Nowy numer 03/2020 Archiwum

Ilość i jakość

Dwa wydarzenia z zeszłego tygodnia przeszły bez większego echa.

Dużo było o zamachu bombowym na uczestników maratonu w Bostonie, o czym zresztą sami piszemy. Uwagę mediów przykuła też, co zrozumiałe, dymisja ministra Budzanowskiego z resortu skarbu. Niestety, nie starczyło czasu na pokazanie 3 tysięcy polskich kleryków pielgrzymujących na Jasną Górę. Przyznają Państwo, że widok zwartej grupy 3 tysięcy młodych mężczyzn robi wrażenie. Co prawda z roku na rok jest ich coraz mniej, ale nadal stanowią oni jedną czwartą wszystkich kleryków w Europie.

Oczywiście nie w liczbie tkwi siła tej młodej armii, choć ta nie jest bez znaczenia. Muszę przyznać, że nie przekonują mnie uspokajające głosy, jakoby spadek liczby wstępujących do seminarium był wynikiem niżu demograficznego. Biskup Marek Solarczyk, odpowiedzialny w episkopacie za powołania, przywołał niezwykle trafne zdanie Pawła VI, który ustanawiając w Kościele Tydzień Modlitw o Powołania, powiedział, że powołania są „precyzyjnym znakiem żywotności wspólnot parafialnych i diecezjalnych, jak również świadectwem zdrowia moralnego rodzin chrześcijańskich”. Wniosek płynący ze słów papieża jest jasny: jeżeli powołań jest mniej, to z żywotnością wspólnot parafialnych i zdrowiem moralnym rodzin chrześcijańskich musi być gorzej. Jak wspomniałem, liczy się nie tylko ilość, ale też i jakość. Apostołów było 12, a zdobyli dla Jezusa cały ówczesny świat. Narzekanie na nas, księży, jest dosyć powszechne, a nawet należy do dobrego tonu.

Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy dominujący krytycyzm wobec duchownych rozpada się jak domek z kart. W zeszłym tygodniu – i to jest to drugie wydarzenie niezauważone przez media – zginął w wypadku samochodowym szerzej nieznany ks. Damian Kominek, wikary z Rusinowic w diecezji gliwickiej. Parafia, spośród tysięcy podobnych w Polsce, wyróżnia się tym, że na jej terenie znajduje się znakomity kościelny ośrodek dla niepełnosprawnych. Ksiądz Damian musiał być osobą niezwykłą, bo jego pogrzeb zgromadził kilka tysięcy ludzi, którzy płakali po nim jak po kimś najbliższym. Kilka lat przed śmiercią spisał testament. Młodym ludziom rzadko się to zdarza. Testament zaczyna się tak: „Umieram… nie ma piękniejszej rzeczy na świecie, jak codzienne umieranie, zwłaszcza gdy ma się świadomość, dla Kogo to czynię. Umierać dla Pana Boga to dać z siebie ostatni dar z miłości własnej. Więc umieram… znaczy kocham… znaczy żyję wiecznie”. A potem jest jeszcze mocniej: „Świadomość, że pomału odchodzę z tego świata, jest dla mnie zaszczytem nawet w takim wieku. Choć tak naprawdę nie wiekiem mierzy się moment przygotowania do spotkania z Bogiem, ale wewnętrzną dojrzałością, która rodzi się w duszy człowieka”. Okazuje się, że tacy ludzie – w co niektórym trudno uwierzyć – chodzą między nami.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • NN
    28.04.2013 16:16
    Jak proboszcz w w dużym mieście w ogłoszeniach mówi:
    25 lat jestem tu proboszczem i żadnego powołania nie było...
    I za chwilę obciąża winą swoich parafian...
    A gdzie jego działalność jako proboszcza?
    We własne piersi a nie cudze trzeba się uderzać.
    doceń 4
  • gut
    28.04.2013 20:24

    Chciałem całej Redakcji Gościa Niedzielnego, życzyć wyśmienitego wypoczynku z okazji dłuższego >wypoczynku majowego<. Bądźcie zdrów. (^_^)


    Utwór dla Was ;-)

    Dreamcatcher Seventh Heaven

    link: http://www.youtube.com/watch?v=a6CydlrtZI4
  • zdziwiony
    29.04.2013 08:45
    Coś @gut wypadł z formy, bo nie napisał infantylnie, że okładka jest fajna.
    No i nie strzelił jakąś sentencją amerykańską lub samej Simone Weil na tę okoliczność. Pewnie zbiorek "myśli złotych" rozsypał się.
    Potwierdzam spostrzeżenie @angelusa n.t. powołań w Polsce, ich systematyczny spadek oraz przyczyny.
    W przedrukach GN są różne wypowiedzi papieża Franciszka o Kościele, że nie może on być wyłącznie instytucją, organizacją, a grupą osób na prawdę religijnych, którzy przez wiarę w Jezusa dostrzegają potrzeby człowieka. Nie instytucją zakazów i nakazów, dbającą o własne wygodne życie, kapłanów interesownych, klanu skrywającego własne brudy, zamkniętego na świat. Nie ma natomiast w komentarzach redaktorów odniesień do tych spraw, bardziej ich interesują sprawy polityczno-obyczajowe.
    I dlatego społaczeństwo polskie jest co raz bardziej krytyczne wobec Kościoła, który zastygł w dogmatycznych i archaicznych pojęciach, wskazując na błędy innych i bijąc się w ich piersi, a przede wszystkim zapominając o postanowieniach Soboru Watykańskiego II (wolność religijna i inne systemy religijne). To jest m.in. przyczyną spadku powołań u nas. Na razie mamy na tyle spora ilość kapłanów, że mogą zasilać szeregi wakatów za granicą, ale oni sa postrzegani tam jak udzielni książęta, dla których kariera jest najważniejsza, a ludzkie sprawy są na drugim planie.
    Krtytyka Kościoła nie jest w dobrym tonie ks. Marku, jest normą, minęły czasy, że o Kościele i jego kapłanach nie wypadało mówić krytycznie (źle), bo uważani byli za świętych nieomalże. Wolność słowa w krytyce nie może ominąć też Kościoła jak inne grupy społeczne bądź podmioty.
    W samej Irlandii, bardzo przecież katolickiej, po ujawnieniu skandali na wielką skalę, tamtejsze społeczeństwo powoli dojrzewa do decydowania o sobie, bez współpracy władz państwa z Kościołem, który przez wiele pokoleń miał wpływ na rządzenie.
    Jakość a nie ilość się liczy, nie statystyki są ważne, ile osób chodzi do kościoła, ile zgłasza się do seminariów.
    doceń 0
  • zdziwiony
    29.04.2013 11:06
    Potwierdzam spostrzeżenie @angelusa n.t. powołań w Polsce, ich systematyczny spadek oraz przyczyny.
    W przedrukach GN są różne wypowiedzi papieża Franciszka o Kościele, że nie może on być wyłącznie instytucją, organizacją, a grupą osób na prawdę religijnych, którzy przez wiarę w Jezusa dostrzegają potrzeby człowieka. Nie instytucją zakazów i nakazów, dbającą o własne wygodne życie, kapłanów interesownych, klanu skrywającego własne brudy, zamkniętego na świat. Nie ma natomiast w komentarzach redaktorów odniesień do tych spraw, bardziej ich interesują sprawy polityczno-obyczajowe.
    I dlatego społaczeństwo polskie jest co raz bardziej krytyczne wobec Kościoła, który zastygł w dogmatycznych i archaicznych pojęciach, wskazując na błędy innych i bijąc się w ich piersi, a przede wszystkim zapominając o postanowieniach Soboru Watykańskiego II (wolność religijna i inne systemy religijne). To jest m.in. przyczyną spadku powołań u nas. Na razie mamy na tyle spora ilość kapłanów, że mogą zasilać szeregi wakatów za granicą, ale oni sa postrzegani tam jak udzielni książęta, dla których kariera jest najważniejsza, a ludzkie sprawy są na drugim planie.
    Krtytyka Kościoła nie jest w dobrym tonie ks. Marku, jest normą, minęły czasy, że o Kościele i jego kapłanach nie wypadało mówić krytycznie (źle), bo uważani byli za świętych nieomalże. Wolność słowa w krytyce nie może ominąć też Kościoła jak inne grupy społeczne bądź podmioty.
    W samej Irlandii, bardzo przecież katolickiej, po ujawnieniu skandali na wielką skalę, tamtejsze społeczeństwo powoli dojrzewa do decydowania o sobie, bez współpracy władz państwa z Kościołem, który przez wiele pokoleń miał wpływ na rządzenie.
    Jakość a nie ilość się liczy, nie statystyki są ważne, ile osób chodzi do kościoła, ile zgłasza się do seminariów.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji