Nowy numer 49/2020 Archiwum

Jak zbudować dom, uczciwie płacąc podatki

Wraz z małżonką zdecydowaliśmy się wybudować dom na działce rodziców. Dom - kosztowna sprawa, a my specjalnie majętni nie jesteśmy, 90 % budowy sfinansowaliśmy z kredytu hipotecznego.

Pan Bóg od jakiegoś czasu mocno walczy o to, abym był uczciwy... Jednym z takich przykładów jest głośne wezwanie w sumieniu do tego, abyśmy zapłacili VAT za budowę domu. Bagatela - 30.000 PLN. I sobie tak myślimy z żoną i rodziną: „Nikt tego nie robi, nie mamy pieniędzy na wykończenia, a tu jeszcze się okazuje, że mamy zapłacić VAT?” Zacząłem więc to kalkulować na wszelkie możliwe sposoby i znikąd tych pieniędzy wyciągnąć nie mogłem. W dodatku im dalej w budowę, tym okazywało się, że mamy większe braki finansowe niż nam się pierwotnie wydawało. Sumienie jednak nie dawało mi spokoju, podobnie jak rodzina, która coraz częściej krytykowała mój pomysł o budowanie na fakturę VAT. Rozmawiałem na ten temat nawet z kapłanami, tylko jeden z nich podzielał moją opinię.

W końcu zdecydowałem się skorzystać z ostatecznego rozwiązania - chybił trafił. Nie, nie chodziło o próbę wygrania tych pieniędzy w dużym lotku, ale o Biblię. Otworzyłem więc ją na chybił trafił i trafiłem na fragment, w którym Judasz rozmawia z arcykapłanami: „Co chcecie mi dać, a ja Wam go wydam”. Oni zdecydowali się dać mu 30 srebrników. A w sercu pojawił się głos: I ty chcesz mnie wydać za 30 srebrników? Decyzja zapadła.

Wpierw okazało się, że muszę zrobić przewiert, aby podłączyć się do kanalizacji ściekowej. Koszt - 8000 zł. Okazało się również, że muszę się przewiercić pod drogą, aby podłączyć się do wodociągu. Koszt – 8000 zł. Firma wyceniła mi również koszt całkowity przyłączenia do gazu i wody i kanalizacji (bez przewiertów): 12.000 zł. Skąd mam wziąć tyle pieniędzy? - Zabrałeś mi 30.000, a teraz się okazuje, że jeszcze będę musiał ponosić dodatkowe koszty? - wołałem do Boga.

Podzieliłem się swoimi troskami z rodzicami. Mamusia zaś podzieliła się nimi z koleżanką z pracy. Mimochodem świadkiem tej rozmowy była dziewczyna, której ojciec projektował instalacje wod-kan... Powiedziała, że postara się pomóc. Instalacje zaprojektowano mi prawie za darmo, a projektant znał również firmy budowlane, z którymi miałem się dogadać. Do tego okazało się, że rozpoczęła się wymiana nawierzchni oraz budowa kanalizacji. Okazało się że nie muszę nic wiercić - instalację wodociągową zrobiono mi praktycznie za friko, podobnie było z kanalizacją sanitarną, którą miałem wykonaną zupełnie za darmo. Dogadaliśmy się - oni wywiozą część ziemi na moją działkę, a ja będę miał wyrównaną działkę i darmową instalację. 16.000 do przodu. Później z nieba spadł mi instalator wod-kan, który zdecydował się zbudować instalację za 6000 PLN. 24.000 do przodu. Kolejne tysiące to już były różne drobnostki. Było tego co najmniej 30.000.

Grzegorz

« 1 »
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama