Nowy numer 48/2020 Archiwum

Jak lepiej rozliczać partie z pieniędzy?

Społeczeństwo chce częściej rozliczać partie z wydawanych pieniędzy, trzeba poprawić istniejący model, likwidacja finansowania z budżetu państwa nie jest rozsądną reakcją - takie głosy zdominowały niedzielną debatę ekspercką w Sejmie dotyczącą zasad finansowania partii politycznych.

Eksperci w większości opowiedzieli się za finansowaniem partii z budżetu państwa, bezpośrednio lub przez odpis podatkowy. Zgodnie podkreślano potrzebę zwiększenia kontroli nad wydatkami partyjnymi.

Podczas debaty zorganizowanej przez marszałek Sejmu Ewę Kopacz pojawiły się też głosy, by obniżyć 3 proc. próg, po przekroczeniu którego partie uczestniczące w wyborach parlamentarnych otrzymują subwencję budżetową. Postulowano też utworzenie Funduszu na Rzecz Rozwoju Demokracji, który miałby pomagać komitetom wyborczym wyborców. Marszałek Sejmu Ewa Kopacz w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie po debacie oceniła, że finansowanie partii z budżetu państwa jest wygodne dla nich. Tymczasem - przekonywała - jego likwidacja na rzecz m.in. wpłat od prywatnych darczyńców i rozliczanie się z nimi zbliżyłaby polityków do ich wyborców.

Wyraziła nadzieję, że debata w Sejmie nt. finansowania partii będzie miała podobny, merytoryczny i spokojny przebieg, jak niedzielna dyskusja ekspercka. Zastrzegła, że nie trzeba bezwzględnie zgadzać się ze wszystkim, co w niedzielę prezentowali eksperci.

Konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek ocenił, że od finansowania partii politycznych z budżetu państwa nie da się odejść, "skoro chcemy mieć parlament oparty na systemie partyjnym". Sceptycznie odniósł się jednak do propozycji obniżenia 3 proc. progu uprawniającego partie do otrzymania subwencji budżetowej. "Z tym trzeba uważać, bo można stworzyć sytuacje, w których polityka stanie się sposobem zarabiania pieniędzy i tylko tego" - ocenił. Prof. Winczorek wskazywał, że oprócz Państwowej Komisji Wyborczej wydatki partyjne mogłaby kontrolować Najwyższa Izba Kontroli.

Prof. Joanna Górnicka-Kalinowska, etyk z Uniwersytetu Warszawskiego, przekonywała, że "jeśli partie nie są finansowane z budżetu państwa, to państwem rządzi pieniądz". Jak oceniła, "nie musi tak być, ale tak być może". Jej zdaniem partie "finansowane przez bogatych sponsorów będą partiami, które zabiegają o interesy tych właśnie sponsorów". Odmiennie od prof. Winczorka ekspert oceniła, że warto rozważyć obniżenie 3 proc. progu.

W ocenie dr Sebastiana Kozłowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego partie mogłyby być finansowane na przykład z odpisu podatkowego. Odnosząc się do odpisu podatkowego, dr Magdalena Dudkiewicz, socjolog z UW, wyraziła wątpliwości, by ludzie, godzili się na to, by ich preferencje polityczne były łączone z ich danymi w zeznaniu podatkowym.

Dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW, ocenił, że mamy bardzo szkodliwy system finansowania partii, ponieważ powoduje on sytuację, że trudno sobie wyobrazić szanse wyboru kandydata, który nie został poparty przez istniejące partie, a wyborach do Sejmu jest to wręcz niemożliwe. "Pewna część obywateli jest praktycznie rzecz biorąc pozbawiona możliwości realizacji swoich podstawowych praw politycznych" - uważa. Ekspert przekonywał, że partie mają monopol na kształtowanie składu Sejmu, dlatego granica między "demokracją, a niedomokracją niebezpiecznie się zaciera".

Jednak jego zdaniem "prywatyzacja partii politycznych", do czego doprowadziłaby likwidacja finansowania budżetowego, "to niedobre posunięcie, które prowadzi nas w kierunku oligarchizacji życia politycznego w Polsce". Jak wskazał, są praktycznie tylko cztery kraje - Szwajcaria, Łotwa, Malta i Ukraina - gdzie nie ma finansowania budżetowego partii. Jego zdaniem należy poprawić istniejące już rozwiązania. "Likwidacja finansowania budżetowego jest reakcją w moim przekonaniu nierozsądną" - wskazał.

Dr Piotrowski zastrzegł, że partie polityczne muszą tak wydawać pieniądze, by odpowiadało to zasadzie solidarności wpisanej do konstytucji. "Muszą się podzielić z innymi, dlatego proponuję powołanie Funduszu na Rzecz Rozwoju Demokracji" - powiedział. Fundusz ten byłby finansowany przede wszystkim z obowiązkowego 10 proc. odpisu od dotacji i subwencji partyjnych. "Z tego Funduszu pomagalibyśmy komitetom wyborczym wyborców, aby mogły przełamać tę barierę" - mówił.

Dr Anna Materska-Sosnowska, politolog z UW, uważa, że warto zastanowić się, co należy ulepszyć w polskim systemie finansowania partii. "Możemy się zastanawiać, czy limity, jakie mamy przeznaczone na kampanię wyborczą, nie są limitami za dużymi" - mówiła. Wspomniała też o możliwości obniżenia 3 proc. progu wyborczego, od którego partiom przysługuje subwencja. Politolog wskazała, że najważniejsza jest przejrzystość wydawania pieniędzy przez partię i kontrola nad tymi wydatkami.

Także Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego wskazywała, że mamy niewielki problem z tym, jak partie gromadzą fundusze, za to mamy spory problem z tym, jak partie wydają pieniądze i jak to jest kontrolowane. "Można się zastanowić, czy jest potrzebna tak wielka różnica między ilością pieniędzy, które dostają duże partie i małe partie. Można się zastanowić, czy nie obniżyć progu, od którego partie dostają subwencję, na przykład do 1 proc." - mówiła.

Ekspertka opowiedziała się za dużo większą przejrzystością nad wydatkami partyjnymi. Jej zdaniem na stronach internetowych partii powinny być wywieszane wszystkie rachunki za wszystkie wydatki. Jej zdaniem PKW powinna mieć zwiększone kompetencje, by lepiej kontrolować finansowanie partii. Teraz, jak dodała, PKW kontroluje te wydatki od strony formalnej, a nie merytorycznej.

Podczas debaty eksperci odwoływali się do wyników badań, które pokazują m.in., że tylko od 3 do 5 proc. Polaków jest za dotowaniem partii politycznych z budżetu, a więc - jeśli odwrócić pytanie - przeciwko jest 80-90 proc. Polaków. Z cytowanych podczas debaty badań CBOS wynika, że wynika m.in., że 62 proc. Polaków domaga się finansowania partii ze składek, z budżetu państwa - zaledwie 5 proc.

prof. Piotr Winczorek podkreślał, że nie dziwią go te wyniki badań, bo "ludzie w ogóle nie chcą płacić". Zwrócił jednocześnie uwagę, że to badanie w pewnym sensie wyrwane z kontekstu, "bo gdyby ten kontekst rozszerzyć, to dowiedzielibyśmy się, że w ogóle (jest) niezadowolenie z naszej polityki".

Z kolei prof. Joanna Górnicka-Kalinowska oceniła, że być może społeczeństwo częściej chciałoby rozliczać władzę czy partie polityczne z wydawanych pieniędzy. Także dr Sebastian Kozłowski przekonywał, że obywatele mają najwyraźniej niezaspokojoną potrzebę wpływu, kontroli nad wydawaniem środków przez partie. "Odpowiedzialnością polityków w tej chwili jest stworzenie takich instrumentów, by obywatele tę potrzebę zrealizowali" - ocenił.

W opinii dr. Magdaleny Dudkiewicz jeśli przeciwko finansowaniu partii politycznych z budżetu jest aż tylu Polaków "to jest to pośrednio odpowiedź na pytanie, czy partie polityczne, politycy dobrze komunikują się ze społeczeństwem". "Moim zdaniem nie" - dodała. Dr Anna Materska-Sosnowska przekonywała, że w obecnej sytuacji należy się zastanowić nad kontrolą finansowania partii, ale także nad tym, jak pomóc obywatelom w tworzeniu organizacji i wchodzeniu do parlamentu, jeśli tego chcą. Także ona zachęcała, by rozmawiać o tym, co można by udoskonalić.(PAP)

sdd/ hgt/ par/

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama