Nigeryjski szef sił powietrznych Alex Badeh, określił to "dobrą wiadomością dla rodziców", jakkolwiek dodał, że wojsko nie będzie próbowało szturmować miejsca pobytu terrorystów wraz z zakładniczkami. Nie podano też do publicznej wiadomości miejsca pobytu uprowadzonych. "Nie możemy zabić naszych dziewcząt w imię próby wyzwolenia ich" - argumentował.
Wcześniej doszło do częściowego porozumienia między rządem a Boko Haram. Dotyczyło uwolnienia 50 dziewcząt w zamian za zwolnienie z więzień 100 członków organizacji. Strona rządowa zerwała jednak porozumienie. Powody decyzji pozostają niejasne - informuje BBC News.
Sprawa więzionych dziewcząt i nie rozwiązanie tej sytuacji przez stronę rządową, wzbudza coraz więcej protestów w społeczeństwie. W odpowiedzi na poniedziałkowe demonstracje przed budynkiem ministerstwa obrony w Abudży, szef sił powietrznych odpowiedział:
"Nikt nie powinien przychodzić mówiąc, że wojsko nie wie co robić. Wiemy co mamy rozbić" - mówił Badeh, podkreślając poparcie prezydenta dla działań i decyzji wojska.
Dziewczęta, w większości chrześcijańskie są prawdopodobnie przetrzymywane w oddalonym obszarze leśnym, w północno-wschodniej części stanu Borno, niedaleko granicy z Czadem i Kamerunem
W uwolnienie dziewcząt zaangażowane są również grupy ekspertów z Wielkiej Brytanii, USA, Chin i Francji.








