Nowy numer 50/2019 Archiwum

Detektyw w habicie

Atak chemiczny w Syrii został wyreżyserowany przez rebeliantów. Tak jednoznaczny wniosek płynie z raportu przygotowanego przez… katolicką zakonnicę.

Zanim czytelnik skwituje to pobłażliwym uśmiechem, warto najpierw przebrnąć przez ten tekst. Sama możliwość użycia broni chemicznej przez rebeliantów jest bardziej niż prawdopodobna, o czym pisaliśmy wielokrotnie. Cel? Rzucenie oskarżenia na rząd w Damaszku i przez to sprowokowanie zachodniej interwencji, która doprowadziłaby do upadku prezydenta Baszara Al-Assada. Nie powstał dotąd żaden kompleksowy raport organizacji międzynarodowych, który by obalał lub potwierdzał taką hipotezę. Raport ONZ stwierdza tylko, że broń chemiczna została użyta. Siostra Agnès-Mariam de la Croix jako pierwsza podjęła się przygotowania raportu, stawiając pytania, których nie stawiają inni, i próbując w ten sposób wyjaśnić, co naprawdę stało się na obrzeżach Damaszku w sierpniu tego roku. Raport liczy prawie 50 stron i zawiera analizę m.in. zdjęć i filmów, które miały być dowodami świadczącymi o użyciu broni przez siły rządowe, a które de facto okazują się materiałem obciążającym rebeliantów. Dokument wzbudza oczywiście kontrowersje. Idzie bowiem pod prąd głównemu przekazowi większości mediów, które nierzadko bezmyślnie powtarzają newsy sprzedawane im przez tzw. powstańców, wśród których od dawna dominują islamskie bojówki terrorystyczne. Z raportem zapewne można polemizować, tyle że jak dotąd nikt wystarczająco wiarygodnie nie obalił tez, które stawia zakonnica. Dokument został już wysłany do Komisji Praw Człowieka ONZ w Genewie.

Nie jestem agentką Assada

O s. Agnès-Mariam zrobiło się głośno w zeszłym roku. Zaczęła udzielać wywiadów zagranicznym mediom, jeździć po całym świecie z wykładami, starając się pokazać prawdziwe, jej zdaniem, oblicze wojny w Syrii. Zakonnica pochodzi z Libanu, w Syrii pracuje od 19 lat, obecnie jest przełożoną klasztoru św. Jakuba w Quarah, ok. 90 km na północ od Damaszku, w pobliżu drogi do Aleppo. Należy do Kościoła melchickiego, jednego z Kościołów wschodnich pozostających w jedności z Rzymem. Drogę zakonną zaczynała w Bejrucie, stolicy Libanu. W czasie jednej ze swoich podróży do Syrii odkryła ruiny klasztoru św. Jakuba z V w. Postanowiła go odbudować. Dostała na to zgodę władz. Na miejscu powstała wspólnota ekumeniczna skupiająca siostry różnych wyznań. Jak mówiła w wielu wywiadach, nigdy wcześniej nie zajmowała się polityką. Dopiero wojna i powtarzane w wielu krajach arabskich i zachodnich kłamstwa dotyczące tego konfliktu zmusiły ją niejako do działania. Widziała na własne oczy islamistów wynajmujących zwykłych bandziorów do ataków m.in. na chrześcijan. Widziała na żywo wybuchy samochodów pułapek i gromadzących się wokół ofiar ludzi z telefonami komórkowymi, kręcącymi filmy i wysyłającymi je do telewizji Al-Dżazira. Oczywiście za pieniądze i z odpowiednią obróbką, wskazującą „prawdziwych” sprawców. W zależności od tego, kto płacił. W ten sposób powstaje wiele materiałów telewizyjnych, emitowanych później w Al-Dżazira (wyraźnie propagandowo wspierającej rebeliantów), powtarzanych przez większość mediów zachodnich. Materiały najczęściej są tak przygotowane, by wskazywały na atak sił rządowych na cywilów. Siostra Agnès-Mariam natomiast zbiera relacje świadków, w tym chrześcijan, którzy nierzadko muszą uciekać przed bojówkami, próbującymi „wyzwolić” kraj od rządów Baszara Al-Assada. Zakonnica często była oskarżana przez media zachodnie (m.in. przez francuski dziennik „Le Monde”), że jest niewiarygodna, bo wspiera reżim, który morduje własny naród. Tymczasem Agnès-Mariam nie widzi wszystkiego w czarno-białych barwach, nieraz wypominała władzom błędy, które doprowadziły do eskalacji konfliktu.

Tyle tylko, że nie może nie mówić o tym, co dostrzega każdy uczciwy obserwator tej wojny: od dawna nie mamy do czynienia z powstaniem Syryjczyków przeciwko despocie, tylko z regularną destabilizacją kraju przez zagraniczne bojówki islamskie, które same też z pewnością nie działają bez mocodawców.

Setki ofiar w pustym mieście

W takim też kontekście należy patrzeć na raport, który jest wynikiem śledztwa niezwykłego detektywa w habicie. W skrócie konkluzja dokumentu jest taka: atak został wyreżyserowany i przeprowadzony przez rebeliantów. Dowody? Po pierwsze rejon Ghouta (w którym miało dojść do ataku gazowego), otaczający Damaszek od wschodu i południa, od dłuższego czasu był prawie wyludniony. Wcześniej przez wiele lat osiedlali się w nim damasceńska klasa średnia i rolnicy. Rejon będący pograniczem między ponad 2-milionową metropolią a syryjską pustynią był w miarę dobrym miejscem do uprawy warzyw i owoców, ale również do spokojnego mieszkania, z dala od hałaśliwych ulic Damaszku. Jednak w miarę narastania konfliktu i opanowywania rejonu przez rebeliantów Ghouta pustoszała. Jej mieszkańcy przenosili się często z powrotem do centrum Damaszku, gdzie większość miała krewnych. W raporcie s. Agnès-Mariam pojawia się wypowiedź Mahmuda Abdela Salama, dyrektora kilku instytucji edukacyjnych w rejonie Ghouta: „Dzisiaj Ghouta jest pusta. Została tylko garstka rdzennych mieszkańców, którzy nie mieli dokąd uciekać”. A zatem podstawowe pytanie jest następujące: skąd nagle w wyludnionym rejonie znalazło się tak dużo ofiar ataku? Po drugie – dlaczego wśród ofiar znalazły się osoby, które nie miały nic wspólnego z rejonem Ghouta? Co więcej, siostra Agnès-Mariam twierdzi, że na zdjęciach i filmach żony i matki rozpoznały swoich mężów i dzieci… porwanych wcześniej przez rebeliantów z wioski alawitów w okolicach Latakii. Przypomnijmy, że alawici to powstała w łonie islamu szyickiego sekta, która w Syrii wprawdzie należy do mniejszości, ale która przez ostatnie dekady była grupą uprzywilejowaną, alawici stanowią trzon elity władzy i wojska, alawitą jest też prezydent Baszar Al-Assad. A zatem czy porwanie alawitów kilka dni wcześniej było częścią przygotowywanej prowokacji? Po trzecie – dlaczego na zdjęciach widoczne są ciała dzieci bez rodziców? I jak to możliwe, że niektóre twarze najmłodszych ofiar znajdują się w różnych miejscach ataku?! Kto i po co przenosił te ciała?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie jako events programmer, odpowiedzialny m.in. za organizację festiwalu filmowego „Across the borders" i współpracę z brytyjskimi instytucjami kulturalnymi. W „Gościu" od 2006 r. Autor wywiadu rzeki z ks. Henrykiem Bolczykiem „Mocowałem się z Bogiem", wywiadu rzeki z ks. Markiem Dziewieckim „Psycholog w konfesjonale" oraz współautor zbioru reportaży z Bliskiego Wschodu „W drogę ze św. Pawłem". Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Syrii, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi, Wielkiej Brytanii i innych. Publikował m.in. w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus"), „Cywilizacji", Onet.pl. Jest również założycielem i właścicielem Wydawnictwa Niecałe (wydaje szeroko rozumianą literaturę faktu). Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, życiem Kościoła i teologią, a także fotografią, filmem, turystyką i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Bałkanów, a także związane z życiem Kościoła na świecie i nową ewangelizacją.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

  • Kwadri
    21.10.2013 22:27
    Nie obchodzi mnie nauka kosciola, nie mam zamiaru dac sie zarznac, bo jakis Sw Szczepan tak zrobil. Jak ktos uwaza ze brak dzialania to najlepsze dzialanie to jego sprawa. Ja wierze i ufam Bogu, ale uwazam ze moim swietym obowiazkiem jest bronic zycia mojego i mojej rodziny. (nawet przed glupia polska wladza) Jezeli broniac zabije jakiegos muzulmanskiego fanatyka to co z tego?? Jezeli jest wybor albo on albo moja rodzina - to nie ma zadnego wyboru...
  • Monika
    24.10.2013 03:33
    Mam wrażenie że zło działa w sposób coraz bardziej niewidoczny dla nas,zawoalowany i zasłonięty-choć jego efekty są tak widoczne. Przecież nie prowadzimy wojny ze światem i z ciałem- ale z pierwiastkami zła na wyżynach niebieskich. Religia która promuje zło jako dobro-za zabójstwo idziesz do nieba- nie jest żadną religią tylko narzędziem złego. I tyle. Przez takie narzędzie dokonuje się opętanie demoniczne setek tysięcy ludzi którzy nazywają się wyznawcami islamu.Bóg jednoznacznie w przykazaniach których jest tylko 10,a wiemy jakie jest największe: Będziesz miłował-wypowiedział się na temat tego co robić a czego nie.I z czym tu dyskutować. Tak to tak, a nie to nie. Cała reszta od złego pochodzi. Módlmy się lepiej kochani o światło Ducha Świętego. Pozdrawiam
    doceń 0
  • asaherb
    24.10.2013 16:49
    Tytuł powinien brzmieć "Macierewicz w habicie". Siostra w sprawie wyjaśniania tej zbrodni robi dokładnie to samo, co pan Macierewicz w sprawie wyjaśniania katastrofy smoleńskiej...
    doceń 0
  • ngggh
    28.12.2013 20:33
    nie byłem tam,te informacje są da mnie niewiarygodne bo nie ufam nikomu-ani przekaz pro-Asadowski ani przekaz anty-Asadowski i pro rebeliancki nie są dla mnie wiarygodne bo na własne oczy nie widziałem co się tam dzieje-jacyś ludzie się nawzajem zabijają.Myślę,że Francja powinna podbić Syrię i zaprowadzić godzinę policyjną i ma być spokój....wojna to zło.Najechać trzeba ziemię Libanu i przywrócić porządek sprzed wojny z Izraelem-tam była 1/3 chrześcijan i kraj był zupełnie inny,potem najechali Palestyńczycy z OWP wygnani przez Izrael i zniszczyli Liban.Trzeba ten film odkręcić-Palestyńczyków z powrotem dać na ich ziemie,Izrael pomniejszyć do granic z 1948 roku a Liban restytuować jako kraj prozachodni i po części chrześcijański,tylko jak to zrobić bez wojny?
    Syria była rosyjskim protektoratem a potem te wszystkie kolorowe rewolucje nakręcone przez USA przyszły na bliski wschód i wniosły ogień wojny,komu to służy?Koncepcji wielkiego Izraela i Saudom z USA stojącymi za tymi dwoma krajami.Lubię Izrael,ale bez przesady-czy oni koniecznie potrzebują terytorium,które ściąga na nich nienawiść 70 milionów muzułmanów zamieszkałych w ościennych krajach?Mały Izrael byłby jeszcze do obrony,ale wielki oznacza niepokoje i rzezie gwarantowane na długo.Przemeblowanie bliskiego wschodu przez USA-Izrael jest trudne,ale być może to proces naturalny-pokolenie dziadków Kadafich/Asadów rządziło tak z 30 lat i zgrało się bo były to satrapie nic nie dające młodym ludziom.Młodzież arabska jedzie do Francji aby zaznać życia,u siebie mają kleptokratów i
    bandytów u władzy,którzy nie są nawet dobrymi muzułmanami.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji