Nowy numer 38/2021 Archiwum

Odór urąga godności?

Ośmiu mieszkańców Łężyc chce to udowodnić przed sądem i pozwało w tej sprawie zakład utylizacji odpadów Eko Dolina. Takiego procesu jeszcze na Pomorzu nie było.

Właściciele kilku domów położonych w bezpośrednim sąsiedztwie Eko Doliny domagają się od firmy zaprzestania zatruwania atmosfery odorem rozkładających się śmieci i zadośćuczynienia za spowodowane niedogodności i naruszenie godności osobistej. Firma broni się, twierdząc, że smród jest sporadyczny, a właściciele nieruchomości powinni mieć pretensję do deweloperów, którzy sprzedali im działki i domy. To ma być precedens – Pozew złożyliśmy w ubiegłym roku, ale dopiero pod koniec sierpnia sąd wyznaczył pierwszą rozprawę – wyjaśnia Tomasz Złoch, pełnomocnik powodów. – Nowością w tym procesie jest to, że z uwagi na trudności w wykazaniu szkodliwości odoru z wysypiska, na przykład wywołanych nim chorób, nie domagamy się odszkodowań za szkodliwość smrodu. W pozwie skupiliśmy się na smrodzie i tym, że ciągłe przebywanie w strefie jego oddziaływania jest naruszeniem godności osobistej.

Chodzi o stworzenie precedensu i uznanie winy Eko Doliny w określonym zakresie. To zmusiłoby tę firmę do zlikwidowania przyczyn obecnego stanu rzeczy. „Gość Niedzielny” próbował skontaktować się z prezesem Eko Doliny Cezarym Jakubowskim. Niestety, szef zarządu firmy stwierdził, że nie będzie z nami rozmawiał. Chcieliśmy zapytać o środki, jakie spółka podjęła w celu zminimalizowania uciążliwego odoru. Dla firmy trwający proces nie jest jedynym, jaki jej w ostatnich latach wytaczano. Zarząd Eko Doliny także sądził się z tymi, którzy mieli działać na szkodę firmy i naruszać jej dobre imię. Głośny był na przykład proces, jaki spółka Eko Dolina wytoczyła gdynianinowi Krzysztofowi Troce, za jego rzekomą działalność przeciwko Eko Dolinie. Sąd odrzucił pozew. Sąsiadom też śmierdzi Nie tylko sąsiedzi Eko Doliny mają problem ze smrodem. Na drugim końcu aglomeracji działa Stowarzyszenie Sąsiadów Zakładu Utylizacyjnego Gdańsk-Szadółki. Grupa mieszkańców Gdańska-Południa i okolicznych miejscowości kontroluje działalność firmy, prowadzi stronę internetową, a nawet opracowała wirtualną „mapę smrodu”, na której można zaznaczać obszar, do którego w danym dniu dotarł smród z wysypiska. Ale do sądu na razie nikt nie idzie. – Wybraliśmy inną metodę działania – mówi Jarosław Paczos, prezes zarządu stowarzyszenia.

– W Szadółkach prowadzone są inwestycje mające na celu likwidację smrodu, czyli rozbudowa systemu odgazowywania i naprawa kompostowni. Wierzymy, że dzięki nowoczesnym technologiom sytuacja poprawi się. Na razie czekamy, a kiedy minie termin zakończenia prac, sprawdzimy, czy przyniosły pożądany efekt. Aby zminimalizować odczuwalność emisji odoru Zakład wznowił wykorzystanie preparatów neutralizujących przykre zapachy, z którymi wcześniej przeprowadzono już testy, osiągając pozytywne rezultaty. – Jesteśmy przekonani, że podjęte działania, jak i rozpoczęty proces napełniania, uruchamianej po remoncie zamkniętej kompostowni tunelowej, pozwolą ograniczyć emisję odorów – mówi Mariusz Gołębiewski z ZUT w Szadółkach. – Natomiast by ograniczyć emisję gazu składowiskowego, pochodzącego z eksploatowanej kwatery, rozpoczęte zostały prace budowlane, w efekcie których sieć odgazowująca powiększona zostanie o 56 nowych studni, których zadaniem będzie odprowadzenie gazu składowiskowego do bioelektrowni, gdzie zostanie spalony i zamieniony na energię elektryczną i cieplną. Jeśli chodzi o remont kompostowni, to został on już zakończony i w tej chwili przeprowadzana jest konfiguracja poprawnej pracy instalacji przy zapełnionych tunelach odpadem BIO. – tłumaczy.

Czy te przedsięwzięcia pozwolą odetchnąć sąsiadom ZUT pełną piersią i czystym powietrzem? Przekonamy się za kilka miesięcy. Tymczasem być może sąd zdąży już wydać wyrok w sprawie przeciwko Eko Dolinie. – Mamy asa w rękawie, bo wprawdzie na Pomorzu to pierwszy taki proces, ale podobne sprawy rozgrywały się już w kilku innych miejscowościach w Polsce – zdradza mecenas Tomasz Złoch. – Chcemy skorzystać z tamtych doświadczeń i być może nawet przywołamy te przypadki na sali rozpraw. W każdym razie jesteśmy dobrej myśli – przekonuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama