Nowy numer 49/2020 Archiwum

Dyktatura mniejszości

Projekt ustawy wprowadzającej kary za krytykę zachowań homoseksualnych czy odmowę zatrudnienia geja w szkole już przeszedł pierwsze czytanie w Sejmie. Jeśli zostanie przyjęty, grozi nam dyktatura mniejszości seksualnych.

Pod płaszczykiem Unii

Autorzy projektu dopuścili się manipulacji przy podaniu powodów nowelizacji ustawy. Nazwali ją „zmianą ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania oraz niektórych innych ustaw”. Tłumacząc ten prawniczy żargon, chodzi o to, że według wnioskodawców należy polskie prawo dostosować do dyrektyw Unii Europejskiej w zakresie dyskryminacji. To nieprawda. Przyjęta w Polsce w 2010 r. ustawa antydyskryminacyjna całkowicie wypełnia unijne dyrektywy dotyczące równości. W rzeczywistości SLD i RP chcą wprowadzić do polskiego prawa szereg radykalnych postulatów środowisk mniejszości seksualnych (LGTB), których Unia wcale nie wymaga. Rozwiązania zaproponowane w nowelizacji zostały pięć lat temu zablokowane w Unii z powodu mocnej opozycji państw wchodzących w skład Wspólnoty. 27 państw członkowskich do dziś podtrzymuje poważne zastrzeżenia co do rozwiązań zaproponowanych w projekcie, które są po prostu próbą wprowadzenia ideologii homoseksualnej. Odrzucili je już Anglicy i Irlandczycy, a ostatnio Austriacy.

Stop dyktaturze

W odpowiedzi na próbę wprowadzenia tak drastycznych regulacji Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny rozpoczęło kampanię społeczną, której celem jest zablokowanie zmian. W jej ramach m.in. rozsyła do Polaków listy z informacją o niebezpieczeństwach, jakimi grozi przyjęcie nowelizacji. Założyło również specjalną stronę internetową www.stopdyktaturze.pl, na której można się podpisać pod protestem przeciwko uchwaleniu nowelizacji, skierowanym do marszałek Sejmu Ewy Kopacz. W ciągu trzech tygodni protest poparło ponad 30 tys. osób. Jak podkreśla prezes Centrum Jacek Sapa, jeśli projekt wejdzie w życie, zagrozi normalnej rodzinie, gdyż będzie promować związki homoseksualne jej kosztem, m.in. bardzo poważnie ograniczy prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z wyznawanymi wartościami.

Istotne są działania w stosunku do posłów, bo to oni będą decydować o losach nowelizacji. Zastanawiające jest olbrzymie poparcie tak skrajnych przepisów ze strony posłów PO, a przecież, jak pokazało głosowanie w sprawie związków partnerskich, około 40 parlamentarzystów tego ugrupowania jest przeciwnych radykalnym rozwiązaniom na rzecz mniejszości seksualnych. Jak udało się nam ustalić, w klubie PO nie było dyskusji na temat tej regulacji, a jeden z jej polityków szczerze przyznał: – Nasi posłowie nie uświadamiali sobie tego, co popierają. Do sejmowej komisji, która zajmuje się nowelizacją, wkrótce mają trafić jej analizy prawne. Można się spodziewać, że większość z nich będzie miażdżąca. Zdaniem naszego rozmówcy z PO, gdy posłowie tej partii zapoznają się z tego typu analizami, zmienią zdanie i odrzucą projekt. Oby tak się stało.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama