GN 3/2019 Archiwum

Wartości Witolda Pileckiego

O właściwym miejscu na pomnik Witolda Pileckiego, jego życiu i misji z Zofią Pilecką-Optułowicz, córką rotmistrza,


Mariusz Majewski: Warszawski ratusz będzie inwestorem pomnika pułkownika Witolda Pileckiego…


Zofia Pilecka-Optułowicz: …jakiego pułkownika, proszę pana? (śmiech) Ojciec nie był żadnym pułkownikiem, tylko rotmistrzem.


Czyli nie cieszy się Pani z pośmiertnego awansu, który podpisał niedawno minister obrony narodowej? 


Ubolewam, że kawaleria nie ma wyższego stopnia niż rotmistrz. Ale cóż zrobić. Niech sobie będzie dla kogoś pułkownikiem, jeśli ktoś uznał, że tak trzeba było postąpić. Ale nie dla mnie. Zresztą nie wiedziałam, że jest wniosek o awans. Dowiedziałam się z mediów, po fakcie. 


Wracając do pomnika. Trwa dyskusja o miejscu, w którym powinien stanąć. Jest propozycja, aby był to plac Wileński, w miejscu gdzie stał pomnik Czterech Śpiących ku czci armii sowieckiej. Mówiono też o ul. Rakowieckiej, w pobliżu więzienia, gdzie wykonano na nim karę śmierci. Co Pani sądzi o tych lokalizacjach?


Uważam, że zanim rozpoczęła się publiczna dyskusja na ten temat, ktoś z władz powinien był spytać o opinię rodzinę. „Gość Niedzielny” jest pierwszy, który mnie o to pyta. O wszystkim dowiaduję się z mediów. Nigdy nie pozwolę na to, żeby mój ojciec był kartą przetargową w jakichś sporach albo był traktowany jak „kij wkładany w mrowisko”. Nie pozwolę, aby pomnik ojca stanął na miejscu Czterech Śpiących. W ogóle nie ma o tym mowy. Praga nie jest dla naszej rodziny jakimś szczególnym miejscem. 


Zwolennicy tej lokalizacji wskazują, że w pobliżu znajdowały się sowieckie katownie. Poza tym symboliczne byłoby to, że pomnik bohaterskiej ofiary wreszcie zastąpił pomnik katów.


Jeszcze raz powtórzę, że nie pozwolę, aby historia tatusia służyła do jakichś rozgrywek i kombinacji. Tym bardziej że w okresie międzywojennym w tym miejscu miał stanąć pomnik bohatera wojny z bolszewikami, ks. Ignacego Skorupki. Nawet był już gotowy kamień. Wiadomo, co się stało – wybuchła wojna. W 1945 r. nieoczekiwanie materiał na pomnik ks. Skorupki wykorzystano na monument Czterech Śpiących. Nie stanął tam bohaterski kapłan i dopóki żyję, nie stanie tam też mój ojciec. Jeśli chodzi o miejsce w pobliżu więzienia przy ul. Rakowieckiej, nie widzę tam technicznej możliwości postawienia pomnika. Nie wiem, gdzie miałby tam stanąć.


Gdzie widzi Pani odpowiednie miejsce?


Nie chciałabym, żeby przeciągała się dyskusja o miejscu. Liczę na to, że Rada Warszawy przyzna po prostu odpowiednie. Bo nie chodzi o pieniądze, tylko o lokalizację. Środki na pomnik są na koncie w Londynie, zebrane przez tamtejszą Polonię, która chciała ufundować pomnik rotmistrza Witolda Pileckiego. Potrzebne jest tylko właściwe miejsce. Jakie? Chociażby na Żoliborzu, gdzie tatuś dobrowolnie dał się złapać Niemcom, żeby trafić do Oświęcimia. Może też być wylot ul. Witolda Pileckiego na Ursynowie. Tam jest bardzo ładny skwer. Można tam postawić pomnik. 


IPN wie, że ojciec został pochowany na słynnej „Łączce” Cmentarza Wojskowego na Powązkach, ale na razie nie odnaleziono jego szczątków. Przygotowuje się Pani na ten moment? 


Oczywiście. W tym wypadku z pewnością dowiem się o tym pierwsza. Znowu różni ludzie mówią różne rzeczy, gdzie powinien zostać pochowany, gdy prof. Krzysztof Szwagrzyk ze swoimi współpracownikami znajdą jego szczątki. Nie mam wątpliwości, że jego miejsce jest obok mojej mamy, której grób znajduje się na Powązkach w Panteonie Polski Podziemnej. Nie chcę, aby znów byli rozdzieleni. I tak długa historyczna zawierucha sprawiła, że znaleźli się w różnych miejscach. Chciałabym wreszcie zakończyć tę rozłąkę.


Często odwiedza Pani „Łączkę”?


Tak. To dla mnie święte miejsce. Nawet jeśli nie uda się znaleźć szczątków ojca, muszę bardzo podziękować IPN i prof. Szwagrzykowi za prace, które prowadzi w tym miejscu. Mają one doprowadzić do identyfikacji wszystkich bezimiennych ofiar komunizmu, których zwłoki nieludzko zrzucono do dołów śmierci. Tatuś zawsze mi powtarzał, żeby pamiętać o wszystkich ofiarach które pochłonął szalejący terror komunistyczny w pierwszych latach po wojnie. Przecież nie chodzi jedynie o Witolda Pileckiego. To przywrócenie pamięci jest naszą powinnością nie tylko wobec ofiar, ale także wobec pokolenia, które przyjdzie po nas. 


« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji