Nowy numer 48/2020 Archiwum

Do nieba z bębnem, pędzlem i chochlą

W Dobroszycach służby drogowe mogłyby złapać się za głowę. W okolicach ośrodka Caritas i kościoła co chwilę widać nowy znak: nakaz jazdy wzwyż. Co się dzieje, gdy ludzie patrzą wytrwale w górę? Na dole robi się dużo ciekawiej.

Uczestnicy XX Salwatoriańskiego Forum Młodych – ponad 250 młodych ludzi – radośnie skaczą i modlą się psalmami, malują, gotują i tańcują, kręcą filmy, a nawet... walczą, ucząc się technik samoobrony. Ponadto szybują w górę podczas modlitwy, kołują – w czasie pogodnych wieczorów, wpadają w turbulencje – podczas burzy mózgów na spotkaniach integracyjnych, mają spotkania z pilotami – m.in. biskupem Jamrozkiem z Przemyśla, nieźle strzelającym karne na boisku, czy byłą modelką, która spotkała Boga.

Głośno i pachnąco

Na trawniku przed budynkiem Caritas stoi afrykańska chatka – to dzieło uczestników warsztatu misyjnego. Już z daleka słychać rytmiczne odgłosy bębnów oraz muzyki towarzyszącej zajęciom tanecznym prowadzonym przez ekipę ze szkoły tanecznej „Luz Control”, a unoszące się zapachy pieczonej tarty to owoc działalności drużyny kulinarnej. – Zachwycili mnie ostatnio ludzie uczący się gospel – mówi kleryk Jurek Lazarek, odpowiedzialny za diakonię muzyczną. – Wykonywali jakąś pieśń w języku afrykańskim i za pomocą rozmaitych dźwięków, pocierania o ręce, pstrykania palcami i uderzania o kolana, udawali odgłosy narastającego w dżungli deszczu, piorunów… To było naprawdę niesamowite. Diakonia muzyczna też zresztą świetnie się spisuje. Wykonuje nawet piosenki po węgiersku – wzbudzając uśmiech na twarzy Węgrów uczestniczących w forum. Ich obecność tutaj to już tradycja. – Po co przyjeżdżamy? Żeby się duchowo „napełnić”. Tak wielka ilość młodych, bezpośrednich, uśmiechniętych ludzi to naprawdę cudowne przeżycie – tłumaczą Agi i Beti. Pierwsza z nich jest w Dobroszycach już piąty raz. Tym razem uczy się z koleżanką decoupage’u.

Modlitwa i bandaże

Mocnych wrażeń dostarcza na pewno warsztat pierwszej pomocy, prowadzony przez Gosię, bardzo realistycznie organizujący „krwawe sceny”. – Ja wczoraj występowałem z rozciętą głową – mówi kl. Jurek. – Koleżanka, cała zakrwawiona, miała niby podciętą tętnicę, a kolejna osoba, już sina, wisiała na rurze w łazience. Charakteryzacja była naprawdę przemawiająca… Oczywiście wszystkim udzielono fachowej pomocy. Tak się jednak złożyło, że i bez zaaranżowanych scenek młodzież mogła sprawdzić się w działaniu. Akurat w pobliżu, na obwodnicy, naprawdę zdarzył się wypadek i uczestnicy forum, zanim przyjechała karetka, udzielali pomocy poszkodowanej dziewczynie. Nie brak też zajęć bardziej wyciszonych, wprowadzających w świat modlitwy i piękna. Sporo chętnych zgłosiło się na zajęcia z ikonopisania. – Na koniec ikony przez nas wykonane zostaną poświęcone i, po wspólnej modlitwie, wręczone autorom – wyjaśniają Justyna i Janek z Mielca, pochyleni w skupieniu nad twarzą Chrystusa. – Chcemy, by Bóg dał nam skrzydła orła – mówił w czasie jednej z Eucharystii ks. Sławomir Noga. „Uskrzydleni” forumowicze, co rusz zachęcani w tym roku, by szybować w górę i spoglądać w niebo, są coraz sprawniejsi także „na ziemi”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama