Nowy numer 47/2020 Archiwum

Ziobro nie stawi się na komisji. Chce jej jawności

Lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro powtórzył w poniedziałek, że nie stawi się na wtorkowym posiedzeniu komisji odpowiedzialności konstytucyjnej, na które został wezwany. Powtórzył też, że domaga się jawności posiedzenia komisji.

"Tajne przez poufne to czasy PRL-u, to czasy komuny, to świat z Białorusi rodem wzięty" - powiedział w poniedziałek w Krakowie dziennikarzom Ziobro, odnosząc się do rozwiązań przewidujących, że posiedzenia komisji odpowiedzialności są zamknięte.

Przypomniał, że SP skierowała w maju do Sejmu projekt zmiany ustawy, który umożliwi jawny tryb przesłuchania przed komisją odpowiedzialności konstytucyjnej.

"Przez 20 lata postępowania przed komisją toczyły się jawnie i wszędzie na świecie w takich sytuacjach są jawne" - zauważył Ziobro. "Jestem konsekwentny: domagam się jawności tego postępowania. Władza i większość sejmowa nie może wykorzystywać komisji, jako swoistego sądu kapturowego w stosunku do przedstawicieli opozycji. W cywilizowanym państwie to się nie godzi" - uważa europoseł.

Ziobro został wezwany na posiedzenie komisji, które ma się odbyć we wtorek. Na poprzednie - 10 lipca nie przyszedł ze względu na - jak tłumaczył wtedy - zajęcia w Parlamencie Europejskim.

W poniedziałek Ziobro mówił, że był przesłuchiwany do przeszło 60 śledztw. "Czy jest jakiś bandyta w Polsce, który był przesłuchiwany do 60 śledztw? Nie wiem, chyba nie, ale jest były minister sprawiedliwości i były prokurator generalny, który musiał tłumaczyć się z tego, że ściga bandytów, głównie tych podejrzanych o korupcję" - podkreślił.

"Zwracam się do panów Leszka Millera, Donalda Tuska, Janusza Palikota, by zachowali się, jak mężczyźni i skoro stawiają nam zarzuty, by byli gotowi stawić się w świetle kamer, jeśli jest taka wola mediów, a wiem, że jest i by stoczyli uczciwy pojedynek, a nie stosowali maczugę tajnych komisji. Tajne przez poufne to czasy PRL-u, to czasy komuny, to świat z Białorusi rodem wzięty" - mówił Ziobro.

"Władza, która jest pewna swoich racji, która uważa, że dochodziło do zbrodni, tym bardziej powinna domagać się jawności. To osoba potencjalnie podejrzana powinna być zainteresowana, by ukryć rzekome zbrodnie, które były popełniane. Mamy do czynienia z sytuacją całkowicie absurdalną. Oni wiedzą, że nie mają żadnych argumentów i że wszystkie argumenty przemawiają przeciwko nim. Wiedzą, że przedstawiłbym dowody wyświetlające korupcję środowisk z nimi powiązanych: z Millerem, Palikotem, Tuskiem i oni tego bardzo się obawiają i dlatego boją się jawności" - powiedział lider SP.

Wnioski o postawienie Ziobry oraz prezesa PiS, b. premiera Jarosława Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu pod koniec ubiegłego roku złożyła Platforma Obywatelska. Podpisało się pod nimi ok. 150 posłów nie tylko z PO, ale też z Ruchu Palikota i SLD.

Kaczyńskiemu i Ziobrze zarzuca się naruszenie konstytucji, ustawy o Radzie Ministrów oraz ustawy o działach administracji rządowej. W uzasadnieniach obu wniosków jest też mowa o działaniach nakierowanych na "walkę z układem". PO powołuje się m.in. na materiały dowodowe dwóch komisji śledczych: ds. śmierci Barbary Blidy oraz ds. nacisków.

Wniosek o postawienie premiera lub ministra przed Trybunałem Stanu może złożyć co najmniej 1/4 (115) posłów. Decyzja o postawieniu członka Rady Ministrów przed Trybunałem Stanu zapada, jeśli zagłosuje za nią co najmniej 3/5 (276) posłów. Zarówno Ziobro jak i Kaczyński stwierdzali wielokrotnie, że nie widzą żadnych podstaw do postawienia ich przed TS. Kaczyński został wezwany na przesłuchanie przed komisją odpowiedzialności konstytucyjnej na 12 września.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama