Nowy Numer 25/2019 Archiwum

Dziedzictwo powstańców styczniowych

Do czego jest nam potrzebna Polska? Do zbawienia!

Na zdjęciach z okresu II RP weterani powstania styczniowego przypominają krasnoludów z trylogii Tolkiena. Mają długie wąsiska, białe brody i orle spojrzenia. Noszą dziwne imiona: Mamert, Medard, Telesfor... W ich utrwalonej na kliszy postawie jest coś rycerskiego i pielgrzymiego zarazem. Wydają się nieprawdopodobni jak podjęty przez nich wysiłek duchowy. „Obok Orła znak Pogoni,/ Poszli nasi w bój bez broni./ (...) Niechaj Polska zna,/ Jakich synów ma”. A jednak dziedzictwo powstania styczniowego, którego istotą jest głębokie zawierzenie Bogu, okazało się przydatne kolejnym pokoleniom Polaków. Duch powstańców 1863 r. był obecny w kampanii wrześniowej, w powstaniu warszawskim, w oddziałach żołnierzy wyklętych i wśród emigrantów, którzy po Teheranie i Jałcie bezskutecznie apelowali do „sumienia świata”. Ten duch towarzyszy nam także dzisiaj, gdy na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie upominamy się o prawdę o Smoleńsku. Może gdzieś na Zachodzie istnieje raj na ziemi. Dla nas przewidziano co innego: brak stabilizacji, tymczasowość, rzadkie sukcesy polityczne i gospodarcze, częstsze porywy ducha, a okresowo traumatyczne doświadczenia, przypominające nam, kim jesteśmy. A jesteśmy ością w gardle tego świata. Jak pisze prof. Andrzej Nowak, „potężne siły zła, jakie skupiają się w imperialnej ambicji panowania nad innymi, poniewierania słabszymi, od ponad 300 lat potykają się o Polskę”. „O, dzięki Tobie za państwo boleści,/ I za męczeńskich koron rozmnożenie,/ I za wylaną czarę szlachetności/ Na lud, któremu imię jest – cierpienie,/ I za otwarcie bram... nieskończoności!” – pisał w 1847 roku Cyprian Norwid. Czy obraz polskości zmienił się od daty powstania tego wiersza? Przeciwnie: przybyło historycznych faktów, potwierdzających nasz zbiorowy los. Tyle że coraz rzadziej widzimy zbawienny sens tego losu i przestaliśmy za niego dziękować. Często – jako Polacy i jako chrześcijanie – czujemy się zaszczuci przez nieprzyjazny świat. Bronimy spadku po przodkach: katolickiej religii, patriotyzmu, ale w głębi duszy obawiamy się, że następnym pokoleniom nie wystarczy sił do udźwignięcia tego ciężaru. Przytłaczają nas kolejne ofiary i upokorzenia. Nasze życie staje się martyrologią. Dzieje się tak wówczas, kiedy polskość sprowadzamy do stanu posiadania. To prawda, że większość europejskich narodów już dawno rozmieniła swoje talenty na drobne. Ale my zakopaliśmy swój talent w ogrodzie i wystawiamy straże, żeby nikt go nie ukradł. Niby czekamy na dzień ostateczny, lecz w gruncie rzeczy chcielibyśmy, żeby z tego zagrzebanego w ziemi talentu wyrosło nam państwo stabilne duchowo, wolne od bolesnych doświadczeń, będące azylem w pogańskiej Europie. Ta tęsknota do duchowej „małej stabilizacji” powoduje, że na dnie serca skrywamy żal do świata, a może nawet do samego Boga, że nie pozwala nam spocząć na laurach.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Jola
    28.01.2013 12:49
    Bardzo dziękuję za te przemyślenia. Oddają to, co pewnie większość z nas,nosi w swoim sercu.
    Jest nadzieja, że to wszystko, co się wokół nas dzieje, ma jednak swój głęboki sens.
    doceń 0
  • cogito
    06.02.2013 16:25
    Ja również wielkie dzięki za ten piękny tekst; może zabrakło w nim jednego, a mianowicie wpływu jaki Powstanie Styczniowe wywarło na Piłsudzkiego i organizowaną przez niego walkę o wskrzeszenie Polski (czerpał nie tylko natchnienie z ideałów Powstania Styczniowego, ale i konkretne rozwiązania, ucząc się na błędach). Poza tym Styczniowe przełamało monopol szlachty na polskość oraz stworzyło precedens polskiego państwa podziemnego - co stanie się światowym naszym fenomenem w czasie II wojny światowej. Gloria victis!
    doceń 0
  • Mietek Wcześniak
    07.02.2013 21:42
    Jak Polska jest koniecznie potrzebna do zbawienia, to ja idę do Zielonoświątkowców...
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji