Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wielka Brytania czeka na "Royal baby"

Brytyjczycy czekają na pierwsze dziecko księcia Williama i księżnej Kate. Lekarze określili termin rozwiązania na sobotę. Dziecko, bez względu na płeć, będzie trzecie w sukcesji do tronu.

W mediach od wielu dni tematem numer jeden jest "Royal baby", bądź "baby Cambridge" (od tytułu książęcego rodziców) - pierwszy prawnuk lub trzecia prawnuczka 87-letniej Elżbiety II.

W sukcesji do tronu dziecko Williama i Kate będzie za swym dziadkiem - 64-letnim księciem Walii Karolem, najdłużej urzędującym następcą tronu w historii brytyjskiej monarchii - i ojcem, 31-letnim księciem Cambridge Williamem.

Założycielem zasiadającej na tronie brytyjskiej dynastii Windsorów jest Jerzy V, wnuk królowej Wiktorii i dziadek Elżbiety II, który w 1917 r. zmienił dotychczasowe rodowe nazwisko z Saxe-Coburg-Gotha (gałąź dynastii Wettinów) na brzmiące z angielska Windsor.

Nie chciał, aby w czasie silnych nastrojów antyniemieckich w czasie pierwszej wojny światowej, gdy Wielka Brytania wykrwawiała się w okopach we Flandrii, a Londynowi groziły naloty Zeppelinów, poddani postrzegali go jako obcy element.

"Baby Cambridge" najprawdopodobniej przyjdzie na świat w szpitalu St Mary's w londyńskiej dzielnicy Paddington, tym samym, w którym 21 czerwca 1982 roku urodził się książę William.

Porodówka szpitala St Mary's mieszcząca się w skrzydle Lindo to jeden z najnowocześniejszych tego rodzaju oddziałów w kraju. Doba pobytu kosztuje minimum 4965 funtów szterlingów. W każdym pokoju jest telewizja satelitarna, bezprzewodowy internet i radio, codziennie świeże kwiaty.

W pobliżu wejścia do skrzydła Lido od 10 dni koczuje tłumek kamerzystów i reporterów. Zanosi się na ostrą konkurencję o to, które medium jako pierwsze opublikuje zdjęcia księżnej Kate opuszczającej szpital z noworodkiem.

Awaryjny plan zakłada, że dziecko urodzi się w szpitalu Royal Berkshire, w pobliżu miejsca zamieszkania rodziców Kate, z którymi spędziła ostatnie tygodnie przed porodem.

"Baby Cambridge" jeszcze przed narodzeniem okazało się wielkim komercyjnym hitem. Renomowany dom towarowy Marks & Spencer wprowadził do sprzedaży dwa nowe gatunki wina - jedno z niebieską naklejką na wypadek narodzin chłopca, a drugie z różową, gdyby miała się urodzić dziewczynka.

W sprzedaży pojawiły się całe serie dziecięcej mody nazwane prince lub princess, czyli książę lub księżniczka. Pałac Buckinghamu zapowiada oficjalną serię okolicznościowych pamiątek.

W zakładach ceramicznych w Stoke-on-Trent - mieście uchodzącym za kolebkę brytyjskiego przemysłu ceramicznego - odwołano urlopy, by zrealizować zamówienia na specjalne kubki i nakrycia stołowe limitowanej serii, upamiętniające narodziny "baby Cambridge".

Ogromne zainteresowanie budzi sprawa imion, jakie otrzyma "baby Cambridge". Bukmacherzy przyjmują najwięcej zakładów na Aleksandrę, Elżbietę, Charlotte i Jerzego.

Książę William, pilot śmigłowców ratunkowych, na własny koszt wyczarterował prywatny śmigłowiec, którym poleci na poród do Londynu z bazy RAF-u w płn. Walii. Gdy urodzi mu się dziecko, William dostanie standardowe dwa tygodnie urlopu. Na porodówce spotka się z teściowąCarole Middleton i szwagierką Pippą, które także zapowiedziały obecność przy rozwiązaniu.

Księżna Kate planuje poród naturalny. Będzie pod opieką byłego ginekologa Elżbiety II dr. Marcusa Setchella i obecnego królewskiego ginekologa i położnika Alana Farthinga.

Jako pierwsza o narodzinach "baby Cambridge" dowie się Elżbieta II. Osobiście poinformuje ją o tym książę William dzwoniąc z zaszyfrowanego telefonu wykorzystywanego do przekazywania wiadomości wywiadowczych.

Zawiadomi ją o płci i wadze, ewentualnie o imieniu, jeśli do tego czasu zostanie ono wybrane. Opinii publicznej wiadomość zostanie przekazana w formie komunikatu w oszklonej ramce wystawionej na sztalugach na dziedzińcu Pałacu Buckingham.

Clarence House (dwór księcia Walii) opublikuje wiadomość o narodzinach na Twitterze.

Wszystkie dzieci urodzone tego samego dnia, co "Royal baby" otrzymają na szczęście srebrnego pensa.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama