Nowy numer 03/2020 Archiwum

Cóż począć z barbarią?

Coraz częściej państwa Zachodu zadają sobie pytanie: tolerować barbarzyństwo w krajach opanowanych przez lokalnych watażków lub rządzonych przez dyktatorów czy podejmować interwencje zbrojne kosztem życia swoich żołnierzy?

Wjednej z telewizji nadano niedawno wstrząsający film dokumentalny o procederze „dzieci za opium”, jaki rozplenił się w Afganistanie. Oto liderzy grup talibów wpędzają ubogich rolników w uzależnienie. Wpierw proponują pożyczkę na rozpoczęcie uprawy maku, z którego uzyskuje się opium, a potem czerpią korzyści z cudzej pracy, skupując po narzucanych cenach śmiercionośny narkotyk. Ale gdy rolnik ma to nieszczęście, że nieurodzaj spowoduje mniejsze zbiory, talibowie brutalnie domagają się spłaty rat pożyczonych pieniędzy. Gdy nieszczęśnik nie ma z czego płacić, musi oddać własną córkę. Dziewczynki trafiają do domów publicznych w Pakistanie lub są oferowane jako żony. W całej sprawie przeraża absolutna bezkarność takiego procederu. Nie potępiają go duchowni islamscy, a formalna władza rządu Hamida Karzaia nie sięga już zbyt daleko poza obszar wokół Kabulu. Lokalni watażkowie talibscy mogą robić, co chcą, rolnicy są bezradni i nie potrafią przeciwstawić się niesprawiedliwemu systemowi. Kto w tej sytuacji ma tych ludzi ratować od zabierania im dzieci? Brutalna odpowiedź brzmi: nikt. Amerykanie powoli zbierają się do opuszczenia Afganistanu i władzę przejmą dziesiątki lokalnych watażków talibskich, którym proceder „dzieci za opium” nie przeszkadza. Islamiści traktują kobietę jak rzecz i trudno oczekiwać, by nagle coś zmieniło się w postrzeganiu sprzedawania dziewczynek do Pakistanu. Jean-Lic Demahieu, regionalny przedstawiciel UNODC – biura ONZ do spraw narkotyków – prognozuje, że planowane wycofanie międzynarodowych sił wojskowych NATO do końca przyszłego roku najprawdopodobniej zwiększy naciski na poszerzanie upraw maku. Wraz z malejącym zagranicznym wsparciem wojskowym rosnąć będzie zależność afgańskiego rządu od nielegalnych źródeł dochodu – dodał. Dla afgańskich chłopów nie oznacza to nic dobrego. Dla ich dzieci również.

Kto pamięta o jasyrze?

Gdyby straszną opowieść o zabieraniu córek za długi opowiedzieć naszym przodkom Sarmatom, nie byliby zaskoczeni, tylko pokiwaliby ze smutkiem głową. Nieopisaną kartą naszych dziejów jest dramat setek tysięcy mieszkańców Rzeczypospolitej, porywanych w jasyr przez Tatarów i Turków, pustoszących nasze Kresy. Kto dziś pamięta o wielowiekowym wysiłku zakonu trynitarzy przy wykupie chrześcijańskich jeńców z muzułmańskiej niewoli? Każdy europejski żeglarz, wybierając się na Morze Śródziemne, musiał brać pod uwagę atak islamskich piratów i sprzedanie do niewoli. Dziś te dramaty pobrzmiewają tylko w starych powieściach, traktowane jako trochę bajkowe opowieści. Kto kojarzy operę Gioacchina Rossiniego „Włoszka w Algierze” z dramatem europejskich kobiet porywanych i sprzedawanych do haremów? Europa była długo bezsilna wobec tego barbarzyństwa, ale miała chociaż jasną świadomość, jak odpychające były praktyki stosowane wobec „niewiernych” panujące  w krajach spod znaku półksiężyca. A gdy militarna potęga mocarstw europejskich wzrosła w XIX w.,  zaczęto ograniczać najbardziej skandaliczne zjawiska. Wielkie mocarstwa wymusiły elementarne prawa Kościołów chrześcijańskich do opieki nad grobem Chrystusa w Jerozolimie. Floty brytyjska, francuska czy nawet amerykańska wydały skuteczną wojnę islamskim piratom na Morzu Śródziemnym. Także poza Europą, tam, gdzie sięgała władza kolonialna, likwidowano najbardziej barbarzyńskie obyczaje. W Indiach angielscy gubernatorowie zakazali palenia wdów po śmierci ich mężów i wyplenili działalność skrytobójców z sekty bogini Kali. Władza białych kolonistów potrafiła czerpać zyski z niewolnictwa, ale – w odróżnieniu od świata islamu – Zachód sam zerwał z handlem ludźmi i ich pracą przymusową. Co więcej, mocarstwa europejskie wydały w XIX w. bezwzględną walkę niewolnictwu, a British Navy wypleniła piractwo na morzach całego świata. Handel ludźmi przetrwał  tylko tam, gdzie władza europejskich mocarstw nie sięgała, na przykład w Arabii Saudyjskiej. Dziełu cywilizowania obyczajów pomagała też akcja misyjna protestantów i katolików

 

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • goscimira
    01.01.2014 10:32
    Dobry artykuł, tylko co on wniesie? Zachód w źle rozumianej tolerancji sprowadził cały ten świat barbarzyńskiego islamu do siebie. Sami sobie zbudowali konia i wprowadzili do niego zabójców. Nie radzą sobie bo w przeciwieństwie do islamistycznych krain śmierci mają wszędzie w każdej swojej dziedzinie życia gospodarczego, społecznego czy politycznego islamistów, którzy skutecznie blokują szkodzą, mieszają. Spójrzmy na Francję, Szwecję, Anglię i inne kraje, gdzie islamiści już krzyczą o wprowadzaniu ich praw. Gdzie kobiety wyglądające jak czarne monstra mówią Europejką, że są nie odziane, że My Europejczycy będziemy w piekle, a oni mordercy w niebie.
    To jest ta cała tolerancyjna demokracja rozleniwionego zachodu, który usiadł na lurach i stracił czujność.
    Aby tej hydrze ukręcić łeb to cały Zachód musi wreszcie się obudzić i ruszyć jak kiedyś ramię w ramię na islamistów. Oni nie mogą w źle rozumianej przez zachód tolerancji sprawiać byśmy byli niewolnikami i ofiarami we własnych krajach.
    Jeśli islamiści u nas nie poczują silnej ręki na nic wszelkie interwencje. A zachodnie rządy skażą nas na islamskie piekło pod butami ludzi wyzutych z człowieczeństwa.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama