Nowy numer 48/2020 Archiwum

Koło ze smakiem

Pączek pączkowi nierówny. Swój sposób na ten obowiązkowy przysmak, związany z końcem karnawału, mają gospodynie w Tłuchowie.

Kulinarne popisy telewizyjne, setki domorosłych kucharzy, zachłyśniętych zagranicznymi i orientalnymi daniami, pewnie nie robią dużego wrażenia na paniach, które tworzą Koło Gospodyń Wiejskich „Jagna” w Tłuchowie. Ich pączki ziemniaczano-dyniowe, zupa z dyni, „faćka” czy „gugul” – gęsina z fasolą, cebulą i zapiekanym twarogiem, z produktów wyhodowanych we własnych gospodarstwach, mają znakomity i zdrowy smak tego regionu. A o ich rosole, serwowanym podczas Rajdu Samochodowego Orlen, Krzysztof Hołowczyc powiedział, że jest najlepszy, jaki jadł w życiu.

Tajemnica chrupiącej skórki

Ziemia dobrzyńska, jak przyznają same mieszkanki, nie była szczególnie bogata, więc i składniki, a także tradycyjne potrawy były proste. Na stołach królowały ziemniaki, fasola, cebula, łoboda, czyli „faćka”, pokrzywa i dynia, którą i dzisiaj można tu spotkać w każdym ogrodzie, wyjaśnia Joanna Sosińska. – Każdy przepis, jak wiadomo, trzeba trochę przerobić. U nas ta monotonia spowodowała, że musimy poszukiwać innych smaków – mówi pani Joanna. Ziemniaczano-dyniowe pączki KGW „Jagna” wyglądają jak setki innych takich wypieków, ale już po pierwszym kęsie można poczuć mistrzowskie połączenie chrupiącej, brązowej skórki i miękkiego wnętrza z różanym nadzieniem. Do nich najlepsze są żółte ziemniaki, mówi Grażyna Jędrzejewska, której owe pączki są specjalnością. Za ten produkt pani Grażyna otrzymała nagrodę w konkursie „Nasze kulinarne dziedzictwo”. Ale największym sukcesem okazało się wpisanie ich na ministerialną Listę Produktów Tradycyjnych w obszarze Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Ten certyfikat niełatwo jest zdobyć, bo chodzi o taki produkt, którego wyjątkowe cechy i walory będą wynikały ze składników i tradycyjnych metod produkcji stosowanych w danym regionie i stanowiących jego dziedzictwo. W opisie wykonania tłuchowskich pączków można przeczytać: „Najważniejsze przy wyrobie pączków było dobrze wyrobione ręcznie ciasto oraz zachowanie odpowiedniej kolejności połączeń surowców. Ponadto dodawany przecier dyniowy nadawał wyjątkową barwę oraz przedłużał ich świeżość”. Trzeba, jak wyjaśnia pani Joanna, zebrać pisemną dokumentację minimum 25-letniej tradycji wytwarzania produktu tradycyjnymi metodami. Konieczne jest wykorzystywanie naturalnych składników, bez sztucznych ulepszaczy. Panie z koła „Jagna” planują teraz powalczyć o certyfikat „produktu tradycyjnego” dla kiełbasy dworskiej (bo kiedyś wyrabiana była we dworze przez kobiety ze wsi, które tam pracowały).

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama