Tymi słowami powitał grupę ok. 360 pielgrzymów, którzy przez 6 dni wędrowali z Łowicza na Jasną Górę. Jak co roku, dotarli na klasztorne wzgórze w wigilię Zesłania Ducha Świętego. – Chciałem wam tylko powiedzieć, że pierwszy raz miałem taką łaskę, że witałem łowicką pielgrzymkę tam, ze szczytów, od Matki Boskiej z wysoka, od ołtarza. Jeszcze tak cudownej pielgrzymki nie widziałem! A była ona jak jeden wieniec kwiatów. A gdy padliście krzyżem przed szczytem Matki Boskiej, to trzeba być bardzo mocnym i trzeba mieć mocne serce, żeby nie pękło. I jeszcze jeden widok, jak dzieciaki z Dąbrowy biało-żółtymi flagami pozdrawiały ojca świętego, który przyszedł z nami, ale teraz już jako święty – dodał bp Zawitkowski.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








