Nowy numer 49/2019 Archiwum

Matka męczennika


Marianna Popiełuszko dorastała do roli matki męczennika – uważa ks. Jan Sochoń.


Zmarła 19 listopada Marianna Popiełuszko może być przykładem dla wielu i w wielu sprawach: jak mądrze kochać i wychowywać dzieci, jak przebaczać innym i jak zawierzać swoje życie Bogu. 
We wspomnieniach osób, które znały Mariannę Popiełuszko, powtarzają się słowa: silna, głęboko wierząca, pobożna, życiowo mądra. Ja również tak ją zapamiętałam, gdy dwukrotnie odwiedziłam w Okopach, gdzie mieszkała od 1942 roku, od ślubu z Władysławem Popiełuszką. Mówiła niewiele, ale nigdy nie były to zdania puste. Sens nadawały im doświadczenie życia, z jego krzyżami, i głęboka wrodzona świadomość religijna. 


Była przewodniczką


– Ona chyba od początku pragnęła, aby z Jurkiem działo się coś nadzwyczajnego – mówi ks. prof. Jan Sochoń, pochodzący z Białostocczyzny filozof, wykładowca UKSW, autor książek o bł. ks. Jerzym Popiełuszce, którego poznał osobiście. 
To dlatego, jak sądzi, dla trzeciego dziecka wybrała imię Alfons, po Alfonsie Liguorim, założycielu zgromadzenia redemptorystów, którego życiorys zrobił na niej silne wrażenie (imię Alfons nosił także wuj, AK-owiec, zamordowany przez Rosjan). A ona sama wspominała, że będąc w ciąży, poświęciła to dziecko Bogu. Wprawdzie Alfons Popiełuszko, zwany w domu Alkiem, pod koniec seminarium przyjął imię Jerzy, jednak nie zmienia to faktu, że od momentu narodzin – 14 września 1947 roku, w święto Podwyższenia Krzyża – został jakby po wielekroć naznaczony. Albo lepiej: wybrany. 
– A Marianna została powołana przez Boga w domu Popiełuszków do formacji ks. Jerzego – mówi ks. Piotr Bożyk, któremu do Mszy św. w suchowolskiej świątyni służył jako ministrant Alek Popiełuszko. 
Matka była silną osobowością. Energiczną. Ojciec Władysław cichy, spokojny, pracowity, żył jakby w jej cieniu. Ale byli zgodnym małżeństwem przez niemal 60 lat, bo „mąż i żona to jedno” – mówiła Marianna. Władysław zmarł w 2002 roku. 
– Ona była przewodniczką domu.

Miała przy tym świadomość, że jest narzędziem w ręku Opatrzności Bożej. Było w niej to pierwotne zaufanie, że Bóg kieruje losami ludzi i że niezależnie od wydarzeń zawsze kieruje się miłością – mówi ks. Jan Sochoń. 
Tę naturalną świadomość religijną Marianna Popiełuszko, z domu Gniedziejko, nabyła w rodzinie. Mieszkała w nieodległym od Okopów Grodzisku, gdzie w domu, w dużej izbie w centralnym miejscu, wisiał obraz Matki Bożej, z którym wiąże się historia dobrze pokazująca charakter młodej dziewczyny. Gdy przed
1 maja 1940 roku żołnierze sowieccy, którzy tę izbę w domu Gniedziejków obrali sobie na kwaterę, powiesili na ścianie portret Stalina i zażądali, by zdjąć obraz Matki Bożej, Marianna, będąc jego właścicielką, obrazu nie ruszyła. „Powiedziałam, że Stalin z Matką Boską się nie pobiją” – wspominała po latach. Obraz został, na jakiś czas przykryty tylko czerwonym sztandarem. 


Jak mówi sumienie


W domu Popiełuszków na pierwszym miejscu zawsze był Bóg. I modlitwa, która wyznaczała rytm dnia, tak jak pory roku i kalendarz liturgiczny rytm całego roku. Rodzina codziennie odmawiała Różaniec, zawsze prowadzony przez matkę. W środę odmawiano Litanię do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, w piątek Litanię do Serca Jezusowego, w sobotę Litanię do Matki Boskiej Częstochowskiej. W maju odprawiano w domu nabożeństwo maryjne, w czerwcu – do Serca Jezusowego, w październiku – różańcowe. Matka śpiewała godzinki i „Anioł Pański”. Cieszyła się, widząc, że w Alku rośnie powołanie kapłańskie. Choć gdy po szkole podstawowej chciał wstąpić do franciszkanów w Niepokalanowie, powstrzymała go, mówiąc, że jeszcze za wcześnie na tak poważną decyzję. Martwiła się z powodu jego wątłego zdrowia, ale nie zabraniała, gdy dzień w dzień przed rozpoczęciem lekcji szedł cztery i pół kilometra przez pola i las, by służyć do Mszy św. Kiedy nauczycielka języka rosyjskiego ostrzegała, że Alek może mieć obniżoną ocenę ze sprawowania, gdyż zbyt często przesiaduje w kościele na Różańcu, odpowiedziała jej stanowczo: „Jest wolność wyznania. Każdy jak chce, tak żyje”.
Kiedyś kilkuletni Alek zapytał matkę, co ma robić, bo czasem czuje, że chociaż ludzie śmieją się z niego, to wie, że powinien tak postąpić, poradziła mu: „Wysłuchaj zawsze tego, co mówią ci ludzie, ale zrób tak, jak mówi ci twój głos w tobie”. Ten głos to sumienie.
Popiełuszkowie uczyli dzieci życia w prawdzie, uczciwości (dzieciom nie wolno było zbierać owoców, które spadły z drzew sąsiadów), miłości do innych, szacunku i posłuszeństwa dla rodziców i dorosłych. 
– Jeśli w domu jest Bóg, to nie ma kłopotów w wychowaniu dzieci. Co mam, to dam, a nie to, co dziecko zechce. Nie biłam żadnego, nie było takiej potrzeby – mówiła. 
We wzajemnych relacjach zachowywano pewien dystans. Dzieci zwracały się do rodziców w 2. osobie liczby mnogiej, per wy. Gdy Alek został księdzem, rodzice i rodzeństwo mówili do niego w 3. osobie liczby pojedynczej – ksiądz Jerzy. „Oddałam go Kościołowi. To jest ksiądz Jerzy” – odpowiadała, gdy zwracano jej uwagę, że przecież to jej syn i może mówić do niego po prostu Jureczku. 


Oddałam go Kościołowi 


Mówiła tak również po zamordowaniu syna, podkreślając, że to nie ona będzie decydować, gdzie go pochować. Nie zawahała się jednak zasugerować, że powinien leżeć tam, gdzie jest jego „owczarnia”, czyli obok kościoła św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Ksiądz Jerzy, nie chcąc martwić rodziców, nie wtajemniczał ich w swoją duszpasterską działalność, podobnie jak nie opisywał szykan, jakich doświadczał w czasie służby w kleryckiej jednostce wojskowej w Bartoszycach. Ale matka niebezpieczeństwo przewidywała. Widziała przecież esbeckie samochody, które śledząc syna, zajeżdżały także do Okopów.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama