Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dziewczyna przydrożna

Żyjemy w państwie dbającym o prawa człowieka, czy w państwie… przydrożnego sutenerstwa?

Wychodzą na drogi, gdy tylko robi się w miarę ciepło. Widać je, gdy trawa się zieleni, słońce przygrzewa, a większość osób myśli o urlopie i odpoczynku. One raczej nie myślą. Dla dziewczyn przydrożnych zaczyna się czas żniw… Stoją w konkretnych uniformach: kabaretkach, wysokich plastikowych butach. Śmiga się samochodem szybko. Mija się te dziewczyny zupełnie czasem bez refleksji. Ale jakoś zapadają w pamięć. Zapadają też w pamięć samochody, które chyłkiem zatrzymują się gdzieś w lesie, na poboczu. A za kierownicą być może jakiś mąż i ojciec… Oni też zapewne nie zastanawiają się, kim są przydrożne dziewczyny. A kim są? A może inne pytanie: kim były dziewczyny, zanim stały się „przydrożne”? Przecież żadna z tych kobiet nie stała się pospolitą… dziewczyną dla przyjemności, bo lubi taką, a nie inną „pracę”. Osoby pomagające prostytutkom, znające ich problemy i ścieżki życia, mówią zgodnie: to dziewczyny po dramatycznych przejściach. Pozbawione dzieciństwa, z traumatycznymi doświadczeniami młodości.

Często wynik działań przestępczych: porwań, handlu ludźmi. „Praca”, którą wykonują, to pochodna wielu straszliwych czynników. Chyba nigdy świadomego wyboru i chęci… Po co piszę te słowa? Bo od dłuższego czasu zastanawiam się, czy można w Polsce uruchomić centrum pomocy, które wsparte odpowiednimi urzędami (np. emigracyjnymi), mogłoby próbować wyciągać z bagna przydrożne dziewczyny? Owszem, są w Polsce osoby, które pomagają. Wśród nich niezastąpiona zakonnica, s. Bałchan. Ale nie ma chyba całościowego programu, grupy wykwalifikowanych osób, które zajęłyby się dziewczynami, mając na to środki. Chodzi o działania przemyślane: począwszy od docierania do dziewczyn aż po proponowanie alternatywy na życie… Jakiś czas temu zadzwoniła do mnie przerażona i rozbita koleżanka: pod miastem X na drodze stoi dziewczyna. Trudno określić wiek. Ale jedno jest pewne: dziewczyna stoi w prześwitującej bluzce, a pod bluzką… siódmy czy ósmy miesiąc ciąży. Koleżanka wydzwaniała po różnych instytucjach. Żadna z nich, z różnych powodów, „nie była w stanie” dotrzeć do przydrożnej… W końcu kobieta zniknęła. Żyjemy w państwie dbającym o prawa człowieka, czy w państwie… przydrożnego sutenerstwa?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także