Nowy numer 48/2020 Archiwum

Czeski sen

„Jestem świadomy swojej odpowiedzialności politycznej”. Nie wiem, jak to powiedzieć po czesku. A szkoda. Po polsku jakoś to nie brzmi.

Zawsze miałem z tym problem: jak to się dzieje, że jeden z naszych najbliższych sąsiadów zajmuje tak mało miejsca w naszej prasie w porównaniu z Niemcami, Rosją, czy nawet Ukrainą. Sam rzadko zaglądam na czeskie podwórko, a przecież położenie redakcji GN na południu Polski powinno chyba ułatwiać zainteresowanie najbliższym sąsiadem. Może to kwestia nieznajomości języka? Na pewno też. Czechy w polityce europejskiej nie są aż tak ważnym graczem, jak Niemcy czy Rosja, więc siłą rzeczy mniej się nimi zajmujemy? Oczywiście, to też wiele tłumaczy. A jednak nie do końca wyjaśnia brak zainteresowania tym, co w praskiej trawie piszczy.

Olśniło mnie dopiero przy okazji dymisji premiera Czech. A raczej słów, jakie Petr Neczas wypowiedział zapowiadając, że sam ustąpi ze stanowiska: zarówno szefa rządu, jak i szefa Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS): "Jestem świadomy swojej odpowiedzialności politycznej. Żadna funkcja polityczna nie jest dożywotnia". To tak inne od stylu, do jakiego Polaków przyzwyczaiła władza w Warszawie w ostatnich latach, że trudno się dziwić, że Czesi nie wzbudzają takiego zainteresowania nad Wisłą.

Dymisja Neczasa jest efektem afery korupcyjnej w najwyższych urzędach państwowych. Na wniosek prokuratury sąd w Ostrawie wydał nakaz tymczasowego aresztowania pięciu osób z najbliższego otoczenia premiera, którym zarzuca się korupcję i nadużycie władzy. Szefowa gabinetu premiera, były szef wywiadu wojskowego, były przewodniczący klubu poselskiego ODS, były minister rolnictwa, były wiceminister tego resortu.

Wśród aresztowanych nie ma premiera. A mimo to mówi o swojej odpowiedzialności politycznej. I zauważmy – zatrzymane osoby nie mają jeszcze wyroku sądowego. Może się okazać, że ktoś ich wrobił w tę aferę. Premier jednak nie czeka. „Jestem świadomy swojej odpowiedzialności politycznej”, mówi.

No więc jak to się mówi po czesku? Bo po polsku aż wstyd powtarzać.

Przeczytaj także informację "Premier Necas poda się do dymisji".

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także