Szef państwa zagroził dymisją, jeśli jego partia Alianza País nadal będzie wywierać presję na przyjęcie prawa, które dopuści przerywanie ciąży, dotychczas zakazane w tamtejszym prawodawstwie.
Krytykując parlamentarzystów swej partii, prezydent Correa nazwał ich postawę „prawdziwą zdradą i brakiem lojalności”, gdyż - jak przypomniał - zawsze jasno mówił, że sprzeciwia się jakiejkolwiek formie legalizacji aborcji.
Abp Arregui podkreślił, że jest pod wrażeniem odwagi prezydenta, a jego postawę określił mianem „naprawdę cennej”. Przypomniał, że dla Kościoła katolickiego „życie ludzkie jest święte i nie można go eliminować”.
50-letni Correa, rządzący Ekwadorem od 2007 r., określa siebie mianem „lewicowca, humanisty i katolika”.








