Nowy numer 44/2020 Archiwum

Eksperci zespołu smoleńskiego: Dowody świadczą o wybuchu

Przyczyną katastrofy TU-154 był łańcuch wydarzeń "zapoczątkowany przejęciem naprowadzania samolotu przez ośrodek decyzyjny w Moskwie". O katastrofie przesądziła eksplozja w trakcie odejścia maszyny na drugi krąg - to wstępna hipoteza zespołu Antoniego Macierewicza (PiS).

Macierewicz odczytał wstępną hipotezę na koniec środowej konferencji w Sejmie, w której wzięli udział naukowcy współpracujący z parlamentarnym zespołem ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.

Jak podkreślił, przyczyną katastrofy był łańcuch wydarzeń zapoczątkowany: "przejęciem naprowadzania samolotu przez ośrodek decyzyjny w Moskwie z pominięciem kontroli lotu lotniska Smoleńsk Sewiernyj", uniemożliwieniem zamknięcia lotniska i odesłania TU-154 na lotnisko zapasowe oraz przekazywaniem załodze samolotu "fałszywych informacji i komend".

O katastrofie - według zespołu - ostatecznie przesądziła eksplozja niszcząca samolot w momencie jego odejścia na drugi krąg.

"Lot został przerwany nagłą awarią samolotu, w tym zniszczeniem części lewego skrzydła, utratą zasilania elektrycznego w powietrzu i eksplozją w kadłubie z przyczyn do tej pory nieustalonych" - zaznaczył Macierewicz.

Jak dodał, załoga samolotu "starała się wykonywać lot z zachowaniem poziomu bezpieczeństwa niezbędnego w warunkach, w jakich się znalazła".

Za konieczne uznał m.in.: sekcję zwłok ofiar katastrofy, przeprowadzenie w Polsce badania wraku i czarnych skrzynek, przeanalizowanie przyczyn organizacyjnych i technicznych katastrofy.

"W tym celu konieczne jest ponowne powołanie komisji wypadków lotniczych lotnictwa państwowego oraz zwrócenie się do sojuszników RP o pomoc informacyjną i techniczną" - konkludował.

Dr Bogdan Gajewski z Międzynarodowego Towarzystwa Badania Wypadków Lotniczych, pracownik kanadyjskiego National Aircraft Certification ocenił w swojej prezentacji na konferencji, że załoga nie ponosi winy za katastrofę, przeciwnie "działała do końca, chcąc uratować samolot przed katastrofą".

Gajewski zaprezentował wytyczne ICAO (międzynarodowa organizacja lotnictwa cywilnego), na podstawie których powinny być wyjaśniane i badane przyczyny katastrof lotniczych na świecie. Według niego zarówno raport MAK, jak i komisji Jerzego Millera nie spełniają podstawowych wymogów ICAO i znacząco odbiegają od dokumentów, które opisują przyczyny innych znanych katastrof lotniczych, m.in. nad Lockerbie.

Ekspert zespołu przekonywał, że burty wywinięte na zewnątrz TU-154M, niezniszczone okna w samolocie, śmierć wszystkich pasażerów, a ich ciała zniszczone przez przeciążenia rzędu 100G, ubrania zerwane z ofiar w skutek fali Macha, odłamki znalezione przy sekcjach zwłok są - według wytycznych ICAO - głównymi wskazaniami, aby uznać, że mieliśmy do czynienia z eksplozją na pokładzie.

Prezentacja Gajewskiego, łączącego się z Warszawą przez skype'a, była przerywana przez innych użytkowników komunikatora, a komunikaty o przychodzących połączeniach zasłaniały dokumenty przedstawiane na ekranie. Pojawiły się też problemy z dźwiękiem. Według uczestników debaty była to "zorganizowana akcja". Podobnego zdania był Macierewicz. "Znaleźliśmy się w sytuacji, w której istnieje silna wola, aby uniemożliwić zapoznanie się z tym materiałem" - uznał.

Prof. Wiesław Binienda - też za pośrednictwem skype'a - przedstawił analizy włączone do międzynarodowego programu NASA, które pokazują, co powinno się dziać ze skrzydłem oraz z całym samolotem, gdyby z prędkością 270 km/h zderzył się z brzozą. Na tej podstawie udowadniał, że skrzydło TU-154M przecięłoby drzewo niezależnie od wysokości uderzenia. Jak przekonywał, z analizy jasno wynika, że tak duże zniszczenia samolotu byłyby możliwie jedynie w wyniku wybuchu na pokładzie samolotu.

Zauważył też, że w katastrofie w 1975 r. podobnego samolotu Boeing 727 ściął skrzydłem stalową wieżę, która jest wielokrotnie mocniejsza, niż jakiekolwiek drzewo. Jak zaznaczył, katastrofę przeżyło dwoje dzieci, a większość ofiar zginęła z powodu pożaru, który wybuchł na pokładzie samolotu.

Podczas tej prezentacji na ekranie pojawiło się m.in. połączenie przychodzące od użytkownika "Władimir Putin".

Z kolei prof. Kazimierz Nowaczyk postawił tezę, że lewe skrzydło samolotu zostało zniszczone przed miejscem, gdzie rośnie brzoza. Podczas debaty przedstawiono także 16-minutową multimedialną prezentację na temat rozpadu samolotu. Według prof. Jacka Rońdy charakter zniszczeń TU-154M wskazuje na wybuch wewnątrz samolotu, co - jak dodał - potwierdza przebieg wydarzeń prezentowanych od 3 lat przez zespół parlamentarny.

Macierewicz podsumowując ustalenia, stwierdził, że argumentacja ekspertów rządowego zespołu opiera się na fałszywej rekonstrukcji. Według niego raport komisji Millera jest "sfałszowany", gdyż opiera się na "fałszywych danych i fałszywej interpretacji".

Edward Łojek z zespołu smoleńskiego przy kancelarii premiera w reakcji na wypowiedzi ekspertów Macierewicza wskazał, iż doświadczeni badacze są w stanie szybko określić, że przyczyną katastrofy był wybuch albo zamach terrorystyczny. "Na miejscu katastrofy byli doświadczeni badacze, żołnierze, którzy rzeczywiście szybko określili, że przyczyną katastrofy nie był wybuch" – powiedział Łojek.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, który wziął udział w debacie, podkreślił, że ostatnie tygodnie przyniosły "niegodny" atak na ekspertów zespołu parlamentarnego, a tego rodzaju ataki na naukowców bywały i w przeszłości, o czym świadczy historia europejskich uniwersytetów.

Łojek - odnosząc się do tych słów - podkreślił, że członkowie zespołu w jakikolwiek sposób nie odnosili się do osób, które formułowały tezy o innych przyczynach katastrofy. "Po prostu staraliśmy się przedstawić w sposób obiektywny materiały, które w jednoznaczny sposób pozwalają pokazać, że te tezy oparte są na materiałach sfałszowanych" – wskazał.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama