Nowy numer 47/2020 Archiwum

W Tunezji znów niespokojnie

Przed gmachem parlamentu w Tunisie demonstrowali zwolennicy islamistycznego rządu oraz stronnicy opozycji, którzy wcześniej wzięli udział w pogrzebie zabitego polityka Mohameda Brahmiego. Policja użyła gazu łzawiącego.

Tunezyjska policja użyła w sobotę gazu łzawiącego, by rozpędzić demonstrujących przed gmachem parlamentu w Tunisie zwolenników islamistycznego rządu oraz stronników opozycji, którzy wcześniej wzięli udział w pogrzebie zabitego polityka Mohameda Brahmiego.

Policja zastosowała gaz w dużej ilości, gdy pod parlament przybyły tysiące zwolenników świeckiej opozycji. Domagali się oni rozwiązania parlamentu i rządu, dowodzonego przez umiarkowanie islamistyczną Partię Odrodzenia.

Według agencji AFP policja użyła gazu tylko wobec antyrządowych demonstrantów, w większości młodych ludzi, którzy rzucali w policjantów kamieniami. Jednak, jak wskazuje Reuters, przed parlamentem manifestowały również setki zwolenników rządu, którzy wskazywali na legalność władz i protestowali przeciwko, jak to określali, próbom zamachu na demokrację.

MSW wydało oświadczenie z apelem o zachowanie spokoju.

Dziesiątki tysięcy ludzi przyszło w sobotę na pogrzeb Brahmiego, który został zastrzelony w czwartek w Tunisie przed swym domem. Bliscy Brahmiego i jego zwolennicy oskarżają islamistów, kierujących rządem Tunezji, o śmierć polityka. Partia Odrodzenia zaprzecza tym zarzutom i obwinia o mord salafickiego ekstremistę Bubakera Hakima.

Śmierć Brahmiego, przywódcy małej partii opozycyjnej Ruch Ludowy, to drugie w Tunezji w tym roku zabójstwo polityka związanego ze świeckimi ugrupowaniami, po śmierci w lutym Szokriego Belaida. Belaid stał na czele Ruchu Demokratycznych Patriotów, partii marksistowskiej o kierunku panarabskim.

Brahmi został pochowany niedaleko miejsca, gdzie spoczywa Belaid na cmentarzu Al-Dżalez w centrum Tunisu. Żałobnicy nieśli zdjęcia obu zamordowanych polityków.

Jak zauważa agencja Reutera, śmierć Brahmiego jeszcze bardziej pogłębiła podziały między islamistami a ich świeckimi oponentami, które narosły po obaleniu w 2011 r. prezydenta Zina el-Abidina Ben Alego.

I tak z doniesień świadka, na którego powołuje się Reuters, wynika, że w sobotę podczas antyrządowej manifestacji w mieście Kafsa (Gafsa) w środkowej Tunezji śmierć poniósł jeden mężczyzna. Do aktów przemocy doszło tego dnia również w innych tunezyjskich miastach. W Tunisie eksplodowała bomba, nie powodując jednak żadnych ofiar w ludziach.

Wydarzenia w Tunezji w 2011 r. pociągnęły za sobą rewolty w innych krajach Afryki Północnej - w Egipcie, Libii i Jemenie (tzw. arabska wiosna).

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama