Nowy numer 43/2020 Archiwum

Unijny skok do przodu

Dla federalistów z Grupy Spinelli remedium na kryzys UE jest… więcej UE.

Grupa Spinelli, którą wspiera ponad stu posłów do Parlamentu Europejskiego, dążących do stworzenia z Unii Europejskiej federalnego państwa, wydała dokument „Prawo Fundamentalne Unii Europejskiej”, które miałoby stanowić podstawę do dyskusji nad kolejnym traktatem unijnym. Do grupy należą wpływowi posłowie „grubej czwórki”, czyli partii dążących do jak największej politycznej integracji państw w ramach UE – czyli Europejskiej Partii Ludowej, socjalistów, liberałów i zielonych, w tym Lidia Geringer de Oedenberg (SLD), Danuta Hübner, Lena Kolarska-Bobińska oraz Róża Thun (wszystkie trzy PO) z Polski.

„Prawo Fundamentalne Unii Europejskiej” jeszcze nie stanowi podstawy do prac – i wcale w przyszłości nie musi stanowić. Niemniej jest wyrazem poglądów potężnego federalnego lobby w Parlamencie Europejskim. Uważają oni, iż Unia Europejska „cierpi z powodu deficytu rządu”. Chcą, by takim rządem była Komisja Europejska, powoływana i odpowiedzialna przez PE oraz Radą Europejską. Miałaby ona mieć główne prawo inicjatywy ustawodawczej. Grupa Spinelli nie chce, by istniała możliwość, jak do tej pory, uczestniczenia tylko w części instrumentów integracji, takich jak strefa euro, Schengen, czy Karta Praw Podstawowych. Konkretne państwo ma w ramach UE przyjąć albo wszystko, albo ewentualnie może być członkiem stowarzyszonym, biorącym udział w części przedsięwzięć, ale bez prawa współdecydowania. Ponadto UE miałaby możliwość pobierania własnych podatków i większego, niż do tej pory, wpływania na zmianę prawa państw członkowskich.

Byłby to już kolejny traktat zmieniający funkcjonowanie „zjednoczonej Europy”. Można wręcz powiedzieć, że UE jednoczy się poprzez nieustanną pracę nad kolejnymi traktatami. Gdyby został wprowadzony w formie prezentowanej przez Grupę Spinelli, rząd europejski wyraźnie dominowałby nie tylko nad Parlamentem Europejskim, ale także nad rządami poszczególnych państw członkowskich. PE, choć i dziś bardzo słaby, posiadając jedynie ograniczone prawo inicjatywy legislacyjnej, byłby wyłącznie wykonawcą rządowych dyrektyw. Złamanie trójpodziału władz w „państwie Europa” czyniłoby je bardzo scentralizowanym.

Ale czy Europa potrzebuje w ogóle federacji? „Zderzone z wrogą opinią publiczną, rządy państw członkowskich obawiały się przekazać Unii Europejskiej uprawnień i środków, których potrzebuje” – piszą autorzy dokumentu. Skoro opinia publiczna jest wobec tego tak „wroga” i – jak stoi w innym miejscu – „eurosceptyczna”, czyżby mędrcy z Grupy Spinelli wiedzieli lepiej, czego potrzebują Europejczycy? Jeśli będą zdeterminowani, eurofederaliści z pewnością znajdą sposób, by zmusić państwa europejskie do przyjęcia nowych rozwiązań (choć po prawdzie nie zawsze im się to udawało – np. w przypadku Konstytucji dla Europy). Niemniej nie będzie to wyraz woli i potrzeb społeczeństw i państw należących do UE.

Do tej pory mieliśmy do czynienia z nieustannymi unijnymi skokami do przodu. Ewidentne braki i wady integracji europejskiej – w formie, jaką się nam serwuje – starano eliminować… pogłębieniem integracji. Przy okazji wszystko zalewano sosem rzekomej bezalternatywności, podpierając to także szantażem moralnym. Ciekawe, jak szybko po wprowadzeniu "Fundamentalnego Prawa" zaproponują kolejny, jeszcze lepszy traktat.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama