doraźny cel i uratować siebie, swój rząd oraz partię.

Ukaranie Sienkiewicza poprzez nakazanie mu znalezienia sprawców afery podsłuchowej, której on sam padł ofiarą jest majstersztykiem politycznego cynizmu połączonym ze spektakularnym zlekceważeniem norm etycznych i prawnych.

Zamiast całkowicie wyłączyć go z tego postępowania i powierzyć je któremuś z wiceministrów spraw wewnętrznych albo nawet komuś z zewnątrz,  jasno dał do zrozumienia, że nie liczy się dla niego elementarne poszanowanie odwiecznych reguł, skoro w grę wchodzi ratowanie skóry współpracownikom, a pośrednio sobie samemu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama