Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nie ma prawa do "bycia zapomnianym"

Google nie musi usuwać z indeksów wyszukiwania danych osoby, która się tego domaga. Przepisy unijne nie przewidują "prawa do bycia zapomnianym" - napisał rzecznik Trybunału Sprawiedliwości UE w opinii poprzedzającej wyrok Trybunału w sprawie Google.

Sprawa Google w Trybunale Sprawiedliwości UE (potocznie zwanym Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości) jest precedensowa. Spór toczy się między Google a hiszpańską agencją ochrony danych osobowych, ale zaczął się od sprzeciwu jednego z Hiszpanów przeciwko przetwarzaniu jego danych przez hiszpańską gazetę "La Vanguardia Ediciones". Gdy gazeta odmówiła usunięcia jej danych, Hiszpan napisał do Google Spain, żądając, aby po wprowadzeniu jego imienia i nazwiska do wyszukiwarki Google nie pojawiały się w wynikach wyszukiwania linki do gazety. Google Spain przekazało to żądanie do Google w Kalifornii (Stany Zjednoczone).

Następnie Hiszpan poskarżył się do hiszpańskiej agencji ochrony danych osobowych. W Polsce jej odpowiednikiem jest Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Hiszpańska agencja uwzględniła skargę wobec Google Spain i Google i nakazała im usunięcie danych osobowych z indeksów wyszukiwania, obecnie i w przyszłości. Oddaliła natomiast skargę wobec wydawcy gazety.

Google i Google Spain odwołały się od tej decyzji do sądu hiszpańskiego, a ten zawiesił postępowanie i zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE z kilkoma pytaniami. Przede wszystkim spytała o to, czy Google w ogóle jest administratorem danych i czy urzędy poszczególnych państw unijnych, zajmujące się ochroną danych osobowych, mogą żądać od niego usunięcia informacji o treściach opublikowanych na stronach internetowych, indeksowanych przez jego wyszukiwarkę.

Hiszpański sąd spytał też Trybunał o tzw. prawo do bycia zapomnianym. Chodzi o to, czy każdy, kto nie chce, by jego dane nie były indeksowane przez wyszukiwarkę internetową, może żądać bezpośrednio od Google, by usunął je lub zablokował, czy też ma się sam zgłosić do wszystkich właścicieli stron internetowych, na których te dane się znajdują.

Zanim Trybunał odpowie na te pytania, we wtorek swoją opinię w tej sprawie wyraził rzecznik generalny Trybunału Niilo Jaaskinen. Jego zdaniem Google musi stosować się do przepisów o ochronie danych osobowych, obowiązujących w poszczególnych państwach unijnych, jeśli zakłada w nich swoje oddziały, by sprzedawać powierzchnie reklamowe, np. tzw. reklamę kontekstową - w tym celu właśnie Google utworzyła swoje spółki zależne w wielu państwach unijnych.

Nie oznacza to jednak - zdaniem rzecznika ETS - że krajowy urząd do spraw ochrony danych osobowych może żądać od Google usunięcia informacji indeksowanych przez jego wyszukiwarkę. Nie można wymagać tego od Google, bo zasadniczo dostawca wyszukiwarki internetowej nie jest administratorem danych osobowych i nie ma żadnej kontroli nad treściami zamieszczonymi na internetowych stronach innych podmiotów - stwierdził Jaaskinen.

Wyjątkiem byłaby sytuacja, gdyby chodziło o treści nielegalne, ścigane na podstawie innych przepisów niż o ochronie danych osobowych, ale w sprawie, która trafiła do Trybunału, nie o taką sytuację chodzi.

Zdaniem rzecznika Trybunału nie można też żądać od Google "prawa do bycia zapomnianym", bo unijna dyrektywa z 1995 r. w sprawie ochrony danych osobowych, w ogóle go nie przewidziała. Jaaskinen przypomniał, że dyrektywa daje prawo do żądania sprostowania, usunięcia i zablokowania tylko tych danych, które są przetwarzane niezgodnie z dyrektywą.

Według rzecznika domaganie się od dostawcy wyszukiwarki usunięcia informacji zgodnych z prawem i uzasadnionych, które podane zostały do wiadomości publicznej, byłoby ingerowaniem w wolność wypowiedzi wydawcy strony internetowej. Byłoby to równoznaczne z cenzurowaniem opublikowanych treści przez osobę prywatną.

Opinia rzecznika generalnego nie wiąże Trybunału Sprawiedliwości. Zadanie rzeczników generalnych polega na przedkładaniu Trybunałowi, przy zachowaniu całkowitej niezależności, propozycji rozstrzygnięć prawnych w sprawach, które rozpatrują.

Wyrok w tej sprawie zapadnie w późniejszym terminie. Będzie on istotny również z tego względu, że wpłynie na kształt przyszłego rozporządzenia unijnego o ochronie danych osobowych, nad którym pracuje Komisja Europejska.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama