Nowy numer 3/2021 Archiwum

Rewolucja pro-life

W 40 lat po wyroku Roe vs. Wade istnieje powód do odrobiny satysfakcji, a nawet lekkiego radosnego uniesienia.

Czterdzieści lat temu, 22 stycznia 1973 roku, Sąd Najwyższy USA wydał wyrok w słynnej sprawie Roe vs. Wade. Była to jedna z dwóch najgorszych decyzji w jego historii. Pierwszy mega-błąd Sądu Najwyższego to wydane w 1857 r. orzeczenie w sprawie Dred Scott vs. Sandford, które wykluczyło całą klasę ludzi spod ochrony prawnej. Orzeczenie w sprawie Roe vs. Wade wykluczyło spod ochrony prawnej inną klasę istot ludzkich: nienarodzone dzieci. Sprawa Dreda Scotta pomogła szybciej zakończyć wojnę domową. Sprawa Roe vs. Wade doprowadziła do szerokiej ekspansji ruchu pro-life, największego ruchu mającego na celu społeczne przemiany w Ameryce od czasu ruchu praw obywatelskich. Ruch pro-life jest naturalnym spadkobiercą tych obywatelskich działań ukierunkowanych na naprawę przewlekłych szkód dokonanych przez rozstrzygnięcie w sprawie Dreda Scotta.

Nadal trwa walka o budowę Ameryki, w której życie każdego dziecka będzie mile widziane i chronione prawem. Czterdzieści lat po sprawie Roe, ruch pro-life jest w stanie podać co najmniej 10 powodów, dla których pewnego dnia może odnieść zwycięstwo.

(1) Aborcja nigdy nie została zaakceptowana jako część głównego nurtu praktyki medycznej. Aborcja jest uważana za chałturnictwo, a osoby trudniące się aborcją są napiętnowane przez większość medycznego establishmentu.

(2) Nauki dotyczące ludzkiej rozrodczości i okresu ciąży potwierdziły stanowisko pro-life i sprawiły, że "naukowość" werdyktu w sprawie Roe okazała się śmieszna.

(3) USG, które pozwala nam zobaczyć skutki poczęcia człowieka, stało się wyzwalaczem przemian kulturowych.

(4) Ludzie w Stanach Zjednoczonych zdecydowanie odrzucili dyktatorskie orzeczenie Sądu Najwyższego z 1992 w sprawie Casey przeciwko Planned Parenthood, w którym Sąd nakazał zakończenie debaty dotyczącej aborcji. Między innymi pod przywództwem katolickich biskupów Stanów Zjednoczonych, ludzie zdecydowali, że nie pozwolą się uciszać, a ruch pro-life od tego czasu rozrósł się jeszcze bardziej.

(5) Środowisko pro-"choice" (za „wyborem”) zawsze było dość skostniałe, a obecnie wykazuje rosnącą desperację. Organizacje pro-life pracowały nad tym, aby stopniowo porządkować kwestię klinik aborcyjnych i chronić kobiety przed rzeźnikami z gatunku Kermita Gosnella, aborcjonisty z Filadelfii. Zabiegały o prawny nakaz informowania osób decydujących się na aborcję o wszystkich jej skutkach oraz o wymóg zgody rodziców w przypadku małoletnich zgłaszających się do aborcji. Starały się o prawne zagwarantowanie okresu karencji przed wykonaniem aborcji, aby kobiety w ciąży kryzysowej mogły rozważyć swoją sytuację na tyle spokojnie, na ile pozwalają na to okoliczności. Środowisko pro-"choice" przeciwstawiało się każdemu z działań nastawionych na tworzenie sytuacji świadomego wyboru. Sprzeciwiało się zarówno zakazowi aborcji płodów częściowo urodzonych wskutek późnej aborcji, jak również wprowadzeniu ustaleń prawnych umożliwiających podejmowanie prób ratowania życia dzieci, które przeżyły późne aborcje. Rzeczywiście, w niektórych kręgach politycznych, aborcja wydaje się być uznawana za rodzaj świeckiego sakramentu. Ta brutalność nie przeszła niezauważona. Podobnie jak histeria, z jaką Planned Parenthood zaatakowało fundację Susan G. Komen for the Cure.

(6) Ruch pro-life jest coraz młodszy, natomiast opozycyjny pro-"choice" – siwieje. Marsz dla Życia w Waszyngtonie tak naprawdę niepokoi zwolenników aborcji w amerykańskiej polityce nie tylko ze względu na imponujące liczby, ale również ze względu na to, że maszerujący z roku na rok są coraz młodsi. A młodzieńcza witalność nie ogranicza się do jednego zimnego dnia stycznia w stolicy kraju. Powstały nowe organizacje pro-life wśród młodszych lekarzy i adwokatów. Wszystko to wskazuje, że ruch pro-life jest najlepszym przejawem amerykańskiego społeczeństwa obywatelskiego w jego sile i zdolności do samoodbudowy.

(7) Działacze pro-life odnosili w ostatnich latach sukcesy na poziomie państwowego ustawodawstwa, co może zwiastować kolejne osiągnięcia w tej fazie bitwy już w najbliższej przyszłości.

(8) Sama niewiarygodność argumentów prawnych użytych w sprawie Roe vs. Wade z czasem stała się ewidentna. Niewielu poważnych uczonych prawników broni prawnego uzasadnienia w sprawie Roe, a nawet uczciwi liberalni specjaliści od prawa zgadzają się z sędzią Byronem White, jednym z sędziów, którzy wówczas zgłosili zdanie odrębne. Nazwał on tę decyzję ćwiczeniem z "bezdusznej władzy sądowniczej".

(9) Humanitarna pomoc dla setek tysięcy kobiet w kryzysowych ciążach niesiona w tysiącach ośrodków w całym kraju wielokrotnie dowiodła, że to ruch pro-life w tej debacie jest stroną współczującą i empatyczną.

(10) Z sondażu przeprowadzonego w roku 2012 przez Instytut Gallupa wynika, że ponad 50 proc. Amerykanów określa siebie jako "pro-life".

Istnieje więc powód do odrobiny satysfakcji, a nawet lekkiego radosnego uniesienia, w 40. rocznicę Roe vs. Wade.

George Weigel jest członkiem Ethics and Public Policy Center w Waszyngtonie

tłum. MD

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama