Nowy numer 3/2021 Archiwum

Próba ognia

– Tu jakby rodzina się wypaliła. Trzeba rodzinie pomóc – mówił pod ledwie dogaszonym kościołem abp Wiktor Skworc.

Kiedy 14 stycznia przed 22.00 dach kościoła w Jaśkowicach płonął gigantycznym płomieniem, 75-letnia Felicja Sontag pobiegła na przylegający do kościoła cmentarz rozświetlony blaskiem ognia. Wołała w głos do leżącego tam swojego męża Gerarda, z którym 50 lat wcześniej wzięła ślub w jaśkowickim kościele, oraz do innych zmarłych jaśkowickich strażaków. Chciała, żeby oni też w tej chwili modlili się do Boga. – Godałach im: „Wos sam tela je, ocalcie choć ta wieża!”. Jakby mie kto tam słyszoł, pomyślołby: gupio – śmieje się już pani Felicja, jednak oczy ma wciąż czerwone od płaczu.

Drabina jak banan

Wieżę udało się uratować, choć strażacy (w tym wnuki pani Felicji) ryzykowali życiem. – Chłopcy wspięli się na tę wieżę i lali z niej wodę na dach. Weszli po naszych własnych drabinach, bo ta drabina aluminiowa, która stała tam we wnętrzu wieży, oparta o ścianę od strony kościoła, powyginała się od gorąca jak banan – relacjonuje Joanna Kociubińska, prezes OSP w Orzeszu-Jaśkowicach.

Pani Joanna pracuje także w zawodowej straży pożarnej. Wzięła jednak tam urlop na żądanie, bo nie chciała przerywać pracy nad ratowaniem kościoła. Podobnie jak jej koledzy z OSP była na nogach przez prawie 17 godzin. Dach kościoła spłonął doszczętnie. Mury zostały zalane wodą, a na stropie tuż po ugaszeniu ognia pojawiły się groźne rysy. Inspektor nadzoru budowlanego kazał więc strop rozebrać, a kościół wyłączył z użytku. Ze zniszczonego budynku tylko ściany i wieża przetrwały próbę ognia. W pożarze nikt nie został poszkodowany. Największe szkody ogień spowodował w zakrystii i prezbiterium. Ścianą pomiędzy tymi częściami budynku kościelnego biegł komin z kotłowni, która znajdowała się mniej więcej pod zakrystią. Choć oficjalnie nie wiadomo na razie, jakie były przyczyny pożaru, są przypuszczenia, że powodem mogła być nieszczelność komina. Wiadomo jednak, że był on regularnie czyszczony, a w kotłowni od dwóch lat pracował nowy piec. Spalony kościół pw. Narodzenia św. Jana Chrzciciela pochodzi z 1936 roku. Był pięknie wyremontowany.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama