Nowy numer 43/2020 Archiwum

Krzywda i manipulacja

Każdy przypadek księdza dopuszczającego się seksualnej napaści jest czymś strasznym. Kościół w Polsce musi się z tym zmierzyć, tak jak zrobił to w innych krajach. I właśnie to robi. Ale sugerowanie, że pedofilia jest przede wszystkim problemem Kościoła, jest propagandowym kłamstwem.

Zbyt naiwnie sądziliśmy, że ten problem Polski nie dotyczy. Kościół w naszym kraju musi przerobić tę bolesną lekcję, którą przeszły inne kraje i Kościół powszechny. Tak, zdarzają się i w naszym kraju księża, którzy dopuszczają się nadużyć seksualnych wobec nieletnich. Polska nie jest wyspą wolną od tego zła. W raporcie Światowej Organizacji Zdrowia z 2002 roku czytamy: „Wykorzystywanie i zaniedbywanie dzieci to problem ogólnoświatowy. Dotyczy on wszystkich pokoleń, warstw społeczno-ekonomicznych i społeczeństw”.

Przestępstwa seksualne wobec dzieci nie są zjawiskiem nowym. Synod w Elwirze (306 r.) stwierdza w kanonie 71: „Ci, którzy gwałcą chłopców, nie otrzymają komunii nawet w godzinie śmierci”. Znaczy to, że 1700 lat temu w Hiszpanii problem był na tyle powszechny, że konieczne było prawo przeciwko tym praktykom. Oczywiście każdy z nas chciałby, aby księża byli wolni od tych dysfunkcji. Duchowni jednak nie spadają z nieba. To prawda, że ich powołanie jest szczególne i słusznie wymaga się od nich wyjątkowych predyspozycji moralnych, psychicznych i duchowych. Nadal jednak są ludźmi. Dlatego są podatni na te same patologie, które występują wśród świeckich.

Jaka jest skala zjawiska?

W krajach, w których Kościół rzetelnie zmierzył się z tym problemem, okazało się, że skala tych nadużyć wśród księży jest znacznie mniejsza niż w innych grupach społecznych. Nie ma żadnych podstaw do tego, by uważać, że skala tego problemu w Polsce jest większa niż w USA czy w Irlandii. Przeciwnie, można przypuszczać, że jest mniejsza. Dlaczego? Episkopat USA zlecił kilka lat temu niezależnemu świeckiemu instytutowi (John Jay College of Criminal Justice) przebadanie wszystkich przypadków molestowania nieletnich przez księży w latach 1950–2010. Raport wykazał, że liczba nadużyć dramatycznie wzrosła w okresie od połowy lat 60. do połowy lat 80. XX wieku.

Dużą rolę odegrał tutaj upadek obyczajów całego społeczeństwa, spowodowany rewolucją seksualną z końca lat 60. George Weigel, autor przenikliwej diagnozy kryzysu Kościoła w USA („Odwaga bycia katolikiem”), zwrócił uwagę, że dodatkowym czynnikiem sprzyjającym nadużyciom był zamęt w kwestiach doktrynalnych i moralnych w samym Kościele, zwłaszcza w seminariach od końca lat 60. Polska była w innej sytuacji historycznej. Do 1989 roku wpływ rewolucji seksualnej na społeczeństwo był ograniczony, nie doszło też do doktrynalnego „rozwodnienia” Kościoła zmagającego się z komuną pod wodzą konserwatywnego prymasa Wyszyńskiego. Duchowni byli w jakimś sensie „pilnowani” przez funkcjonariuszy SB, którzy każdy obyczajowy skandal mogli wykorzystać do swoich celów. Można się więc spodziewać, że nadużycia zaczęły się pojawiać w większej skali dopiero w wolnej Polsce. Biskup Polak wyjaśniał po ostatnim posiedzeniu KEP, że póki co nie ma statystyki dotyczącej pedofilii w Kościele.

Zadaniem o. Adama Żaka SJ, koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży, powołanego przez KEP, będzie uzyskanie takich danych. Tylko w ubiegłym roku sądy wydały 615 wyroków w sprawie pedofilii. Policja nie podaje w swoich statystykach, ilu sprawców to księża. Diecezje czy zakony mają jednak taką wiedzę, więc ze zsumowaniem danych nie powinno być problemu. Trzeba koniecznie podać rzetelną statystykę jak najszybciej, żeby przeciąć spekulacje. Dopóki nie zostanie opracowany i podany do wiadomości taki raport, dopóty będziemy słyszeli zarzuty, że biskupi zamiatają sprawę pod dywan. Na razie doliczono się 27 przypadków wyroków wydanych na osoby duchowne w ciągu ostatnich 10 lat. Biskupi polscy na ostatnim posiedzeniu Konferencji Episkopatu Polski przyznali jasno, że problem pedofilii ma miejsce w środowiskach kościelnych. „Przepraszamy za tych duchownych, którzy skrzywdzili dzieci. Robimy wszystko, co w naszej mocy, by w przyszłości takie sytuacje się nie powtórzyły. Skrzywdzonym dzieciom i młodzieży niesiemy i będziemy nieść nadal pomoc duszpasterską i terapeutyczną. Z całą mocą podkreślamy – nie ma żadnej tolerancji dla pedofilii” – zadeklarowali biskupi.

Prace mające na celu opracowanie jasnych procedur w tych kwestiach są prawie ukończone. Kościelne przepisy określają, jak należy zatroszczyć się o ofiary, opisują sposób przeprowadzania kościelnego dochodzenia wobec kapłanów oskarżanych o akty pedofilii, zasady formacji przyszłych kapłanów w zakresie dojrzałości seksualnej oraz profilaktyki wobec zjawiska pedofilii. Odpowiednie dokumenty zostały przesłane do Watykanu i po zatwierdzeniu staną się obowiązujące we wszystkich polskich diecezjach. Przy czym już od 2001 roku cały Kościół obowiązuje prawo wprowadzone przez Jana Pawła II, nakazujące przekazywanie każdego wykroczenia seksualnego przeciwko osobie poniżej 18. roku życia do osądzenia przez trybunał Kongregacji Doktryny Wiary. Przepisy kościelne są w tych kwestiach bardzo stanowcze. Porządkując własne podwórko, biskupi jednocześnie upomnieli się o dobro wszystkich dzieci. „Problem pedofilii dotyka całe społeczeństwo. Pojawia się w szkołach, klubach sportowych, placówkach związanych z edukacją i wychowaniem”. Biskupi zaapelowali o wspólne działania wspólnoty kościelnej, społeczeństwa, instytucji państwowych i mediów, aby chronić dzieci przed cierpieniem.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama