Nowy numer 3/2021 Archiwum

Wszystko jest matematyką

O początku wszechświata, miejscu człowieka w nim i wieczności z ks. prof. Michałem Hellerem

Bo statystyka daje odpowiedzi dotyczące ogółu, a pojedynczy przypadek dalej jest dziełem... przypadku.

Też nie całkiem. W „Summa contra gentiles” św. Tomasz pisze, że Boża opatrzność rządzi zdarzeniami ex casu del fortuna – dziejącymi się z przypadku lub losowo. Dwoje ludzi pobiera się, bo spotkali się, gdy spóźnił się pociąg. Czy to przypadek? Wszystko tu ma przyczynę. Pociąg się spóźnił, bo popsuła się lokomotywa. Młodzi ludzie byli w tym samym miejscu o tym samym czasie, bo każde z nich dokądś jechało. W fizyce tak jest na każdym kroku. Zwykły rzut kamieniem jest opisany prostymi równaniami ruchu Newtona i wszystko jest – wydawałoby się – zdeterminowane. Jednak ja mogę przypadkiem tym kamieniem trafić zamiast w tarczę, to komuś w głowę. W nauce jest bardzo dużo miejsca na przypadki, a one same nie są zaprzeczeniem zasad przyrody.

Czyli, innymi słowy, przypadkowość czy losowość jest tylko drobnym fragmentem jakiegoś większego planu?

Tak.

Planu, którego my na razie...

... nie znamy. Taka jest moja teza. W siatce praw przyrody są pewne luzy na przypadki. Bez tych przypadków prawa przyrody nie mogłyby działać. Dlatego jeśli ktoś przeciwstawia przypadek Panu Bogu, to jest to nieporozumienie. To jest niezrozumienie roli przypadku, bo przypadki są elementem planu. Bez tego plan by nie funkcjonował.

A reguły, które tym wszystkim rządzą, te luzy, o których Ksiądz Profesor mówi, czy one jakoś powstały, czy  były zawsze?

– No to jest problem genezy praw przyrody. I ja nie wiem, jaka ona jest. To na pewno nie jest zagadnienie z dziedziny fizyki, bo fizyka zakłada prawa przyrody. Nie wyjaśnia ich. W każdym modelu fizycznym prawa fizyki są założone. Takie a nie inne, i koniec. Natomiast wyjaśnienie, skąd się biorą prawa przyrody, już raczej należy do filozofii czy na przykład do teologii. Można powiedzieć, że to po prostu Pan Bóg stworzył.

To jest bardzo wygodne podejście. Pan Bóg stworzył, kropka. A może by się nad tym zastanowić?

Często fizycy nie nazywają tego Panem Bogiem, ale skądś się one musiały wziąć. Einstein nie uznawał Boga w formie chrześcijańskiej. Raczej był bliżej panteizmu, ale używał hasła „zamysł Boga” – the Mind of God. Może używał tego jako metafory, ale uważał, że zestaw praw przyrody to jest właśnie the Mind of God. I mówił: nie chciałbym nic więcej wiedzieć, tylko znać the Mind of God.

Znać Boży zamysł... czyli to jedno równanie, które opisuje wszystko?

No tak. I tu są te granice fizyki, o których mówimy.

Czasami siedząc przy stole, zastanawiam się, czy to z góry wiadomo, czy ja wezmę stojący przede mną kubek, czy tego nie zrobię? Podejmuję decyzję w ostatniej chwili. Ale może od początku było wiadomo, że napiję się herbaty? Jak bardzo Bóg ingeruje w nasze życie?

Nikt nie wie, czym Pan Bóg jest i jakie jest Jego wewnętrzne życie, ale jeśli wierzyć filozofom klasycznym, to wieczność Boża polega nie na nieskończonym czasie, który trwa bez początku i końca, tylko na istnieniu poza czasem. Wieczność to posiadanie czasu w sposób doskonały całego naraz, a my mamy to rozciągnięte na poszczególne chwile. Jeżeli Pan Bóg istnieje poza czasem, to On widzi historię wszechświata niejako z zewnątrz, od początku. Tak jak my patrzymy na obraz. Przykładowo – Panorama Racławicka: tu jest lewa strona, tu jest początek ataku, a tu jest koniec ataku. My to widzimy jednym okiem. Tak samo jak Pan Bóg widzi, co stanie się za chwilę, bo u Pana Boga to jest „teraz”. Dla Niego wszystko jest „teraz”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama