GN 48/2020 Archiwum

Masz talent? Nagraj płytę

W tym roku ukazały się już trzy ciekawe albumy laureatów talent-show.

Pojawiali się nagle w blasku reflektorów i równie szybko znikali. Krzysztof Zalewski, Bartłomiej Hom, Jakub Kęsy, Paweł Kowalczyk, Klaudia Kulawik, Magda Welc… Czy ktoś wie, co dzisiaj robią finaliści popularnych talent-show? Niektóre z tych nazwisk zostały całkowicie zapomniane, o innych pamięta się jedynie w kontekście ich archiwalnego występu. Okazało się, że programy, które teoretycznie miały promować zdolnych ludzi, służą głównie promowaniu stacji telewizyjnych, a dalszym losem utalentowanych uczestników show mało kto się przejmuje.

Pokonkursowe falstarty

Najlepiej widać to na przykładzie „cudownych dzieci” z „Mam talent!”. Klaudia Kulawik jako mała dziewczynka zachwyciła publiczność swoim wykonaniem piosenki Czesława Niemena „Dziwny jest ten świat”. Magda Welc zwyciężyła w trzeciej edycji programu, śpiewając brawurowo przebój Edyty Geppert „Och życie, kocham cię nad życie”. Po obu wykonawczyniach medialny słuch zaginął, choć śpiewać przecież nie przestały. Dla młodych wokalistek może to nawet lepiej, że nie zrobiły błyskawicznej kariery, która mogłaby je zepsuć. Mają czas, by uczyć się śpiewu i spokojnie dojrzewać do właściwego, dorosłego debiutu. O wiele gorszym rozwiązaniem byłby dla nich debiut przedwczesny, tak jak stało się w przypadku Alicji Janosz, laureatki pierwszego „Idola”.

Niedoświadczeni muzycy bywają bardziej narażeni na wiązanie się dziwnymi kontraktami, których po latach żałują. Na fali chwilowej popularności nagrywają płyty, które okazują się obliczonymi na sprzedaż produktami. Albumy te więcej mówią o menedżerach i wytwórniach niż o samym artyście. Taki falstart grozi zresztą także muzykom, których wiek nakazywałby większą rozwagę. Najlepszym tego przykładem jest Gienek Loska, który po zwycięstwie w pierwszej edycji „X Factora” nagrał ze swoim zespołem płytę zupełnie nijaką. W tym kontekście cieszyć się można, że w ostatnim czasie pojawiło się wreszcie na rynku kilka ciekawych propozycji wydawniczych, za którymi stoją niedawni finaliści talent-show.

Chodzi o muzykę

Dawid Podsiadło, zwycięzca drugiego „X Factora”, teoretycznie nie ma zadatków na gwiazdę. Na scenie niezbyt ruchliwy, nieśmiały, z lekko ironicznym dystansem traktujący swój udział w medialnym przedsięwzięciu. A jednak to właśnie on może okazać się najbardziej trafionym wskazaniem jurorów polskich talent-show w ostatnich latach. Podsiadło jest bowiem przeciwieństwem kreowanych przez te programy ekscentrycznych „osobowości” w typie Michała Szpaka. Kompletnie nie przejmuje się wizerunkiem, bo, jak się zdaje, chodzi mu przede wszystkim o muzykę. Potwierdza to wydany niedawno album „Comfort and Happiness”, bardzo dojrzały jak na dwudziestoletniego artystę. Nie słychać tu tendencji do tworzenia przebojów za wszelką cenę. Wokalista ma bardzo sprecyzowane zainteresowania muzyczne i wie, jak wykorzystać swoje warunki głosowe. Ciepła, lekko zachrypnięta barwa głosu Dawida świetnie sprawdza się w utworach intymnych, balladowych. Są na płycie także piosenki bardziej dynamiczne, pomysłowo zaaranżowane, na szczęście i one nie zostały przeładowane nowoczesnymi efektami. Atutem płyty są inteligentne teksty. Można tylko żałować, że większość z nich została zaśpiewana po angielsku. Polskie perełki stworzyła do tego albumu Karolina Kozak. Dobrze, że Podsiadło nie uległ – jak wiele innych młodych gwiazd – pokusie napisania wszystkiego samemu, bo autorka „Tak zwyczajnego dnia” dobrze czuje klimaty, w których porusza się Podsiadło. „Jak para zmieniam stan,/ unoszę się do chmur,/ spadam kulami gradu,/ topnieję u Twych stóp” – słyszymy w granych, o dziwo, w radiu „Trójkątach i kwadratach”. To płyta poetycka, w najlepszym tego słowa znaczeniu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także