Nowy numer 3/2021 Archiwum

Umieram z czystym sumieniem

Ksiądz Jan Macha oddał życie, gdyż chciał być wierny wezwaniu Chrystusa: „Co jednemu z najuboższych czynicie, mnie czynicie”. Trwają przygotowania do rozpoczęcia jego procesu beatyfikacyjnego.

Jutro znowu jest pierwszy piątek, to Święto Najświętszego Serca Jezusa, do którego mam szczególne nabożeństwo i uroczyście obchodzę na swój własny sposób” (5.03.42). „W Rudzie w kościele w ostatnią niedzielę był odpust. Ja też byłem myślami i duchem z Nimi. Ja też całą oktawę obchodziłem. Ja bardzo często myślami jestem w kościele w Rudzie” (2.05.42). „Proszę o modlitwy, bo to jest podpora, pociecha i przynosi mi pomoc” (30.05.42). Gdy w czerwcu kończył się jego blisko roczny pobyt w więzieniu śledczym w Mysłowicach, napisał: „Kochany Zbawca wie, że ja w dobrej wierze pracowałem i pomagałem. Tylko ciężko mi na sercu, że nie mogę się spowiadać i przyjąć Komunii św. Mija już prawie rok jak ostatnio miałem okazję do spowiedzi. O, co ja bym za to dał, żeby uklęknąć przed ojcem spowiednikiem, boskim… żal znosić… Ale ja mógłbym obrazić Boga, gdybym powiedział, że nie otrzymałem od Niego żadnego pocieszenia. On, nasz Zbawca, pociesza mnie bardzo często.

Są to na pewno Wasze modlitwy, które mnie tak pocieszają. Kochani Rodzice, te miesiące mojego uwięzienia są bardzo bogato pouczające, nawet bardzo drogie. Oni mnie zamknęli i dali do zrozumienia, że to życie tylko z Bogiem i dla Boga ma znaczenie. (…) Potrzeba tylko dla Boga i z Bogiem żyć”. (26.06.42) W kolejnym liście, już po rozprawie i wyroku, gdy prosi rodziców o napisanie wniosku o ułaskawienie, zwraca uwagę, że ci, którzy go wspomagali podczas procesu, mieli niemiecką Volkslistę. Wymienia ich nazwiska: Tkoch-Beutkeustr, Kirschser, Penkalla, Bargiel, Niesler i jeszcze inni, co świadczy, że miejscowi niekoniecznie postrzegali go jako działacza polskiej konspiracji, a przede wszystkim jako organizatora pomocy charytatywnej. W tym kontekście zrozumiałe są także dalsze słowa z tego listu: „Ja nie myślałem, że ten wyrok tak spokojnie na mnie wpłynie i ze spokojem czekam na stracenie” (21.07.42). Bez lęku czeka na rozwój wypadków. Jest szczęśliwy, że może znów przyjąć Komunię świętą. „Och jak ja się cieszę, że mogę się spowiadać i przyjmować Komunię świętą, że mam okazję i mój kochany Zbawca jest moim jedynym pocieszycielem i moim życiem” (10.08.42). Fragment z następnego listu jest ilustracją śląskiego dramatu w czasie wojny. Czekający na wykonanie wyroku śmierci kapłan konstatuje, że jego wszyscy kuzyni, m.in. Piotr i Antoni Machowie, walczą w niemieckich mundurach na różnych frontach i większość z nich była już ranna (20.09.42). I wreszcie trzeba przypomnieć ostatni list, który powinien zostać w pamięci całego Kościoła w Polsce, napisany na kilka godzin przed egzekucją: „Umieram z czystym sumieniem.

Żyłem krótko, ale uważam, że cel swój osiągnąłem. Nie rozpaczajcie! Wszystko będzie dobrze! Bez jednego drzewa las lasem zostanie, bez jednej jaskółki wiosna też zawita. Bez jednego człowieka świat się nie zawali. (…) Już niewiele czasu mi pozostało, może niecałe trzy godziny. Zatem do widzenia! Zostańcie z Bogiem! Módlcie się za Waszego Hanika” (2.12.42). Jego prośba została wysłuchana. Od ponad 70 lat trwa modlitwa za ks. Jana Machę, który na zawsze dla wielu pozostanie wzorem kapłana, Ślązaka, Polaka. Postulator jego procesu beatyfikacyjnego, ks. Damian Bednarski, komentując znaczenie tej postaci dla współczesnych, powiedział: „Pokazał swoim życiem, że bycie duszpasterzem polega na łączeniu gorliwej posługi sakramentalnej (troskę o dusze) z działalnością dobroczynną. Łączył konsekwentnie miłość do Boga z miłością ojczyzny. Jego męczeńska śmierć była konsekwencją, ostatnim akordem harmonijnego połączenia kapłaństwa z posługą na rzecz najbardziej potrzebujących. Zdawał sobie sprawę z tego, że „bez jednego drzewa las lasem zostanie” i był przekonany o tym, że potrzebna jest konsekwentna wiara i wierność ideałom do końca. Dziś w świecie pełnym relatywizmu, odchodzenia od wartości i lekceważenia wierności wydaje się czymś ważnym przypomnienie, że wybór Chrystusa wiąże się z konsekwentnym kroczeniem za Nim, co nie zawsze jest proste. To jest także piękny przykład dla kleryków, by przygotowywali się do kapłaństwa, w którym połączą posługę sakramentalną z posługą miłosierdzia”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama