Nowy numer 42/2019 Archiwum

Jezus znad koreańskiej granicy

Kult Bożego Miłosierdzia rozwija się w Korei Południowej tak szybko jak tutejszy Kościół, zwany katolickim tygrysem Azji.

Gdy pytam ks. Pawła Zawadzkiego, dlaczego w kwietniu, kiedy napięcie między Koreą Północną a Południową sięgało zenitu, a atak nuklearny miał być kwestią godzin, nie skorzystał z propozycji rodzimej prowincji palotynów i nie wrócił do kraju, wybucha śmiechem. Jest naprawdę rozbawiony tym, jak światowe media zagrały w kolejnej sztuce napisanej przez północnokoreańskiego dyktatora Kim Dzong Una. – Zagrożenie było wcześniej i jest później. My mamy to na bieżąco – wyjaśnia swą decyzję, by do Polski przyjechać zgodnie z wcześniejszym planem, czyli z końcem czerwca. I dodaje: – Nieustanne zagrożenie tym bardziej nam uświadamia, że żyjemy w Bożej Opatrzności, a Panem naszego życia jest Jezus.

Największy reżim

Ze wzgórza Yangdeogwon w Korei Południowej do granicy z Koreą Północną są zaledwie 23 km. Do strefy zdemilitaryzowanej, notabene też naszpikowanej minami – 19 km. Jest to prawdopodobnie teren o najwyższym na świecie nasyceniu wojskiem, sprzętem militarnym i wszelkiego typu bronią, włącznie z nuklearną, chemiczną i biologiczną. I właśnie w bezpośrednim sąsiedztwie tego rejonu, na trudno dostępnym wzgórzu Yangdeogwon polscy palotyni wraz z Koreańczykami z Południa postawili kaplicę Bożego Miłosierdzia, a teraz budują Centrum Miłosierdzia. O tym szczególnym miejscu na mapie Kościoła i świata słyszę od lat od palotynów z Polski, którzy przy okazji krótkich wizyt w Korei obserwowali trwającą 15 lat budowę trójkondygnacyjnego domu zakonnego, którego część stanowi klasztorna kaplica. Poświęcenie kaplicy nastąpiło już w 2009 r., ale niedawno, bo 7 grudnia ubiegłego roku, miejscowy biskup podniósł jej rangę i nadał status kaplicy publicznej dla całej diecezji Chuncheon, podzielonej granicą, która biegnie wzdłuż 38. równoleżnika. Reżim północnokoreański od lat zajmuje pierwsze miejsce wśród państw najbardziej prześladujących wyznawców Chrystusa, dlatego jeżeli w północnej części diecezji Chuncheon żyją jeszcze katolicy, to tylko w podziemiu. 23 km dalej na południe, w kaplicy Bożego Miłosierdzia, przy relikwiach św. Faustyny, bł. Jana Pawła II i bł. ks. Michała Sopoćki, modlą się za nich mieszkańcy południowej części diecezji Chuncheon. Kaplica jest niewielka – ma nieco ponad 130 mkw. powierzchni. Przed nią stoi ogromna, ośmiometrowej wysokości mozaika ze szkła weneckiego z postacią Jezusa Miłosiernego, projektu Teresy Reklewskiej z Warszawy. Jezus – z uwagi na usytuowanie zbocza – zwrócony jest na południe, nie na północ. – Największym reżimem jest reżim grzechu.

Czasami może on przybierać takie zewnętrzne formy jak w Korei Północnej, ale tak samo silny może być w życiu pojedynczego człowieka w każdym miejscu na ziemi – wyjaśnia ks. Zawadzki.

Cegłę podawali Amerykanie

A jednak trudno nie uznać, że powstanie kaplicy Bożego Miłosierdzia w tym miejscu świata ma szczególny wymiar. Jak do tego doszło? – To było w 1993 r. Zadzwoniła jakaś osoba, odebrał Jurek Ciesielski, który usłyszał pytanie, czy chcemy kawałek ziemi – opowiada ks. Zawadzki, który mieszka w Korei od 22 lat. – Zakrawało to na żart, bo ziemia w Korei jest nieprawdopodobnie droga i takie sytuacje się nie zdarzają. Później okazało się, że te osoby należały do Trzeciego Zakonu Karmelitańskiego i obdzwoniły kilka innych zgromadzeń, ale bezskutecznie. No bo jak uwierzyć w Korei, że ktoś chce dać ziemię, a w dodatku jest to kawałek góry? Yangdeogwon nie jest może górą zbyt wysoką, bo ma 540 m n.p.m., ale bardzo trudno dostępną. Ale kilku palotynom z Polski, którzy od przyjazdu w 1990 r. nie mieli w Korei stałego miejsca pobytu i wciąż się przeprowadzali, kawałek ziemi mógł dać nieco poczucia stabilności. Nawet jeżeli jest to niewielki kawałek góry – 2000 pyongów, czyli około 6600 mkw. Szybko się okazało, że ziemia leży w środku stromego zbocza, bez drogi dojazdowej, za to z potokiem, który w czasie monsunów zamienia się w bezbrzeżną rzekę. Dobra cywilizacji – prąd, bite drogi – kończyły się półtora kilometra niżej. – Nocami, nie śpiąc, rozmyślałem, co z tą ziemią zrobimy – wspomina ks. Zawadzki. – Aż pewnego dnia przypomniałem sobie fragment Pisma Świętego, który mówi o tym, że na tę górę przyjdą narody, a Bóg będzie im dawał łaski bez liku. Zrozumiałem, że nie musimy się bać. Mamy budować, choć nie mamy pieniędzy, nie mamy niczego.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • suczkaaa
    23.08.2013 09:28
    Darmowe wakacyjne doładowania, skorzystaj zanim skończą się wakacje !
    Doładowania dowolnej sieci - dowód : iv.pl/images/79132424646141804843.jpg

    LINK : http://fw.pl/ay
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL