GN 2/2021 Archiwum

Nieproszeni łaskawcy

Trzeba jeszcze powalczyć o prawo singli do życia w związku partnerskim.

Nazajutrz po fiasku związków partnerskich w Sejmie zaglądam do internetu. Z Wyborczej.pl patrzy na mnie pełna szlachetnego smutku twarz pani marszałek. I twarz ta mówi do mnie tytułem: „Mam żal do posłów. Zabrakło im odwagi”. Bo pani marszałek boleje nad posłami, którzy zagłosowali inaczej niż ona i jej pryncypał premier by chcieli.

Tak wiele się teraz oświeconej histerii nad „polską ciemnotą” wylało, że człowiekowi umyka prosta prawda, że my nawet nie wiemy, w czyim imieniu ta histeria. Jakie to tłumy Polaków domagają się „związków partnerskich”? Czy była choć jedna poważna petycja, podpisana przez tysiące ludzi, domagająca się prawnych regulacji „wolnych związków”? Nie było niczego takiego. Tym bardziej nie było takiej petycji wyrażonej przez ludzi o skłonnościach homoseksualnych.

Związki partnerskie są potrzebne jedynie działaczom gejowskim, którzy po prostu z tego żyją, a jeszcze bardziej cynicznym politykom, którzy w ten sposób chcą zaskarbić sobie przychylność wpływowych środowisk na Zachodzie. Bo tam już lobby gejowskie zrobiło to, co chce zrobić i u nas: sterroryzowało społeczeństwo.

Proszę sprawdzić: kto w Polsce domaga się DLA SIEBIE związków partnerskich? Robert Biedroń. No dobrze, kto jeszcze? Może jego „partner” też – ale kto jeszcze? Znajdzie się jeszcze parę osób. Ale cała reszta to tłumy tanich litośników w rodzaju Ryszarda Kalisza, którzy sami nie potrzebują, ale walczą dla innych. Tylko ilu jest tych innych? Bo ja znam kilka osób z problemem homoseksualnym, ale żadna z nich nie oczekuje „pomocy” w postaci prawnego uznania ich defektu za normalność. Oni chcą być zdrowi, a nie z łaski państwa udawać zdrowych.

Prawie nikt nie domaga się związków partnerskich, ale robi się taki jazgot, żeby każdy myślał strwożony, że wszyscy się domagają, tylko jeszcze nie on. Bo obywatel ma się wstydzić i myśleć: Biedni „geje”, ludzie odmawiają im praw, jakie mają wszyscy pozostali. Nieprawda! „Gej” ma takie same prawa jak każdy facet. Ma też prawo ożenić się z kobietą. A że nie może? A to nasza wina? Inwalida ma prawo mieć dwie nogi, ale jak jednej nie ma, to nie znaczy, że trzeba mu dać certyfikat dwunożności.

Kiedyś demokracja to były rządy większości. Teraz garstka potrafi narzucać swoją wolę całym społeczeństwom. To dlatego obłędne pomysły w rodzaju związków partnerskich mają poparcie władzy, choć społeczeństwo w ogóle o to nie prosiło. Gdy natomiast społeczeństwo zebrało 600 tys. podpisów przeciw aborcji, władze partii rządzącej nałożyły na swoich posłów dyscyplinę, żeby głosowali wbrew woli obywateli.

Pani marszałek ma „żal do posłów”, bo im „zabrakło odwagi”. Stchórzyli, bo głosowali inaczej, niż chcieli ich szefowie – to ci brak odwagi! Czy to pani marszałek wybierała posłów, że śmie teraz „mieć żal” o to, że zagłosowali inaczej, niżby ona sobie życzyła? Rzeczywiście, skandal. Teraz poseł nie jest od reprezentowania narodu, lecz od uchwalania prawa, które naród wychowa do tolerancji, mowy miłości, a jak będzie zamówienie, to i do aportowania.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także