Odkąd pamiętam, chciałam założyć zdrową, normalną rodzinę. Odkrycie w sobie skłonności homoseksualnych było dla mnie i szokiem, i poczuciem pozornego odnalezienia „domu”. Moje „szczęście” nie trwało długo, gdyż już po kilku dniach zaczęły mnie męczyć potworne wyrzuty sumienia, że to, co robię, jest niewłaściwe i wbrew mnie. Na początku związek, w który weszłam, traktowałam jako stan chwilowy, że to się skończy i będzie normalnie, ale z biegiem czasu okazało się, że nie potrafiłam skończyć. Zaczęła się wieloletnia szarpanina z samą sobą. Chciałam Boga, chciałam żyć według Jego zasad, a jednocześnie żyłam po drugiej stronie. Chciałam móc założyć rodzinę, mieć męża, dzieci, ale wybory, których dokonywałam, nie przybliżały mnie do tego. Nie żyłam więc ani według własnych, ludzkich pragnień, ani według wiary.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








