Nowy numer 42/2019 Archiwum

Niuansowanie wierności

Ktoś ma, zdaje się, kłopot: Jak rozerwać małżeństwo w taki sposób, żeby się nazywało, że jest nierozerwalne?

„Módlmy się za papieża Franciszka i biskupów, żeby wiernie przekazywali naukę Chrystusa o nierozerwalności małżeństwa” – to pierwsza intencja w modlitwie wiernych, jaką usłyszałem w czasie dzisiejszej Mszy św. Bo to też i temat dzisiejszego czytania z Ewangelii. Jezus, pytany podstępnie przez faryzeuszów, „czy wolno mężowi oddalić żonę” (bo przecież „Mojżesz pozwolił”), odpowiada bez patyczkowania się: „Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo”.

Nie ma tu żadnego „ale”. Żadnego „niuansowania” – cudzołóstwo i koniec. Grzech to grzech, kropka.

Jak dowiadujemy się z informacji podanej za pośrednictwem KAI (przeczytaj tekst Kard. Kasper chce zmiany etyki seksualnej), 81-letni niemiecki kardynał Walter Kasper wygłosił dla kolegium kardynałów referat, który „wywołał burzliwą dyskusję wśród purpuratów”, pełną „słów krytyki”.

Jeśli rzeczywiście niemiecki hierarcha użył takich słów, jak podano, to trudno się tej krytyce dziwić. Bo co oznacza takie zdanie: „Czy możemy odmówić sakramentu pokuty i komunii w sytuacji, gdy osoba rozwiedziona i żyjąca w nowym związku wyrazi skruchę z powodu rozpadu swego pierwszego małżeństwa i zapewni, że uczyni wszystko, aby jej drugi związek cywilny żył wiarą?”. Odpowiedź na takie pytanie może być tylko jedna: nie „możemy” odmówić, lecz musimy. Jeśli ktoś, niezależnie od stanowiska zajmowanego w Kościele, twierdzi inaczej, staje w jawnej sprzeczności z nauką Chrystusa. O tej jednoznaczności nauki Jezusa ws. małżeństwa przypomina często prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kard. Gerhard Ludwig Müller.

Jeśli moje dziecko zdemoluje swój pokój, a potem przeniesie się do czystego pokoju swojego brata, to nie wystarczy mi, że wyrazi skruchę i zapewni, że w tym drugim pokoju to on już będzie utrzymywał porządek. Nie, dziecko, ty masz swój pokój, a teraz jesteś w cudzym. Wracaj i posprzątaj w swoim pokoju, bo to twoje miejsce. Dopóki tego nie zrobisz, twoja deklaracja żalu nie jest skruchą – to próba taniego wykręcenia się od odpowiedzialności.

Wśród warunków dobrej spowiedzi jest mocne postanowienie poprawy, ale ono nie jest łzawym zapewnianiem „będę lepszy”, tylko – zwróćmy uwagę na to słowo – MOCNĄ decyzją. A za taką decyzją muszą iść czyny nawrócenia. Nawrócenie zaś nie jest podążaniem w tym samym kierunku, lecz ZAWRÓCENIEM. Jeśli ktoś grzeszył, musi zawrócić i przestać grzeszyć, a nie oczekiwać na zmianę definicji grzechu.

Widoczne w Niemczech tendencje do „niuansowania” nierozerwalności małżeństwa są zapewne skutkiem powszechnego lekceważenia nauki Jezusa o małżeństwie. Ale czy z faktu, że wielu katolików łamie swoje najświętsze życiowe zobowiązanie (a takim dla większości jest z pewnością ślub małżeński), wynika, że wolno zamknąć uszy na słowa Jezusa? Czy w dążeniu do „nierobienia przykrości” parom, które popełniły fatalny błąd, Kościół miałby przemianować „błąd” na „opcję”?

Jeśli na tym świecie ma coś jeszcze znaczyć dane słowo, to ostatnią rzeczą, jaką wolno w tej kwestii odpuścić, jest wierność małżonków aż do śmierci.

Katolicy w Niemczech praktycznie nie muszą pościć, w wielu miejscach praktycznie się nie spowiadają – i wciąż ich ubywa. Czy ktoś się łudzi, że oficjalna zgoda na świętokradztwo sprawi, że tendencja się odwróci? Nic podobnego – ludzie wrócą do Kościoła, gdy znajdą tam Chrystusa, a nie samych nadskakujących z „udogodnieniami”, przymilnie uśmiechniętych, i przepraszających że żyją, duchownych. Ludzie potrzebują prawdy o sobie, a więc także o swoim grzechu, inaczej nie ma mowy o nawróceniu.

Dowiadujemy się też z informacji, że papież wyraził uznanie dla „gruntownej teologii” kardynała Kaspera, ale – jak czytamy – „na prośbę Ojca Świętego autor skupił się bardziej na pilnych problemach, a mniej na ewentualnych odpowiedziach na nie”.

Cóż... zgrabnie ujęte. No właśnie – odpowiedź już dawno padła. W Ewangelii.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • Iza
    02.03.2014 20:05
    Oj,setnie się Pan Jezus bawi czytając te nasze mądrości...żeby to wszystko było takie proste.Nie ma co dewagować,sprawy zbawienia zostawmy Bogu,bo myślę ,że po śmierci będziemy zdziwieni kogo spotkamy w Niebie,i zdziwieni kogo tam nie spotkamy.Jeśli nam uda się tam dotrzeć...
  • odJana
    03.03.2014 17:56
    "Bo co oznacza takie zdanie: „Czy możemy odmówić sakramentu pokuty i komunii w sytuacji, gdy osoba rozwiedziona i żyjąca w nowym związku wyrazi skruchę z powodu rozpadu swego pierwszego małżeństwa i zapewni, że uczyni wszystko, aby jej drugi związek cywilny żył wiarą?”."
    Żeby udzielić odpowiedzi na tak postawione pytanie należy wpierw zadać pytanie czy jest w ogóle możliwe życie wiarą w nowym cywilnym związku?
    doceń 5
  • Iza
    03.03.2014 21:56
    Jacek N.trochę zle zostałam odebrana.Wcale nie popieram związków niesakramentalnych,i nie jestem za liberalizacją,czy też naciąganiem słów Pana Jezusa dla ludzkiej wygody,czy też słabości.Nie uważam ,że żyję jak w średniowieczu przez 14 lat odkąd mąż mnie opuścił.I broń Boże nie obrzucam żadnego księdza błotem.Mam jak najbardziej wiele respektu i szacunku dla nich .Ale ten czas bólu i porażki życiowej ,delikatnie mówiąc,nauczył mnie pokory.Nauczył miłości pokornej i wybaczającej.I tego,że nie do mnie sądy należą.I jaką miarą mierzycie i wam odmierzą.Nie usprawiedliwiam i nie sądzę.I Nie Potępiam.Mimo bólu jaki dostarczył mi i moim dzieciom mąż.Tłumaczyłam,że nie wiedział co robi,że to ojciec,że wpadać w ramiona nie muszą,ale niech przebaczą.I dziś mają dzięki temu czyste sumienia i kontakt,a ojciec szansę wybaczenia w dniu ostatecznym.Nie zapominajcie,że rozliczać będą nas z miłości.A Bóg kocha najbardziej . Troszczy się o zbawienie każdego z nas.I tych zatwardziałych grzeszników.Dajcie wiarę Panu,że potrafi działać cuda i prowadzi tych zagubionych też do zbawienia,Bo ich kocha.I oni mogą wejść przed wami do Królestwa Niebieskiego.
  • Iza
    03.03.2014 22:36
    w obliczu rodzącej się groźby wojny,mamy zdaje się odpowiedź Boga na nasze zuchwałości...
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji