Nowy numer 49/2020 Archiwum

Jak załatać dziurawy budżet?

Mam innowacyjny pomysł wiążący się po trochu z apelem o trzeźwość w sierpniu.

Lato w pełni. Kto tylko może, pakuje się i rusza na wakacje. A episkopat tradycyjnie – namawia do zachowania abstynencji w sierpniu. Wczoraj ukazał się apel Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości, w którym czytamy, że abstynencja „to nie jest smutne ograniczenie, ale szansa, źródło mocy wewnętrznej, źródło życia i radości! Takie świadome i dobrowolne wyrzeczenie bardziej niż nakazy i zakazy pokazuje, co jest w życiu cenne”.

Oczywiście, pytanie o to, co jest w życiu cenne, warto zadawać przez cały rok nie tylko w sierpniu. Dla wszystkich – nie tylko dla wierzących – cenne są takie wartości jak rodzina i zapewnienie jej możliwie najlepszych warunków bytu. W tym celu każdy codziennie rano maszeruje grzecznie do pracy. Tymczasem praca w Polsce – jak tłumaczył wczoraj w programie trzecim Polskiego Radia – Marek Łangalis z Instytutu Globalizacji jest opodatkowana podobnie jak wódka. „Od każdego tysiąca, który otrzymuje pracownik, pracodawca musi odprowadzić do państwa 650 zł podatków obciążających pracę” – tłumaczył w porannej audycji „Zapraszamy do Trójki”.

Dzisiaj słyszę od rana, że mimo astronomicznych już i tak obciążeń podatkowych dziura budżetowa się pogłębia. W budżecie brakuje już około 24 mld złotych. Minister Rostowski mówił dziś rano, że jeszcze nie wie, gdzie będą największe cięcia, żeby tę dziurę łatać.

Ja osobiście mam pomysł taki – wiążący się po trochu z apelem o trzeźwość w sierpniu. Niech każdy miłośnik czegoś mocniejszego przygotuje sobie na sierpień dużą PUSTĄ butelkę i za każdym razem kiedy najdzie go w tym miesiącu ochota na wypicie piwka lub – jak to się mówi na Śląsku – halbki, zamiast wydać na alkohol, wrzuci pieniądze do tejże butelki i nieco przyoszczędzi. Potem na początku września – jak już miesiąc trzeźwości się skończy – można by przesłać takie oto butelki premierowi Tuskowi i ministrowi Rostowskiemu. Kto oszczędzi, temu chwała. Ale jakby tak panom żulikom spod sklepu nic do butelki wrzucić się nie udało, to niech przynajmniej opróżnione flaszki do rządu wyślą. Może się premier z ministrem finansów sami do skupu pofatygują i na łatanie dziury budżetowej co nieco zarobią, skoro lepszego pomysłu nie ma. Naprawdę warto sobie w sierpniu picie odpuścić, bo skoro praca w Polsce jest opodatkowana jak alkohol, to jak na alkoholu przyoszczędzimy, może nam mniej rząd będzie odbierał z naszych zarobków. Jak się temu dobrze przypatrzeć, to pomysł z sierpniową abstynencją wcale nie jest zły.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama