Nowy numer 29/2019 Archiwum

Gorzkie zwycięstwo

Gdyby nie postawa Kościołów chrześcijańskich na Ukrainie, wydarzenia w Kijowie mogłyby zakończyć się katastrofą nie tylko dla tego kraju. Teraz najważniejsze jest pytanie, czy ofiara blisko stu obrońców Majdanu, którzy polegli w czasie walk w stolicy Ukrainy, nie zostanie zmarnowana.

Przybywa atamanów

W piątek wieczorem spełnił się koszmar Janukowycza: Tymoszenko wróciła na Majdan. Witał ją ogromny tłum, ale chyba z mniejszym entuzjazmem, aniżeli się spodziewała. Jej przemówienie nie zawierało jednak żadnej ważniejszej myśli poza nawoływaniem do rozliczeń i emocjonalnym podgrzewaniem nastrojów. Obawiam się, że właśnie zaczęła się po stronie opozycji licytacja, kto mocniej i głośniej będzie domagał się zemsty na „wrogach ludu”. Prawy Sektor już zapowiedział, że nie zejdzie z Majdanu, gdyż rewolucja narodowa musi być kontynuowana aż do usunięcia z kraju wszystkich „wewnętrznych okupantów”. Formuła to pojemna i można w tę kategorię wpisać każdego, według uznania. Skompromitowali się dotychczasowi polityczni liderzy Majdanu: Jaceniuk, Tiahnybok i Kliczka. Nie dość, że zawiedli w godzinie próby – nie było ich na głównej scenie, kiedy Berkut podchodził na kilkanaście metrów, ale podpisali porozumienie z Janukowyczem, które kilka godzin później sami obalili, doprowadzając do jego usunięcia w Radzie Najwyższej. Kto więc teraz stanie na czele tego wielkiego ruchu? Formalnie parlament wybrał Ołeksandra Turczynowa, przewodniczącego Rady Najwyższej, na pełniącego obowiązki prezydenta. To bliski współpracownik Julii Tymoszenko, która podczas wiecu zapewniała, że ona jest gwarantem koniecznych zmian. Tylko że wielu Ukraińców po prostu jej nie wierzy. Słyszałem nawet komentarze, że cały jej wjazd na scenę na inwalidzkim wózku był starannie wyreżyserowanym spektaklem, gdyż wiadomo, że choć chora potrafi się poruszać bez wózka. O ile sprawa, za którą została skazana, była zemstą polityczną obozu Janukowycza, to już oskarżenia o różne przekręty z przeszłości mają pokrycie w faktach. Tymoszenko wyszła z oligarchów i nigdy żadnemu z nich krzywdy nie zrobiła. Trudno więc mi wyobrazić sobie ją jako lidera walki z tym systemem. Tymczasem Kijów kipi od emocji. Na kilka godzin przed powrotem Tymoszenko widziałem, jak ulicami konwojowano dwóch młodych chłopców, członków prorządowych band, czyli tituszek. Oskarżono ich o to, że mieli strzelać do ludzi w czarny czwartek. Szli prowadzeni przez Samoobronę wśród takiej nienawiści tłumu, że wystarczyłby jeden gest czy okrzyk, a mogłoby dojść do samosądu. Dlatego słowa Tymoszenko, że „nie będziemy godni pamięci ludzi, którzy zginęli i którzy otworzyli nam szlak, jeśli nie ukarzemy co do jednego tych, którzy pozbawili ich życia, którzy bili studentów, którzy bili naszych natchnionych duchem ludzi”, są igraniem z ogniem, którego tutaj jest i tak wystarczająco dużo. Już podczas jej wiecu tłum pobił kilku młodych chłopców, krzycząc, że to tituszki. Jeśli nie pojawi się żaden neutralny kandydat, dojdzie do ostrego starcia liderów opozycji, znanego już w historii Ukrainy pod nazwą atamaństwa. Walka z wewnętrznym wrogiem jest wtedy ważniejsza aniżeli rozwiązywanie problemów kraju. Zwłaszcza że środowiska polityczne jak Prawy Sektor czy Samoobrona Majdanu już zapowiedziały, że Majdan ma trwać, gdyż rewolucja się nie zakończyła.

Grozi podział Ukrainy?

Prezydent Janukowycz podczas tych wydarzeń okazał się tchórzem, porzucając ludzi, którzy w ostatnich dniach nadstawiali dla niego karku. Opuścił Kijów w piątek 21 lutego po podpisaniu porozumienia z opozycją w obecności ministrów spraw zagranicznych Polski, RFN oraz Francji. Wiadomo, że próbował uciec z kraju, ale z ostatnich informacji wynika, że trwa okopany w swoim bastionie na Wschodzie, wspierany przez Krym. Obecnie jest już ścigany listem gończym, ale jego zaplecze polityczne nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa. W tych dniach mobilizowały się bowiem nie tylko siły opozycji, ale także zwolennicy Janukowycza oraz Partii Regionów. A to nie tylko oligarchowie i administracja państwowa. Do Partii Regionów – jak do każdego ośrodka władzy – lgnęli różni ludzie, którzy liczyli na awans zawodowy, materialny i społeczny. Według różnych szacunków niedawno było ich 1,5 mln, a więc jest to siła, której nie można lekceważyć, chociaż nie widać jej było na Majdanie. Wschód był zawsze mniej aktywny społecznie, nie potrafił się tak szybko organizować jak Zachodnia Ukraina. Ale z pewnością nie będzie siedział z założonymi rękami, gdy upadek Janukowycza stał się faktem. Gdy na Majdanie oczekiwano na Tymoszenko, w Charkowie odbywał się zjazd deputowanych wszystkich szczebli z południowo-wschodnich regionów Ukrainy. Stworzył on nową platformę polityczną, która przyjęła na siebie odpowiedzialność „za zapewnienie porządku konstytucyjnego i praw obywateli na całym terytorium”. Wyrasta więc na Wschodzie drugi ośrodek władzy, już bez Janukowycza, ale za to konkurencyjny wobec Majdanu i parlamentu. Na takim podziale gra Rosja, tradycyjnie obecna w tej części Ukrainy, która mówi po rosyjsku, wyznaje prawosławie w łączności z Patriarchatem Moskiewskim i nigdy nie będzie stawiała pomników Stefanowi Banderze. Poseł Paweł Kowal, który po upadku Janukowycza przebywał wraz z grupą posłów Parlamentu Europejskiego w Kijowie, mówił mi, że podczas rozmów w Radzie Najwyższej często pojawiały się obawy przed możliwością podziału kraju. Ukraińscy politycy w tym kontekście przywoływali przypadek Naddniestrza, terytorium Mołdowy, które po rozpadzie Związku Sowieckiego dokonało zbrojnej secesji, nie uznając zwierzchnictwa centralnych władz w Kiszyniowie. Problem Naddniestrza nie został rozwiązany do dzisiaj, co jest ważną przeszkodą w negocjacjach Mołdowy z Unią Europejską. Podobne działania można sobie także wyobrazić w warunkach ukraińskich, co już zapowiadają separatyści na Krymie. Dlatego na ostatnim niedzielnym wiecu patriarcha Filaret (Denysenko), głowa prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego, w ostrych słowach potępił wszystkie próby podziału Ukrainy. Nawiązując do różnych głosów sugerujących rozpad Ukrainy, zapytał, czy naród tego chce. Odpowiedziało mu gromkie: „Nie!”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji