Nowy numer 08/2020 Archiwum

Zabobon szkolny

Gdyby religia w szkole szkodziła Kościołowi, jego wrogowie zostaliby katechetami.

Już widać, co będzie tematem jednej z głównych „kampanii społecznych”, aplikowanych ludowi w tym roku szkolnym. Jeszcze małolaty nie ruszyły do szkół, a już ruszyły w mediach „dyskusje” o lekcjach religii w szkole. A to się u Lisa na portalu anonimowa matka oburza, że w zerówce jej pociecha ma dwie lekcje religii i tylko jedną angielskiego, a to gazeta „sam wiesz, która” rozdziera łamy nad „naruszeniem wolności sumienia i wyznania”, jaką ma być kreska na świadectwie w rubryce „religia/etyka”. Do tego dochodzą standardowe pojękiwania nad „niekompetencją katechetów” i westchnienia za cudownymi czasami, gdy dzieci uczyły się religii w parafiach.

O tak, kiedyś wszystko było lepsze. W kolanach nie strzykało, w krzyżu nie łupało, dziewczyny fajne były, to i parafialne salki ulotna pamięć ozłociła. Amatorom katechetycznych podróży sentymentalnych trzeba jednak przypomnieć, że – jak powiedział „Pan Tarej” – wszystko płynie i nie da się dwa razy wejść do tej samej salki.

Do szkoły chodzą w większości katolicy, a ich rodzice życzą sobie dla nich religii? No to o co chodzi? Szkoła ma zapewnić nauczanie religii w swoich murach i koniec.

Niedawno spotkałem się z argumentem, że taka sytuacja, to szkodliwy dla Kościoła „sojusz tronu z ołtarzem”. Jaki sojusz? A to my z łaski tronu mamy w szkole religię? Jak długo będzie w nas pokutował sowiecki sługus, widzący we władzy łaskawcę, któremu trzeba dziękować nawet za dostęp do powietrza? To ci, co siedzą na tronie, są tam z łaski narodu i mają robić to, co my, naród, sobie życzymy.

To przez takie wasalne myślenie wydaje się wielu, że w szkole rację bytu mają tylko rzeczy „neutralne”, czyli negujące realność świata duchowego. Zwolennicy takich idei zapominają, że myśmy to już przerabiali: dzięki komunistom polska szkoła była „neutralna” przez pół wieku po zakończeniu II wojny światowej. I jakoś nikt nie płakał, gdy się ten „światły” okres w edukacji skończył.

Dziś odżywa zabobon wojującego ateizmu, wedle którego w szkole trzeba pozbyć się części samego siebie, nawet gdy to część najważniejsza. Stąd powtarzające się awantury o krzyże w klasach, dąsy na obecność osób w strojach duchownych i wystawianie prowokatorów, „urażonych” znamionami wiary w przestrzeni publicznej. Do tego dochodzą rzesze pożytecznych katolików, którzy po lekturze „postępowych” tekstów głoszą hasła w rodzaju: „Religia w szkole powinna być religioznawstwem”.

Ten ostatni postulat przebija się coraz częściej. Jeśli coś takiego powtarza katolik, to niech swoim dzieciom zamiast obiadu serwuje pogadankę o kulinariach całego świata. To jest właśnie „religioznawstwo zamiast katechezy”.

Narastająca „debata” o obecności religii w szkole jest po to, żeby religii w szkole nie było. Zobaczcie, komu ona tam najbardziej wadzi: lewakom, ideologicznym obsesjonatom, deprawatorom spod znaku feminizmu i homopropagandystom.

Dopóki w szkole jest religia, dopóty ci ludzie nie mogą swobodnie tam wejść ze swoją śmiertelną dla duszy ofertą. Już choćby dlatego musi tam zostać. A nie tylko dlatego.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • gut
    06.09.2013 12:26

    |   Simone Weil   |   :   =>>>    Studia i wiara. Ponieważ modlitwa jest uwagą w stanie czystym, a studia gimnastykę uwagi, każde ćwiczenia w szkole powinno być cząstką życia duchowego. Trzeba po temu metody. Pewien sposób robienia łacińskiego przekładu, pewien sposób rozwiązywania zadań z geometrii {ale nie każdy sposób} stanowią gimnastykę uwagi, dzięki której ta jest bardziej zdolna do modlitwy.    <<<=

  • jurek
    07.09.2013 10:43
    Dyskusja na temat efektow istnienia katechezy w szkole jest trudna (bo przeciez nie mozemy porownac i wcale nie wiemy czy laicyzacja wsrod mlodziezy bylaby wieksza, czy mniejsza gdyby Katecheza byla w parafiach). Dla mnie jednak to troche szkoda, jak chodzilismy do kosciola parafialnego na lekcje to bylo to jednak zwiazane z przeswiadczeniem, ze uczymy w troche innego rodzaju zajecia h niz wf czy j. Polski. Bylo to w czasie "wolnym", troche musielismy sie przejsc, ale tez przy okazji mielismy jakas wiez z parafia, wspolnotami, ktore przy niej dzialay itp. A szkola to szkola, nauczyciel i katecheta jaka to roznica?
    doceń 36
  • alex
    08.09.2013 10:33
    zdaje się że miałam w takim razie pecha trafiając na katechetów którzy nie byli zbyt dobrymi nauczycielami. jeden z nich uderzył otwartą dłonią w twarz dziewczynę która potrzebowała pomocy upokarzając ją przed całą szkołą, jeden chodził na imprezy (ksiądz) a na religii puszczał dzieciom horrory, po których miały dręczenia demoniczne, i wiele wiele podobnych przypadków. a więc jeżeli jestem w kościele to dla Boga, a nie dla księdza, i temu drugiemu zdecydowanie nie ufam.
    doceń 29
  • JAWA25
    20.05.2017 18:32
    http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/47195,sondaz-polski-rodzice-nie-chca-lekcji-religii-w-szkole,id,t.html jak mówi Jacek Prusak SJ religia powinna być poza szkołą, podobnie uważał śp. Jan Kaczkowski "Zycie na pełnej petardzie"
    doceń 41

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji