Nowy numer 3/2021 Archiwum

W Związku Radzieckim nadzieja


Czasami można odnieść wrażenie, że już nikt nie jest w stanie powstrzymać nieustannie przesuwanej granicy w stronę tego, co grzeszne i niezgodne z naturą.


Wydaje się, że obrońcy normalności są skazani na sromotną klęskę. Wystarczy prześledzić kilka informacji z ostatnich dni. Włoski Sąd Najwyższy zezwolił na wychowywanie dzieci przez pary homoseksualne. Co prawda w reakcji na to postanowienie przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny abp Vincenzo Paglia powiedział, że w takiej sytuacji dzieci stają się „towarem”, ale jego słowa nie zmieniły przecież decyzji sądu. W ten sposób padł kolejny przyczółek. Podobnie sytuacja wygląda we Francji. Prezydent Hollande nie przejął się kilkusettysięczną manifestacją, która w ostatnią niedzielę przeszła ulicami Paryża w obronie naturalnej rodziny. Niech sobie protestują, my i tak zrobimy swoje – zdają się mówić liderzy postępu. W Polsce w ciągu ostatnich dwóch tygodni wielkie zasługi dla budowania „nowoczesnego” społeczeństwa położyli organizatorzy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Swoimi wypowiedziami wywołali dyskusję o eutanazji. Niby nic nadzwyczajnego. Przecież rozmowa nie może być czymś nagannym. Tylko w istocie czego ta rozmowa ma dotyczyć? Gdyby panowała powszechna zgoda co do niedopuszczalności eutanazji, nie byłoby tematu. Tymczasem Bohdan Maruszewski, wiceszef WOŚP, powiedział, że „od tematu eutanazji nie uciekniemy, bo za chwilę starszych ludzi będzie więcej niż młodych”. Łatwo sobie dopowiedzieć, że w takim razie z tymi starszymi coś trzeba będzie zrobić. Nie ulega wątpliwości, że samo podjęcie dyskusji jest już wyraźnym przesunięciem granicy. Czy uda się zatrzymać te i podobne szaleństwa? Chłodna ocena sytuacji podpowiada, że absolutnie nie. Jeszcze długo walec postępu będzie miażdżył europejskie społeczeństwa. Nadzieję daje jednak najnowsza historia. W latach 80. ubiegłego wieku tylko zupełnie nieliczni przewidywali rozpad systemu komunistycznego. Związek Radziecki – zdawało się powszechnie – będzie trwał wiecznie. Dzisiaj po tamtej potędze nie ma śladu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się