GN 03/2020 Archiwum

Ślad krzyża na trumnie

„Jeszcze się kiedyś rozsmucę,/ Jeszcze do Ciebie powrócę,/ Chrystusie…” – pisał Julian Tuwim. Czy rzeczywiście powrócił? Nigdy publicznie się do tego nie przyznał. Ale postać Chrystusa niepokoiła go przez całe życie.

Pewnego dnia po wojnie na jednej z warszawskich ulic Roman Brandstaetter spotkał Juliana Tuwima. Ten zaprosił go do restauracji. Brandstaetter tak później opisał to spotkanie: „Tuwim zamawia dwie wódki. »A zagrycha?« – pytam. »Tylko niemowlęta piją wódkę z zagrychą« – odpowiada Tuwim. Pijemy. »Co słychać u Pana Boga?« – pyta. »Nie wiem, panie Julianie«. – »Czy Chrystus istniał?« – »Istnieje«. – »A gdyby udowodniono, że nie istniał?« – »To niemożliwe« – odpowiadam. »Dlaczego?« – pyta Tuwim. »Bo Chrystus musi istnieć«. Milczenie. Tuwim powtarza: »Musi istnieć?«... Woła: »Proszę jeszcze dwie wódki!«. I znów powtarza: »Musi istnieć... Musi...«. Podnosi kieliszek. »No, to pijemy na chwałę Wieczności!«”. Kiedy zrobiło się późno, Brandstaetter odprowadził Tuwima do taksówki: „»Żegnamy się. Siada. Zatrzaskuje drzwiczki, ale natychmiast je otwiera, wychyla się z samochodu, wpatruje się we mnie życzliwym i zarazem zakłopotanym wzrokiem, i mówi: »Wie pan, pan ma rację... To musi istnieć, jest bardzo mądre...«. Uśmiecham się i przyjaźnie macham do niego ręką”.

Jak ptak w sieci

Obu twórców łączyło żydowskie pochodzenie, dzieliło – prawie wszystko. Brandstaetter był już wtedy po nawróceniu na katolicyzm, co nie przysporzyło mu sympatii komunistycznych władz. Miał problemy z pracą, z wydawaniem utworów. Tuwim – przeciwnie – po wypowiedziach aprobujących sojusz Polski z ZSRR stał się pupilkiem władzy. Obficie korzystał z przyznawanych mu przywilejów, odbierał nagrody, brał udział w państwowych uroczystościach, zawsze zajmując honorowe miejsca. Tyle że tworzył znacznie mniej niż jego kolega po piórze. Brandstaetter właśnie przeżywał jeden z najpłodniejszych okresów w swojej biografii. Tuwim – stracił gdzieś łatwość pisania, która towarzyszyła mu przed wojną. Dziwnym trafem tych dwóch spotkało się 27 grudnia 1953 roku, w dniu śmierci Juliana Tuwima. W zakopiańskiej kawiarni miał on zapisać na serwetce wers nigdy nie skończonego wiersza: „Dla oszczędności zgaście światłość wiekuistą, gdyby mi miała kiedyś zaświecić...”. Brandstaetter obserwował poetę zza stolika: „Wyglądał jak ptak szamotający się w sieci. Wstał.

Powoli, jakby chciał opanować nieskładność ruchów, wyszedł z sali” – zapisał później. Słabe serce Tuwima nie wytrzymało wietrznej pogody, wypity alkohol też zrobił swoje. Godzinę później Brandstaetter żegnał się ze zmarłym w pensjonacie „Halama”: „Bezkrwista, orla twarz o ostrych, ale już spokojnych rysach, pogodzonych z inną rzeczywistością, zlewała się łagodnie z bielą poduszki”. W drzwiach autor „Jezusa z Nazaretu” natknął się na kierownika zakładu pogrzebowego. „Pan znał Tuwima?... Nie mam kogo spytać. Jakiego wyznania był Tuwim? Mam trumnę tylko z krzyżem i Chrystusem. Nie wiem, czy mam zostawić Chrystusa, czy Go zdjąć”. „Też nie wiem” – odpowiedział Brandstaetter. Z jego zapisków dowiadujemy się, że ostatecznie krzyż zniknął z trumny: „Była świerkowa, jasnego koloru. Gdy nas mijała, spostrzegłem na jej wieku dwie skrzyżowane, wyblakłe, lecz wyraźne smugi pozostałe po usuniętym krzyżu z przybitym doń Chrystusem”.

Jeszcze do Ciebie powrócę

Smutna jest symbolika tej ostatniej sceny, choć ślad na trumnie zdaje się mówić, że nie udało się całkiem wymazać Chrystusa z życia poety. Tego Chrystusa, który fascynował go i niepokoił od wczesnej twórczości. To przecież Tuwim jest autorem jednego z najbardziej poruszających wierszy religijnych w dwudziestowiecznej liryce polskiej: Jeszcze się kiedyś rozsmucę, Jeszcze do Ciebie powrócę, Chrystusie... Jeszcze tak strasznie zapłaczę, Że przez łzy Ciebie zobaczę, Chrystusie... I taką wielką żałobą Będę się żalił przed Tobą, Chrystusie... Że duch mój przed Tobą klęknie I wtedy serce mi pęknie, Chrystusie... Czy rzeczywiście powrócił? Nigdy publicznie się do tego nie przyznał, nie przyjął chrztu. Niewątpliwie jednak zmagał się z tematem wiary, z którym wiązało się ważne dla niego pytanie – o tożsamość, równie niejednoznaczną jak jego stosunek do religii.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także

  • JAWA25
    15.07.2016 21:20
    nie można dwóm panom służyć
    doceń 8
  • Fuma
    25.10.2017 13:29
    Że duch mój przed Tobą klęknie I wtedy serce mi pęknie, Chrystusie... 27 grudnia 1953 r. Tuwim zmarł na zawał serca
    doceń 4
  • JAWA25
    25.10.2017 21:16
    Tuwim może walczył z bolszewią? kiedy i gdzie?

    Tuwim pisał że "Lenin przyjaciel prostych ludzi" http://niniwa22.cba.pl/julian_tuwim.htm
    a Stalin to "heros i "sumień prawodawca" http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/144083,poeci-na-sluzbie.html Świat jeszcze nie usłyszał o Hitlerze a Lenin już zakładał obozy koncentracyjne.
    Stalin do spółki z Hitlerem wywołał wojnę, a antysemitą tez był (vide "sprawa lekarzy").
    doceń 8

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji