Nowy numer 33/2020 Archiwum

Kurs „Nowe Życie” – gorąco polecam

Dla mnie ten trzydniowy kurs był bardziej owocny niż wieloletnie katechezy.

Pamiętam, gdy dwa lata temu moja przyjaciółka zaproponowała mi wspólny wyjazd na kurs „Nowe Życie”, pomyślałam: zrobię to dla niej, bo bardzo tego pragnie i potrzebuje. Byłam głęboko zdziwiona, gdy witający nas powiedział: „ zobaczycie, po wyjeździe stąd już nic nie będzie takie samo”. Przecież byłam głęboko wierząca, co niby miało się zmienić?

Kiedy słucham dzisiejszych dyskusji na temat bierzmowania myślę o swoim  własnym. Duch Święty wylewa się na nas podczas tego sakramentu, ale nasze serca często nie są na Niego gotowe. Tak było ze mną, zrozumiałam to po wielu latach. Dla mnie ten trzydniowy kurs był bardziej owocny niż wieloletnie katechezy (wartości i potrzeby których oczywiście nie kwestionuję). Zakochałam się w Bogu i oddałam Mu swoje życie w 100% .

To niesamowite, bo człowiekowi wydaje się, że jeśli odda Bogu swoje życie, to On zacznie go kontrolować i człowiek utraci wolność. Fenomenalne jest to, że to od tego momentu poczułam się wolna, wyzbyłam się lęków np. o dzieci, życie itp., rozpoznaję co mnie zniewala, zweryfikowałam co czytam i oglądam. Już nie zaśmiecam swojego życia, a gdy pojawiają się trudności, zapraszam do nich Boga i rozpoczynam modlitwę uwielbienia. Życie naprawdę staje się piękne i nabiera sensu.

Dzisiaj Bóg stoi w moim (i naszym) życiu na pierwszym miejscu. Nikt na tym nie stracił, zyskała cała rodzina. Zbliżyliśmy się do siebie jeszcze bardziej, uczymy się kochać od Jezusa i stajemy się lepsi. To na kursie przeżyłam "chrzest w Duchu Świętym", po którym czerpię z owoców Ducha Świętego. Największym zaskoczeniem było dla mnie rozumienie Pisma świętego - to, co dawniej wydawało się zawiłe, stało się jasne i proste. Bóg przemawia do mnie każdego dnia, teraz to widzę, słucham i słyszę, czytam Biblię codziennie. Dzień, który rozpoczynam od rozmowy z Jezusem, ma sens, a bez Niego wszystko się sypie.

Kiedyś czekałam na spotkanie z Bogiem w Niebie. Dzisiaj wiem, że Raj ( a przynajmniej jego namiastka) zaczyna się tutaj na ziemi, gdy się żyje w bliskości z Jezusem. To Duch Święty nas do wszystkiego uzdalnia i prowadzi.

Pomóżmy innym zakochać się w Bogu, a przyjdą do Kościoła z miłości.

Małgorzata Sikora

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama