Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wagner do odkrycia

Czy można fascynować się muzyką, o której Woody Allen powiedział, że jak jej słucha, to nabiera ochoty do ataku na Polskę? Właśnie jesteśmy w połowie Roku Wagnerowskiego, ogłoszonego w 200-lecie urodzin kompozytora.

Jego kulminacją będzie cykl przedsięwzięć oraz spektakli organizowanych w sierpniu na Zielonym Wzgórzu w Bayreuth, prawdziwym sanktuarium muzyki Richarda Wagnera. Tam, w XIX w., wybudowany został Festspielhaus – teatr muzyczny przeznaczony do prezentacji Wagnerowskich dramatów muzycznych. Dla koneserów festiwale w Bayreuth są jedną z najważniejszych imprez muzycznych na świecie, a bilety wykupywane są z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na pełne wykonanie „Pierścienia Nibelunga”, czyli tetralogii składającej się z czterech dramatów muzycznych: „Złota Renu”, „Walkirii”, „Zygfryda” i „Zmierzchu bogów”, pozwolić sobie może niewiele scen na świecie, ze względu na wymagania stawiane zarówno śpiewakom, jak i orkiestrze.

Trwa dyskusja o miejscu muzyki Wagnera w naszej kulturze. Niewielu bowiem artystów wywarło tak głęboki wpływ nie tylko na różne dziedziny sztuki (poza muzyką także na teatr, malarstwo oraz literaturę), ale także na ruchy polityczne, często odwołujące się do zupełnie innych wartości. Miłośnikiem Wagnera byli zarówno Adolf Hitler, jak i Theodor Herzel, który twierdził, że po zobaczeniu „Tannhäusera” nakreślił swoją wizję przyszłego państwa żydowskiego. Warto dodać, że Wagner, zainspirowany walką Polaków o wolność, napisał uwerturę „Polonia”, jedno z nielicznych dzieł w światowej literaturze muzycznej inspirowane naszą historią.

Rewolucjonista

Urodzony w 1813 r. w Lipsku całe życie wędrował po Europie, zmieniając otoczenie, szukając nowych wyzwań i inspiracji oraz tworząc swój ideał syntezy sztuki. Był rewolucjonistą w muzyce i życiu, ciągle poszukującym dla siebie nowych wyzwań. Zerwał z dominującą wówczas na scenach operowych włoską techniką wokalną belcanta, zakładającą, że opery mają zachwycać słuchacza mistrzowskim śpiewem. Treść włoskich oper najczęściej nie miała większego znaczenia, gdyż liczył się tylko śpiew. U Wagnera treść była równie istotna jak muzyka. Całość bowiem miała pobudzać widza oraz kształtować jego poglądy i filozofię. W tym celu Wagner stworzył ideę dramatu muzycznego, w którym muzyka nie miała dawać okazji do popisu wokalnego, ale wyrażać dramaturgię utworu. Zastosował także jako pierwszy lejtmotyw (powracający muzyczny motyw przewodni), towarzyszący nie tylko każdej osobie dramatu, ale także obecnemu na scenie przedmiotowi. Przełamał stosowany do tej pory system dur–moll, tworząc zupełnie nowe brzmienia i przełamując tradycyjne zasady polifonii. Zerwał z przekonaniem, że muzyka ma służyć głównie miłemu wypełnieniu czasu. Udział w jego spektaklach miał być przeżyciem estetycznym, a nawet moralnym, radykalnie zmieniającym odbiorcę sztuki. W swej twórczości sięgnął po średniowieczny, germański epos „Pieśń o Nibelungach”, czyniąc z niego wielką przypowieść o walce o władzę, miłości i zdradzie, pragnieniu nieśmiertelności oraz stałym rozpadzie świata wartości, ustępującego przed nowymi czasami. Jednocześnie udało mu się stworzyć postacie sceniczne o takiej głębi psychologicznej, że nie powstydziliby się tych kreacji najwięksi pisarze nie tylko jego czasów. Przez wiele lat Wagner nie był rozumiany ani specjalnie ceniony. Sławę, prestiż i pieniądze zdobył dopiero pod koniec życia. Na premierze „Pierścienia Nibelunga” w 1876 r. w Bayreuth byli już wszyscy sławni kompozytorzy tamtej epoki i światowe media. Jechał do teatru powozem, tuż za bryczką cesarza Wilhelma. Jeśli przypomnimy sobie marną pozycję społeczną Mozarta, Haydna, czy nawet Beethovena, antyszambrujących na dworach różnych mecenasów, widać, że Wagner był pierwszym w świecie artystą, który zdobył pozycję równego możnym tego świata. Sam był przekonany, że jest od nich ważniejszy, gdyż oni umierają, a jego sztuka jest nieśmiertelna. Historia przyznała mu rację. Kompozytor zmarł w 1883 r. w Wenecji, ale jego sztuka cieszy się nadal niezwykłym powodzeniem na całym świecie.

POLUB SZEROKIE HORYZONTY NA FACEBOOKU I OTRZYMUJ INFORMACJE O PODRÓŻACH, NAUCE I KULTURZE:)

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się