Nowy numer 07/2020 Archiwum

Cóż począć z barbarią?

Coraz częściej państwa Zachodu zadają sobie pytanie: tolerować barbarzyństwo w krajach opanowanych przez lokalnych watażków lub rządzonych przez dyktatorów czy podejmować interwencje zbrojne kosztem życia swoich żołnierzy?

Komunizm przyjacielem dyktatur

To rozprzestrzenianie się zachodnich norm szanujących przyrodzoną godność człowieka od połowy XX w. zaczyna się cofać. Liczne kraje Afryki i Azji uzyskują niepodległość. Niektórzy liderzy walk wyzwoleńczych tworzą udane demokracje, jak Indie, Malezja czy Singapur, ale w znacznie większej liczbie krajów wraz z rządami lokalnych dyktatorów wrócił despotyzm nacechowany pogardą dla podmiotowości człowieka, tak silnie akcentowanej w chrześcijaństwie. Najlepszym przykładem regresu są komunistyczne Chiny i Kambodża pod władzą Czerwonych Khmerów, które – mimo deklarowania wolności ludu – były świadkami masowego głodu związanego z marksistowskimi eksperymentami społecznymi. Tak było też w zdobytej przez komunistów Etiopii, gdzie obłąkańcze pomysły kolektywizacji rolnictwa zakończyły się śmiercią setek tysięcy ludzi. Marksizm spotykał się tam z dawnymi tradycjami despotii. A Zachód? Tym częściej abdykował z roli gwaranta podstawowych zasad człowieczeństwa, im mocniej napotykał opór Związku Radzieckiego jako protektora lewicowych reżymów. Barbaria powracała w kostiumie antyimperializmu. Po upadku ZSRR na krótko Ameryka wzięła na siebie rolę „Globocopa” – światowego policjanta, który interweniował w krajach „rozbójniczych”. Tak doszło do interwencji USA w Iraku czy potem w Somalii w 1993 roku. Ale już ta ostatnia interwencja humanitarna pokazała, że Zachód potrafi sprawnie wejść, jednak nie jest w stanie zbudować stabilnej demokracji w miejsce rządów chaosu.  Słabość Zachodu wykazało porwanie i zamordowanie dwóch żołnierzy US Army. Scena wleczenia ich zwłok po ulicach wywołała presję społeczną na wycofanie sił amerykańskich z Somalii, mimo braku stabilizacji. Nieprzypadkowo potem to wody wokół Somalii stały się rejonem działania somalijskich piratów terroryzujących ruch statków na tym akwenie. Z kolei operacja w Afganistanie z 2003 r., mimo osłabienia Al-Kaidy, nie zakończyła się zbudowaniem tam żadnego stabilnego rządu. Interwencje USA w Iraku, Somalii czy Afganistanie przypadły na okres osłabienia Rosji i wycofania się Chin z roli rozgrywającego w polityce światowej. Ale od początku nowego wieku Pekin i Moskwa coraz bardziej zdecydowanie ograniczają pole USA do interwencji w krajach dyktatorskich. Formalnie Rosjanie i Chińczycy wskazują na drogę interwencji pod flagą ONZ. Ale takie akcje zazwyczaj nie zagrażają realnie dyktatorom. Przykładem tego typu pozorowanych akcji okazała się interwencja wojsk państw afrykańskich w Darfurze, która nie była w stanie ani uchronić ludności cywilnej, ani zagrozić na serio miejscowym watażkom. Tak było też ostatnio w Syrii – kraju, którego przywódca Baszar el-Asad zaatakował własną ludność cywilną śmiercionośnymi gazami. Cóż z tego, że armie Francji i USA były gotowe do ataku, gdy z jednej strony prezydentowi Barackowi Obamie zabrakło woli działania, a z drugiej Rosja skutecznie wystąpiła w roli protektora władcy Syrii. Oczywiście niechęć do interwencji w krajach Zachodu wynikała też z obaw, że po upadku Baszara el-Asada Syrię mogą zdobyć islamiści, ale wrażenie sparaliżowania państw Zachodu strachem i niezdecydowaniem pozostało. A tam, gdzie Zachód nie decyduje się na działanie, rozkwitają strefy dyktatur i  brutalizacji stosunków społecznych. Ofiarą tego procesu zawsze najpierw padają chrześcijanie utożsamiani z Zachodem, ale przez ten Zachód bardzo słabo bronieni.

Odwaga albo barbaria

Jest rzeczą przygnębiającą, że coraz częściej musimy przywykać do poszerzania się strefy państw, w których dochodzi do regresu cywilizacyjnego. I do barbarzyńskich praktyk, takich jak wspomniane wcześniej zabieranie dzieci za opiumowe długi. Ale alternatywą dla akceptacji takiego barbarzyństwa musi być gotowość Zachodu do ponoszenia ofiar życia żołnierzy w interwencjach. Tymczasem Zachód nie może patrzeć na renesans barbarzyństwa, na przykład w Afganistanie, ale jednocześnie nie jest w stanie zaakceptować śmierci żołnierzy na misjach w krajach upadłych. Problem sensu interwencji wojskowych Zachodu jest poważnym dylematem dla chrześcijan. Stolica Apostolska, zarówno w wypadku interwencji w Iraku, jak i wobec groźby konfliktu syryjskiego, wzywała do pokojowego rozwiązania problemu. Chodzi jednak o to, że takie kraje jak Rosja czy Chiny hasło rozwiązań politycznych traktują jako sposób na chronienie zaprzyjaźnionych dyktatur, co już widać w Syrii. To pytanie – tolerować barbarię czy walczyć z państwami zbójeckimi – skierować można także do nas, Polaków. Czy chcemy uczestniczyć w akcjach międzynarodowych, ale i ponosić straty naszych żołnierzy, czy trzymać się zasady „nasza chata z kraja”? Łatwej odpowiedzi na te pytania nie ma, warto jednak zdawać sobie sprawę z dramatyzmu tego wyboru.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • goscimira
    01.01.2014 10:32
    Dobry artykuł, tylko co on wniesie? Zachód w źle rozumianej tolerancji sprowadził cały ten świat barbarzyńskiego islamu do siebie. Sami sobie zbudowali konia i wprowadzili do niego zabójców. Nie radzą sobie bo w przeciwieństwie do islamistycznych krain śmierci mają wszędzie w każdej swojej dziedzinie życia gospodarczego, społecznego czy politycznego islamistów, którzy skutecznie blokują szkodzą, mieszają. Spójrzmy na Francję, Szwecję, Anglię i inne kraje, gdzie islamiści już krzyczą o wprowadzaniu ich praw. Gdzie kobiety wyglądające jak czarne monstra mówią Europejką, że są nie odziane, że My Europejczycy będziemy w piekle, a oni mordercy w niebie.
    To jest ta cała tolerancyjna demokracja rozleniwionego zachodu, który usiadł na lurach i stracił czujność.
    Aby tej hydrze ukręcić łeb to cały Zachód musi wreszcie się obudzić i ruszyć jak kiedyś ramię w ramię na islamistów. Oni nie mogą w źle rozumianej przez zachód tolerancji sprawiać byśmy byli niewolnikami i ofiarami we własnych krajach.
    Jeśli islamiści u nas nie poczują silnej ręki na nic wszelkie interwencje. A zachodnie rządy skażą nas na islamskie piekło pod butami ludzi wyzutych z człowieczeństwa.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama