Nowy numer 47/2020 Archiwum

HIV zwyciężony?

Przybywa dowodów na to, że przeszczep szpiku leczy nosicieli wirusa HIV. Problem w tym, że ta procedura może bardziej narażać życie niż pogodzenie się z wirusem.

Wyeliminowanie wirusa HIV zaobserwowano u dwóch mężczyzn. Wcześniej podobny przypadek miał miejsce pięć lat temu, kiedy 43-letni Amerykanin Timothy Ray Brown zachorował na białaczkę. Lekarze, którzy zdecydowali się na przeszczep szpiku, wiedzieli o tym, że jest on nosicielem wirusa HIV. Do zabiegu doszło w 2005 roku. Białaczka ustąpiła, a po wirusie HIV w organizmie chorego nie ma nawet śladu. Niedostatecznie potwierdzone dane wskazują, że do podobnych sytuacji, kiedy wirus HIV zniknął po przeszczepie szpiku, miało dochodzić także w przeszłości, w tym w 1996 roku i 1982 roku.

Wyleczeni czy nie?

Dwaj mężczyźni wspomniani na początku tego artykułu byli leczeni w Bostonie (USA) z powodu zachorowania na chłoniaka (nowotwór złośliwy). Byli także od kilkudziesięciu lat nosicielami HIV.

Ale to nie wirus zagrażał ich życiu, tylko nowotwór. Lekarze uznali, że jedyną deską ratunku jest przeszczep szpiku. HIV „rezyduje” głównie w komórkach krwiotwórczych w szpiku. Do przeszczepu doszło w przypadku jednego chorego cztery lata temu, w przypadku drugiego – dwa lata temu. Od kilkunastu miesięcy chorzy nie otrzymują też leków antyretrowirusowych, które powstrzymują rozwój wirusa. A mimo to w ich krwi HIV nie ma. Lekarze uspokajają entuzjastów, iż z faktu, że niczego nie wykryto, wcale nie musi wynikać, że wirus został całkowicie zniszczony. Jego śladowe ilości mogą znajdować się jeszcze w mózgu i przewodzie pokarmowym. Może się też okazać, że w przypadku osłabienia organizmu wirus może się ponownie namnożyć. Ciekawy jest przypadek wspomnianego wyżej Timothy’ego Raya Browna, u którego dokładne badania nie tylko nie wykazały HIV we krwi, ale także w szpiku. Tutaj lekarze są już pewni sukcesu. Ale w pewnym sensie ten sukces był przypadkowy. Timothy Ray Brown dostał szpik od osoby z mutacją genetyczną CCR5, czyli odpornej na wirus HIV.  Wspomniana mutacja powoduje, że błona komórek krwi jest nieprzepuszczalna dla cząsteczek wirusa. W konsekwencji wirus nie może się rozmnażać i pacjent pozostaje zdrowy, choć w jego krwi krążą jeszcze jakiś czas wirusy.

To nie metoda

Czy zatem przeszczepianie szpiku będzie powszechną metodą leczenia nosicieli HIV? To bardzo mało prawdopodobne. Po pierwsze osób z mutacją CCR5 jest bardzo mało. W zasadzie wspomniana mutacja występuje tylko u osób rasy kaukaskiej, i to nie u wszystkich. Nie wszystkie one są dawcami szpiku. Nawet gdyby przeszczepiać od dawców nieodpornych na HIV, ale zdrowych (jak w przypadku dwóch Amerykanów), dawców szpiku jest mniej niż biorców. Przeszczepianie szpiku ratuje życie chorych na nowotwory. Tymczasem HIV nie jest już chorobą śmiertelną, o ile stosowana jest terapia antyretrowirusowa. Jest jeszcze kwestia kosztów. Terapia farmakologiczna, która nie zabija HIV, ale wstrzymuje jego rozwój, jest nieporównywalnie tańsza od przeszczepu szpiku. Zabieg jest też ryzykowny z powodu sporej ingerencji w organizm biorcy. Tak więc opisane przypadki są raczej podstawą kolejnych badań niż sposobem na zakończoną sukcesem terapię. – Choć praktycznego zastosowania ta metoda nie znajdzie, poszerza naszą wiedzę na temat terapii genowych i innych metod mogących pomóc w przyszłości nosicielom wirusa HIV – powiedział dr Anthony Fauci, szef Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych w USA.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się