Nowy numer 48/2020 Archiwum

Pomyślałam: "Niezła schiza, nigdy więcej"

Zdziwiłam się strasznie, jakoś nie wierzyłam, że taka modlitwa może pomóc. Moje zdziwienie nad ranem było jeszcze większe...

W moim życiu nie było żadnych wyjątkowych wydarzeń. Żyłam jak większość Polaków, chodząc tylko w niedziele do kościoła. Chodziłam raczej z przyzwyczajenia, można powiedzieć, że nawet z przymusu. Nigdy nie zagłębiałam się w Ewangelię, rzadko wsłuchiwałam się w to, co mówił ksiądz. Nie widziałam w tym nic złego, przecież chodziłam na msze, czyli spełniałam obowiązek katolika.

Moje duchowe życie zaczęło zmieniać się jakieś 2 miesiące temu. Przez zupełny przypadek trafiłam na „koncert” Koli. Zaciekawiło mnie świadectwo Mirka i jego powrót do Boga. Po wysłuchanym świadectwie pewien przystojny chłopak powiedział, że teraz będzie czas, w którym będzie można uwielbiać Boga. Nie miałam wtedy pojęcia, o co mu chodziło, ale byłam ciekawa i postanowiłam zostać. Na sam koniec powiedział, że teraz będzie czas na modlitwę i jeśli ktoś potrzebuje, żeby się za niego pomodlić, to niech podejdzie pod ołtarz. Ponownie nie miałam pojęcia o co chodzi, ale postanowiłam podejść.

Tej modlitwy chyba nigdy nie zapomnę. Czułam się jak w jakimś wariatkowie. Obok mnie stały osoby, które odprawiały dziwne rytuały: kładzenie rąk na głowę, modlitwy w różnych językach, upadki i spoczynki w Duchu Świętym… Jedyne, co pomyślałam: „Niezła schiza, nigdy więcej” .

Podczas modlitwy miałam gęsią skórkę i dreszcze. Po tym, jak się za mnie pomodlono, czułam się bardzo dziwnie. Po raz pierwszy poleciały mi łzy w kościele. Poczułam, że naprawdę oddaliłam się od Boga i chyba najwyższy czas to zmienić. Zaczęłam przychodzić na spotkania Wspólnoty. Myślę, że kilkanaście tych spotkań przybliżyło mnie do Boga bardziej, niż parę lat „chodzenia” do kościoła. Dzięki takim spotkaniom zaczęłam czuć prawdziwą obecność Boga.

Na początku ferii odnowiło mi się zapalenie kolana. Maści, bandaże, tabletki przeciwbólowe… Nic przyjemnego. Przyszłam z tym zapaleniem na jedno spotkanie Wspólnoty. Na koniec spotkania, jak zwykle odbywały się modlitwy. Wtedy Marcin podszedł i zaczął modlić się o uzdrowienie kolana. Zdziwiłam się strasznie, jakoś nie wierzyłam, że taka modlitwa może pomóc. Moje zdziwienie nad ranem było jeszcze większe... Była to pierwsza noc, którą przespałam w całości. W ciągu dnia nie brałam już nic przeciwbólowego. Z dnia na dzień praktycznie ból zniknął.

To wydarzenie bardzo zmieniło moje podejście do Boga. Nie znałam wcześniej przypadków uzdrowień, dlatego było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Myślę, że wykorzystałam tę szansę nawrócenia.

Podczas rekolekcji poczułam potrzebę pójścia do spowiedzi po naprawdę długim okresie czasu. Odchodząc od konfesjonału zaczęłam płakać. Siedziałam w kościele i ciekły mi łzy. Nadal nie wiem, czemu płakałam, może to były łzy radości?

W końcu uwierzyłam, postanowiłam wrócić i zaufać Bogu. Teraz wiem, że to była najlepsza decyzja. Potrzebowałam czasu, żeby to wszystko przemyśleć, ale jest teraz tego„owoc”. Większość świadectw nawrócenia zaczyna się od tego, że ktoś oddał życie Jezusowi i On zaczął zmieniać jego życie. U mnie jest raczej odwrotnie. Jezus zaczął zmieniać moje życie sam z siebie. Teraz moja kolej na podjęcie kolejnego kroku i oddanie Mu życia.

Od zawsze myślałam, że Jezus to „strefa” niedostępna, milcząca. Dzisiaj wiem, że Bóg jest zawsze przy nas bliżej niż myślimy, że kocha każdego z nas mimo wszystko. Zaczęłam modlić się nie z przyzwyczajenia, ale z własnych chęci. Nie „klepię” już modlitw na pamięć, a zaczęłam rozmawiać z Nim jak z bliską mi osobą.

Jestem ogromnie wdzięczna ludziom, dzięki którym odczułam Bożą miłość, a moje życie zaczyna zmieniać się na lepsze. Żadne słowo nie odda tej wdzięczności. Za każdą rozmowę, spacer, każde słowo i próbę nawrócenia.

Oczywiście w głównej mierze jestem wdzięczna Bogu. Za to, że zaczął we mnie działać, że nadał sens mojemu życiu i wprowadził do niego radość.

„Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. [ Łk.15.7]

Dzięki Ci Boże za wszystko! Alleluja!

Asia

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama