Nowy numer 28/2018 Archiwum

Wszystko jest matematyką

O początku wszechświata, miejscu człowieka w nim i wieczności z ks. prof. Michałem Hellerem

Bo statystyka daje odpowiedzi dotyczące ogółu, a pojedynczy przypadek dalej jest dziełem... przypadku.

Też nie całkiem. W „Summa contra gentiles” św. Tomasz pisze, że Boża opatrzność rządzi zdarzeniami ex casu del fortuna – dziejącymi się z przypadku lub losowo. Dwoje ludzi pobiera się, bo spotkali się, gdy spóźnił się pociąg. Czy to przypadek? Wszystko tu ma przyczynę. Pociąg się spóźnił, bo popsuła się lokomotywa. Młodzi ludzie byli w tym samym miejscu o tym samym czasie, bo każde z nich dokądś jechało. W fizyce tak jest na każdym kroku. Zwykły rzut kamieniem jest opisany prostymi równaniami ruchu Newtona i wszystko jest – wydawałoby się – zdeterminowane. Jednak ja mogę przypadkiem tym kamieniem trafić zamiast w tarczę, to komuś w głowę. W nauce jest bardzo dużo miejsca na przypadki, a one same nie są zaprzeczeniem zasad przyrody.

Czyli, innymi słowy, przypadkowość czy losowość jest tylko drobnym fragmentem jakiegoś większego planu?

Tak.

Planu, którego my na razie...

... nie znamy. Taka jest moja teza. W siatce praw przyrody są pewne luzy na przypadki. Bez tych przypadków prawa przyrody nie mogłyby działać. Dlatego jeśli ktoś przeciwstawia przypadek Panu Bogu, to jest to nieporozumienie. To jest niezrozumienie roli przypadku, bo przypadki są elementem planu. Bez tego plan by nie funkcjonował.

A reguły, które tym wszystkim rządzą, te luzy, o których Ksiądz Profesor mówi, czy one jakoś powstały, czy  były zawsze?

– No to jest problem genezy praw przyrody. I ja nie wiem, jaka ona jest. To na pewno nie jest zagadnienie z dziedziny fizyki, bo fizyka zakłada prawa przyrody. Nie wyjaśnia ich. W każdym modelu fizycznym prawa fizyki są założone. Takie a nie inne, i koniec. Natomiast wyjaśnienie, skąd się biorą prawa przyrody, już raczej należy do filozofii czy na przykład do teologii. Można powiedzieć, że to po prostu Pan Bóg stworzył.

To jest bardzo wygodne podejście. Pan Bóg stworzył, kropka. A może by się nad tym zastanowić?

Często fizycy nie nazywają tego Panem Bogiem, ale skądś się one musiały wziąć. Einstein nie uznawał Boga w formie chrześcijańskiej. Raczej był bliżej panteizmu, ale używał hasła „zamysł Boga” – the Mind of God. Może używał tego jako metafory, ale uważał, że zestaw praw przyrody to jest właśnie the Mind of God. I mówił: nie chciałbym nic więcej wiedzieć, tylko znać the Mind of God.

Znać Boży zamysł... czyli to jedno równanie, które opisuje wszystko?

No tak. I tu są te granice fizyki, o których mówimy.

Czasami siedząc przy stole, zastanawiam się, czy to z góry wiadomo, czy ja wezmę stojący przede mną kubek, czy tego nie zrobię? Podejmuję decyzję w ostatniej chwili. Ale może od początku było wiadomo, że napiję się herbaty? Jak bardzo Bóg ingeruje w nasze życie?

Nikt nie wie, czym Pan Bóg jest i jakie jest Jego wewnętrzne życie, ale jeśli wierzyć filozofom klasycznym, to wieczność Boża polega nie na nieskończonym czasie, który trwa bez początku i końca, tylko na istnieniu poza czasem. Wieczność to posiadanie czasu w sposób doskonały całego naraz, a my mamy to rozciągnięte na poszczególne chwile. Jeżeli Pan Bóg istnieje poza czasem, to On widzi historię wszechświata niejako z zewnątrz, od początku. Tak jak my patrzymy na obraz. Przykładowo – Panorama Racławicka: tu jest lewa strona, tu jest początek ataku, a tu jest koniec ataku. My to widzimy jednym okiem. Tak samo jak Pan Bóg widzi, co stanie się za chwilę, bo u Pana Boga to jest „teraz”. Dla Niego wszystko jest „teraz”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł
  • uhuhuhu
    20.05.2013 12:47
    Cóż - Heller jak zwykle nieco kontrowersyjny. W sumie nie wiem, jak potraktować ten artykuł. Z jednej strony bardzo stara się bronić istnienia Boga, z drugiej: to jest Bóg raczej osobliwy.
    Co to znaczy, że Bóg jest Matematyką? Duch jest niepodzielny, a więc niemierzalny, bo podzielność wiąże się zawsze z jakąś czasoprzestrzennością, czyli z materią w różnych jej przejawach, choćby to był prąd elektryczny. Logicznie zatem matematyka jest pochodną materialności rzeczy - tego, że można ją mierzyć. Czy można w jakikolwiek sposób mierzyć Boga? Nie, bo to by oznaczało, że ma części i Jego dobro jest od tych części zależne - więc wtedy nie byłby doskonały sam w sobie, co jest sprzecznością, bo Bóg, jako źródło wszelkiej rzeczywistości jest ściśle samoistny. Matematyczne wartości istnieją najwyżej jako czyste formy w Jego umyśle, co też jest dosyć kontrowersyjnym stwierdzeniem, bo liczby nie czynią rzeczy tym, czym jest, a więc nie są formami. Liczby nie podpadają pod pojęcie - czy człowiek jest duży, czy mały i jak to się w liczbach przejawia nie ma wpływu na jego człowieczeństwo. Identyfikacja istoty rzeczy to kwestia pracy rozumu w języku, czyli poznania przednaukowego. Dopiero po tym, gdy określimy jaka rzecz jest i co z tego wynika (np. że świat materialny nie jest bogiem, więc można go badać) rozpoczyna się nauka szczegółowa. Poznanie wykorzystujące matematykę jest zatem wtórne do poznania językowego, co nie umniejsza jego wartości, ale jednak pokazuje zakres działania. Nauka szczegółowa nie może istnieć bez odpowiedniego języka, dlatego powinna się doń odnosić z szacunkiem. Ksiądz Heller ma niestety takie dziwne skłonności do sprowadzania epistemologii do fizyki. Gdyby poznanie Boga i świata było możliwe tylko dla ludzi znających matematykę, to Bóg byłby naprawdę dziwnym Bogiem, promującym wyłącznie umysły ścisłe.
  • gut
    20.05.2013 19:33

    Mówi się, że >oczy są zwierciadłem duszy a twarz księgą serca< to bardzo fajne zdjęcie ks. prof. Michała idealnie komponuje się do tego super artykułu - dzięki! Amerykańska sentencja (USA): "Nie nie widziałam uśmiechniętej buzi, który nie byłaby piękna." :-)

    doceń 3
  • Wuk30
    10.09.2013 12:59
    "Duch jest niepodzielny, a więc niemierzalny, bo podzielność wiąże się zawsze z jakąś czasoprzestrzennością, czyli z materią w różnych jej przejawach, choćby to był prąd elektryczny. Logicznie zatem matematyka jest pochodną materialności rzeczy - tego, że można ją mierzyć. Czy można w jakikolwiek sposób mierzyć Boga? ".

    Wyżej cytowany tekst "uhuhuhu" zawiera same błędy. Teoria miary (np. rachunek prawdopodobieństwa) jest częścią matematyki ale matematyka nie jest częścią (ani całością) teorii miary. Wyłącznie do mierzenia to używali matematyki Egipcjanie, ale coś się od tego czasu zmieniło.
    Czy matematyka sprowadza się do logiki, czy logika do matematyki, to jest do dziś nierozstrzygnięty problem filozofii matematyki. Program aksjomatyzacji matematyki i sprowadzenia jej do logiki (logika matematyczna) nie udał się a nawet został pogrzebany przez twierdzenia limitacyjne Geodla. W każdym razie nie widać, jak "matematyka jest pochodną materialności rzeczy". Taka np geometria nieprzemienna opiera się wręcz na odrzuceniu "czasoprzestrzenności". Niektóre partie mechaniki kwantowej, co najmniej silnie sugerują, że na poziomie podstawowym, który modelowo ujmuje matematyka, pojęcia czasu i przestrzeni nie mają sensu. Skoro zatem istnieją a-czasowoprzestrzenne struktury matematyczne to, co znaczy sugerowanie, że "matematyka jest pochodną materialności rzeczy"? Chyba tylko to, że przez ducha rozumie się pochodną biologicznych instynktów (emocje i uczucia)???
    doceń 0
  • kkafka
    12.01.2016 07:30
    Prof Heller nie tylko jest teologiem ale bardziej jest wysmienitym matematykiem. Jego podejście i rozumowanie przedmiotu i jak ważna jest nauka matematyki jest naśladowana przez nauczycieli ze szkoły Preply http://urodaizdrowie.pl/mamo-poznaj-preply-wygodna-e-nauka-z-domu-dla-calej-rodziny
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji