Nowy numer 49/2019 Archiwum

Inshallah – jeśli Bóg pozwoli

„Trzymali nas jak zwierzęta, w małych pomieszczeniach bez okien. Dwa razy odgrywali moją egzekucję. Tylko wiara pozwoliła mi przetrwać to wszystko” – tak włoski dziennikarz Domenico Quirico opisuje swój pobyt w niewoli u syryjskich „powstańców”.

Doświadczony korespondent wojenny dziennika „La Stampa” w kwietniu tego roku wyjechał do Syrii. Nie pierwszy raz. Chciał być świadkiem decydującej, jak myślał, batalii w tej wojnie, która miała przesądzić o wygranej bądź strony rządowej, bądź tzw. opozycji. Wjechał do tego kraju za zgodą powstańczej Wolnej Armii Syryjskiej, która miała zapewnić mu ochronę. Tymczasem wygląda na to, że został zdradzony przez dwóch swoich opiekunów. Znalazł się w rękach islamskich terrorystów, którzy dominują już po stronie walczącej z siłami rządowymi. Z jednej strony są wykonawcami planu swoich mocodawców z tych krajów arabskich, które mają interes w usunięciu prezydenta Baszara Al-Assada. Z drugiej strony sami prowadzą własną „działalność gospodarczą” na tej wojnie, rekrutując przy okazji lokalnych przestępców. Domenico Quirico miał pięć miesięcy, by przekonać się o tym na własnej skórze. Został uwolniony dopiero we wrześniu.

Rebelia, czyli „działalność gospodarcza”

Chciał od razu dostać się do Damaszku. Usłyszał jednak, że muszą poczekać kilka dni pod libańską granicą w mieście Al-Kusajr, gdzie niemal w tym samym czasie siły rządowe przy wsparciu libańskiego Hezbollahu bombardowały cele opanowane przez rebeliantów. „Jechaliśmy nocą, przez góry, bez świateł w samochodzie. Miasto było już zniszczone przez bombardowania lotnicze, więc następnego wieczoru zdecydowaliśmy się wrócić do punktu wyjścia i spróbować dostać się jednak do Damaszku. Poprosiliśmy ludzi z Wolnej Armii Syryjskiej, żeby nam towarzyszyli. Myślałem, że są godni zaufania, ale to chyba oni nas zdradzili. Wyjeżdżając z miasta, zostaliśmy »powitani« przez dwie ciężarówki, a mężczyźni na pokładzie mieli zakryte twarze. Zabrali nas do siebie, podając się za policjantów reżimu. W ciągu najbliższych kilku dni jednak odkrywaliśmy stopniowo ich kłamstwa. To byli bardzo gorliwi muzułmanie, modlili się pięć razy dziennie. W piątek słuchali kazania kaznodziei, który mówił o dżihadzie przeciwko Baszarowi al-Assadowi. Ale ostateczny dowód na to, z kim mamy do czynienia, przyszedł w czasie bombardowania: stało się jasne, że jesteśmy zakładnikami w rękach rebeliantów”, napisał Domenico Quirico w długim artykule w „La Stampa”. Założycielem i liderem grupy trzymającej dziennikarza i jeszcze jedną osobę pod kluczem okazał się samozwańczy emir Abu Omar. „To on stworzył ten kontyngent, zatrudniając ludzi z okolicy. W sumie więcej w nim było bandytów niż islamistów i rewolucjonistów. Abu Omar wykorzystuje religię jako przykrywkę dla nielegalnego handlu, w czym współpracuje z grupą Al Faruk”, pisze Quirico. Al Faruk jest bardzo dobrze znany w światku syryjskich rebeliantów. Jest związany z Narodową Radą Syryjską, której przedstawiciele są przyjmowani na salonach przez europejskie rządy. Al Faruk stworzył były generał, dezerter z armii rządowej, który zatrudnia bojowników z najbiedniejszych społeczności w mieście Homs. „Zachód ufa tej grupie, ale ja zobaczyłem, że jest to również organizacja będąca przykładem nowego i niepokojącego zjawiska w tej rewolucji: pojawiania się bandyckich grup, podobnie jak w Somalii, które wykorzystując islamski kontekst rewolucji, zajmują całe dzielnice, pobierają opłaty od miejscowej ludności, porywają ludzi na okup – generalnie wypełniają swoje kieszenie pieniędzmi”, twierdzi korespondent „La Stampy”.

Telefon do domu

Pierwsze więzienie, w którym trzymano włoskiego dziennikarza, znajdowało się w domu na wsi na obrzeżach Al-Kusajr. W sumie ponad 20 osób uwięzionych w jednym miejscu. Hezbollah w tym czasie atakował pozycje rebeliantów, a budynek, w którym ci drudzy trzymali zakładników, stał na pierwszej linii walki. Następnie zabrano ich do innego domu, tym razem w środku miasta, ale ten dom był również atakowany. Później zakładnicy, w tym Domenico, zostali przekazani do jednostki Al-Nusra, czyli syryjskiego odłamu Al-Kaidy. „Tam akurat byliśmy traktowani jeszcze przez tydzień jak istoty ludzkie: jedliśmy to samo, co oni. To są groźni ludzie – islamscy fanatycy, którzy chcą budować państwo islamskie w Syrii, a następnie rozszerzyć je na cały Bliski Wschód. Ale w czasie wojny, kiedy mają do czynienia z wrogami – a w ich mniemaniu jako chrześcijanie i jako ludzie z Zachodu jesteśmy ich wrogami – mają jednak swoiste poczucie honoru i szacunku dla wrogów. Al-Nusra wprawdzie jest na liście organizacji terrorystycznych, ale to oni byli jedynymi, którzy okazali nam jakiś szacunek”, wspomina Quirico. Potem dopiero się zaczęło, gdy zostali z powrotem oddani w ręce Abu Omara. Al-Kusajr było w tym czasie ciągle oblegane przez siły rządowe. Z dnia na dzień przewaga armii państwowej była coraz bardziej widoczna. Na początku czerwca różne grupy rebeliantów, w tym ekipa Abu Omara, postanowiły uciec z miasta, wraz z miejscową ludnością, i spróbować przedostać się do innych części Syrii. Oczywiście zabrali ze sobą również zakładników.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie jako events programmer, odpowiedzialny m.in. za organizację festiwalu filmowego „Across the borders" i współpracę z brytyjskimi instytucjami kulturalnymi. W „Gościu" od 2006 r. Autor wywiadu rzeki z ks. Henrykiem Bolczykiem „Mocowałem się z Bogiem", wywiadu rzeki z ks. Markiem Dziewieckim „Psycholog w konfesjonale" oraz współautor zbioru reportaży z Bliskiego Wschodu „W drogę ze św. Pawłem". Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Syrii, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi, Wielkiej Brytanii i innych. Publikował m.in. w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus"), „Cywilizacji", Onet.pl. Jest również założycielem i właścicielem Wydawnictwa Niecałe (wydaje szeroko rozumianą literaturę faktu). Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, życiem Kościoła i teologią, a także fotografią, filmem, turystyką i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Bałkanów, a także związane z życiem Kościoła na świecie i nową ewangelizacją.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji