Nowy numer 13/2020 Archiwum

Zanim będą laicja

Jak to możliwe, że ludzkość istnieje, choć nie miała edukacji seksualnej? – No właśnie dlatego.

Na to, co od wieków funkcjonuje jako „święta Bożego Narodzenia”, coraz częściej mówi się „święta”. W przyszłości i tę obciążoną religianckim pochodzeniem nazwę trzeba będzie zastąpić czymś innym, na przykład słowem „laicja”. Łatwo to jednak nie pójdzie, bo ludziom „święta” jeszcze się dobrze kojarzą. Bo to rodzinne takie. A rodzina – nad czym ubolewa ŚRODOwisko – też się dobrze kojarzy. Ale jest i na to rada. Gdy mamę i tatę zastąpią rodzice A i B, a potem pewnie C i D, itede, rodzina będzie się kojarzyć w najlepszym razie z abecadłem. Już tam odpowiedni ludzie nad tym pracują.

Niedawno dzwonił do mnie ksiądz, zbulwersowany faktem, że na lekcjach wychowania do życia w rodzinie nauczyciele ze szkoły, w której katechizuje, stosują „Wielką księgę siusiaków” i jej żeński odpowiednik (daruję sobie podawanie wulgarnego tytułu). Nauczyciele owi twierdzą, że te książki są „zatwierdzone” i że są wartościowe, a tylko tytuły są kontrowersyjne.

No cóż, jeśli dla kogoś nie jest kontrowersyjne opowiadanie o tym, co chłopiec może robić ze swoim „przyjacielem” („walić konia” to jedno z łagodniejszych określeń), to widocznie mamy do czynienia z kimś od Palikota. Ksiądz zebrał na ten temat jednoznacznie negatywne opinie specjalistów, ale w szkole to on stał się dla nauczycieli wstecznikiem i wrogiem publicznym.

To było do przewidzenia, gdy zaczęło się gadanie, jak też Polacy sobie nie radzą z uświadamianiem seksualnym swoich dzieci. I gdy zaczęło się ośmieszanie „pruderyjnych katechetek”. To był grunt pod wprowadzenie obowiązkowego udziału w lekcjach wychowania do życia w rodzinie. Gdy już całkiem nie będzie można dziecka wypisać (a do tego blisko), obecny przyzwoity program zostanie zastąpiony „edukacją seksualną”. Jednak już dziś, jak widać, wystarczy nauczyciel z bananem, prezerwatywą i poczuciem misji, żeby nam zdeprawował dzieci.

Ale wcale tak być nie musi. Wiele zależy od naszej determinacji. Przykładem jest los pomysłu posłania sześciolatków do szkół. Wydawało się, że sprawa jest pewna jak wieczna popularność Donalda Tuska, a tymczasem sprzeciw rodziców projektem mocno zachwiał i odsunął go na później.

To kwestia stanowczości i masowości. Skoro dało się w takiej sprawie, tym bardziej powinno się dać w dużo ważniejszej. Ochrona dzieci przed zaplanowaną demoralizacją to absolutny priorytet. Trzeba tylko stanowczo reagować na jakiekolwiek próby „edukowania” dzieci w duchu niechrześcijańskim. Właśnie tak – bo szkoła ma pomagać rodzicom w wychowaniu dzieci, a nie ich zastępować. Dlatego proszę wszelkie przypadki ataku samozwańczych „edukatorów” na wasze dzieci zgłaszać nam. Będziemy wiedzieli, co z tym zrobić.

Piszę to w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi. „Jak się to stanie, skoro nie znam męża?” – zdziwiła się Maryja w czytanej tego dnia Ewangelii na wieść, że zostanie matką. Nie zapytała, czy ma wypatrywać bociana, czy też udać się na pole kapusty. Dziwne – bez edukacji seksualnej?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • Julek
    14.12.2012 19:03
    Witaj Franku, główny prześmiewco katolickiego tygodnika.

    Zaczynam sie trochę martwić o ciebie, bo jak czytam niektóre wpisy, a jest ich coraz więcej, to są ci bardzo nieprzychylne. Nawet twoje do niedawna fanki rezygnują z czytania twoich jadowitych, jak piszą artykułów. Rzeczywiście jad jest ogólnie szkodliwy, a żmii może być nawet śmiertelny.

    Myślałem, że jako doświadczony myśliwy, wypatrujący jak zwierzynę, ciężarnych z gwałtu kobiet, będziesz miał więcej odwagi. A tu wychodzi na to, że boisz się, albo masz wstręt do "cipek" ? Nie bardzo mi się chce w to wierzyć. Ktoś ci nawet zwrócił uwagę, że jesteś chyba nadto pruderyjny, bo przecież prywatnie, i jako facet to "cipek" zapewne sie nie boisz ? Nie wiem, co teraz o tym myśleć ? Czy rzeczywiści ta twoja pruderia, to udawana, fałszywa i na pokaz skromność ? czy rzeczywiście jesteś na tyle wstydliwy, że słowa: "wielka księga cipek" uważane powszechnie za normalne, zwłaszcza w zakresie edukacji seksualnej, uważasz za wulgarne, które młodym ludziom nie powinny być przekazywane.

    Rozumiem, że oficjalnie gorszą cie sprawy seksu poruszane expresis verbis w przestrzeni publicznej, ale mam nadzieję, że prywatnie wszystko jest ok. ? To dobrze.
    A swoją drogą, to hipokryta z ciebie nie lada. Sprawy edukacji seksualnej w szkole uważasz za temat tabu i krytykujesz w czambuł wszelki program, a z drugiej strony ubolewasz i biadolisz, że młode uczennice zachodzą w ciążę i bardzo często decydują się na jej przerwanie. Mam wrażenie, że oficjalnie zaspokajasz swoje katolickie sumienie broniąc życie poczętych głównie na papierze, ale faktycznie to je nie chronisz.

    Najbardziej wredne i głupawe jest jednak to, że w ta swoją „filozofię” wmieszałeś Niepokalane Poczęcie Maryi. Chcesz nam wmówić, że przyszłe matki nie powinny zbytnio dbać o swoją wiedzę „jak to się stanie”, a raczej wszystko zawierzyć Bogu. Czy tak ? A co z mężem, jak ktoś zapyta ? Chętnie posługujesz się cytatami i obrazami z Biblii, ale świadkowie Jehowi, też tak robią, chociaż jak się ich przyciśnie, to plotą takie głupoty, jak czasami ty. Zapewne masz świadomość, że szatan najbardziej lubi posługiwać się w swej niecnej walce z dobrem świadkami i metodami, które są bliskie Bogu. Bo chce być do Niego podobny. Musisz bardzo uważać, bo wokół krąży książę zła i co chwile podaje ci rękoma niewiasty, przy akompaniamencie sssyku węża zakazany owoc. Pilnuj się Franek. Julek
  • Klemens
    15.12.2012 16:42
    kilka godzin temu wysłałem spokojny komentarz, ale nie został opublikowany. Czyżby Państwo stosowali cenzurę ? Nie bardzo domyślam sie, co bylo powodem jego zatrzymania.
    doceń 7
  • JAQ
    17.05.2013 20:36
    "ludziom „święta” jeszcze się dobrze kojarzą. Bo to rodzinne takie." Zaliczany do świętych Augustyn z Hippony twierdził iż mąż i żona powinni żyć jak brat i siostra, bez seksu bo to amoralne. Bardzo rodzinne podejście.
    doceń 6
  • Brabr
    03.02.2020 14:49
    Przestańcie, ja tam rozumiem o co autorowi chodzi
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji