Nowy numer 43/2020 Archiwum

Bociany biznesu

Lata temu wylecieli do „cieplejszych krajów”. Ale wrócili, by otworzyć własne przedsiębiorstwo. I osiągają sukces w kraju i za granicą.

Z Polski wyjeżdża wielu młodych ludzi, którzy swoje talenty będą pożytkować gdzieś, gdzie będą mieli ku temu lepsze warunki. Są jednak tacy, którzy po latach wracają. Bogatsi o doświadczenia, chcą je wykorzystać w swojej ojczyźnie. Przykładem może być branża artykułów dziecięcych.

Z bankowości do śpioszków

Jan i Paweł Modrzejewscy są bliźniakami. Urodzili się dwa lata po wyborze Karola Wojtyły na papieża i noszą jego pontyfikalne imiona. Po maturze wyjechali za granicę, studiowali finanse w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji. Nierozłączni, od 2004 r. pracowali w bankach inwestycyjnych i funduszach hedgingowych. Sukces ma jednak swoją cenę. – Robienie kariery w korporacji wiązało się z dużymi wyrzeczeniami, zwłaszcza związanymi z długimi godzinami pracy. To, w połączeniu z rodzącą się chęcią stworzenia czegoś własnego, stało się podstawą do podjęcia decyzji o zmianie – mówi Paweł Modrzejewski. Jedno było pewne: własną działalność gospodarczą chcieli prowadzić w Polsce. – Być może w Wielkiej Brytanii byłoby nam łatwiej, przynajmniej na początku. Zależało nam jednak na tym, by prowadzić firmę właśnie w Polsce, która – według nas – ma wielki potencjał oraz stwarza duże możliwości, szczególnie w perspektywie szybkiego wzrostu świadomości co do zdrowego stylu ubierania dzieci – tłumaczy Modrzejewski. Polska jest bardzo szybko zmieniającym się krajem i nie tylko podąża za światowymi trendami mody, ale także w wielu przypadkach je tworzy. W 2009 r. bracia założyli firmę Mon Petit Bébé, co po francusku znaczy „mój mały dzidziuś”. Nazwa zagraniczna, bo już od początku chcieli sprzedawać swoje produkty za granicą. Firma wytwarza ubranka dziecięce z bawełny pima i reklamuje je jako odzież zdrową i antyalergiczną. – To, z czym musieliśmy się zmierzyć po założeniu firmy w Polsce, była ograniczona świadomość klientów na temat odzieży ekologicznej. Wiele osób traktuje ją jako modę, gadżet. Tymczasem to znacznie więcej. Tego typu ubranka charakteryzują się przede wszystkim niezwykłą miękkością, pozwalają skórze dziecka naturalnie oddychać, a przy tym są bardzo trwałe i wytrzymałe w praniu – mówi Modrzejewski. Na zarzut, że dziecko noszące tylko ubranka antyalergiczne jest trzymane pod kloszem i będzie miało problemy zdrowotne, gdy zetknie się z ubraniami „nieekologicznymi”, odpowiada: – Oczywiście trzeba zachować zdrowy rozsądek. Niemniej wiele dzieci jest po prostu na nią skazanych ze względu na coraz częściej występujący problem alergii kontaktowych. 80 proc. ubranek Mon Petit Bébé trafia za granicę. Głównie do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch. Firma wkracza też na rynki grecki i rosyjski. Mniejsza sprzedaż w Polsce wynika m.in. ze stosunkowo wysokich cen ubranek. Byłyby zapewne niższe, gdyby Mon Petit Bébé produkowała ubranka w innych krajach europejskich czy azjatyckich.

– Chcieliśmy, by działo się to w Polsce. To wsparcie rodzimego rzemieślnictwa oraz, nie ukrywajmy, także możliwość większej kontroli – tłumaczy nasz rozmówca. Firma zleca produkcję ubranek szwalni i dziewiarni w województwie mazowieckim, które zatrudniają łącznie 30 osób.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama