Nowy numer 48/2020 Archiwum

Do czego służy papież

Wierni kochają papieża, bo wiedzą, o co mu chodzi, wrogowie Kościoła – bo nie wiedzą.

Już się panu papież Franciszek dobierze do skóry i wylecisz pan z tej redakcji na zbity pysk – wygrażał mi jeden z czytelników, oburzony moim sprzeciwem wobec forsowania związków partnerskich. Bo się chłopu wydało, że skoro papież Franciszek krytykuje wady katolików (na przykład wystawny styl życia duchownych), to już wkrótce w imię Boże wprowadzi rozwody, antykoncepcję, eutanazję, dowolne związki i rozwiązki, i w ogóle wszystko, co się w genderowej pale mieści. Przecież on taki ludzki pan – limuzyny nie chce, w apartamentach nie mieszka, „buon giorno” mówi, to już i grzechami nie będzie zawracał nam głowy, no nie? On Franciszek przecież, a jego patron to taki był święty, że nikomu złego słowa nie powiedział, tylko „pokój i dobro” popiskiwał, ekologię kochał i nawet wilka nawrócił na wegetarianizm.

Podobne myślenie utrwalają lewicowe media, które, po swojemu interpretując gesty papieża, zdają się szczerze wierzyć, że zaraz zrobi on porządek z wrogami Salonu i kanonizuje jego przyjaciół.

Niedawno w „Gazecie Wyborczej” niejaki Jarosław Mikołajewski napisał o ks. Lemańskim, że jest on „bohaterem z baśni o Kościele papieża Franciszka” i oburzył się na abp. Hosera, że ten „podważa decyzję samego Boga, który powołał bohatera do służby”. Stwierdził o ks. Lemańskim, że „pozostaje on jednym z rycerzy papieża Franciszka, choć boję się, że Franciszek nigdy się o tym nie dowie. A powinien się dowiedzieć i udzielić mu wsparcia”.

Papież „powinien”. Wielkie dzięki, na pewno ktoś mu przekaże telefon do Agory. Skoro dzwonił do kioskarza w Buenos Aires, to o ileż bardziej zadzwoni do jedynie słusznych redaktorów w Warszawie, aby go oświecili i pouczyli o nieistotnej roli posłuszeństwa w Kościele.

Do czego też jeszcze można użyć papieża? Jakie jeszcze własne poglądy mu przypisać?

Podobnie, jak błędnie ocenia się świętego Franciszka, tak błędnie postrzega się papieża. Święty Franciszek bynajmniej nie był cukierkowatym palantem z kwiatkami w mózgu, żadnym tam pacyfistą czy prekursorem Green Peace. On się pogrążył w Bogu do samego dna swojej duszy, aż zaczął krwawić ranami Zbawiciela. Wszystko inne było tego konsekwencją. A co było tą konsekwencją? Odbudowa sypiącego się Kościoła.

Jeśli obecny papież nawiązał do takiego świętego i jeśli wykonuje gesty przypominające Kościołowi o ubóstwie i trosce o najsłabszych, to przecież po to, żeby Kościół wzmocnić. Po to, żeby żył Ewangelią, a nie zachciankami, żeby wracał do Chrystusa, a nie gonił za bożkami tego świata. Dlatego tak dużo mówi o ewangelizacji, o żywej wierze i osobistym stosunku do Chrystusa.

Miłośnicy „Kościoła otwartego”, czyli pustego, sądzą, że oznacza to, iż papież lekceważy zapalne sprawy społeczno-moralne, i już nastawiają uszu, by usłyszeć upragnione „habemus prezerwatywam!”. Głęboko się mylą. Nie wiedzą bowiem, że papież po prostu wskazuje najprostszą i najlepszą drogę do Jezusa Chrystusa. A kto się przy Jezusie znajdzie, tego nie trzeba przekonywać, że Kościół w swoim nauczaniu zawsze stoi po stronie człowieka. On już to wie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także