Nowy numer 44/2020 Archiwum

Gdy hejt hejtem pogania


W ostatnim czasie poziom agresji wśród społeczeństwa urósł do skali wcześniej niespotykanej.

Mam wrażenie, że w ostatnim czasie poziom agresji wśród społeczeństwa urósł do skali wcześniej niespotykanej. Gdy obserwuję dyskusje, czytam wymiany myśli lotnych na przeróżnych portalach społecznościowych, ciągłe hejtowanie (z ang. hate – nienawiść), czyli napastowanie interloktura w sposób arogancki i brutalny tylko dlatego, że ma inne poglądy – to strach się odezwać. Ktoś powie, że to „tylko” w przestrzeni wirtualnej takie zjawisko. Bo przecież w realnym świecie jesteśmy grzeczni, stateczni i kulturalni. Z tą naszą kulturą „w realu” też dobrze nie jest. Mały przykład: idę z dziećmi ulicą, przed nami pani z dużym psem bez kagańca i smyczy.

Pies się na nas rzuca, szczeka i szczerzy kły. Dzieci w płacz. Proszę panią o zabranie psa, pani odwraca się pupą. Pies pupą się nie odwraca, nadal atakuje, boimy się zrobić krok. Gdy zdenerwowana wyjmuję telefon, by zadzwonić po straż miejską, pani wrzeszczy i wyzywa mnie od wariatek. Dlaczego pani, którą grzecznie prosiłam o interwencję, nie tylko nie pomogła, ale po prostu zwymyślała i obraziła? Może miała zły dzień, może jednak to recydywa. A może pani z pieskiem wieczorową porą od lat kilku nic innego nie robi, tylko siedząc przy komputerze, zabawia się w sieci w podjazdową wojenkę o… nic? Nie wolno oczywiście przeceniać wpływu internetu na nas jako społeczeństwo. Jednak prawdą jest, że w XXI w. to właśnie często relacje z tzw. świata wirtualnego kreują relacje w świecie realnym. W internecie, w którym króluje „egalitaryzm” form i treści, każdy może „nawciskać” każdemu, polemizować w niewybredny sposób z każdym.

Gimnazjalista więc „poucza” profesora, pisząc do niego per „ty”, niby-poważni panowie obrzucają się błotem, pisząc o roli kultury w przestrzeni publicznej, a mamusie histerycznie się przekrzykują, co jest lepsze dla dziecka: wózek czy chusta. Bo przecież najważniejsze i najlepsze, i najlepsze z najlepszych jest MOJE zdanie, MÓJ punkt widzenia, MOJA ocena rzeczywistości. Wszystko, co wykracza poza MOJE spojrzenie na świat, nawet w tematach zupełnie nieistotnych, z automatu zasługuje na ostrą reakcję. A najlepiej hejt właśnie. Porządek przecież musi być! MÓJ. Gdy hejt hejtem hejta pogania, trzeba jednak uważać. Bo jak to mówią, nawet skorpion, gdy się w walce zapętli, może zginąć od własnego, najlepszego i najwartościowszego jadu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także