GN 49/2019 Archiwum

Boję się tylko Boga

Generałowie Ante Gotovina i Mladen Markač, których Trybunał w Hadze uwolnił od zarzutów o zbrodnie wojenne, po kilku latach spędzonych w więzieniu, wrócili do domu. W Zagrzebiu witano ich prawie jak Benedykta XVI w czasie jego pielgrzymki do Chorwacji.

Gotovina i Markač wspinają się na Kaptol, gdzie znajduje się archikatedra, z Targu Bana Josipa Jelačića, gdzie owacyjnie przywitało ich ponad 100 tys. Chorwatów. Jeszcze zanim wsiedli do samolotu, zapowiedzieli, że chcą, aby Msza św. była centralnym wydarzeniem tego dnia. Do pękającej w szwach katedry wprowadza ich kardynał Bozanić i zaraz potem rozpoczyna się Msza św. dziękczynna za ojczyznę, w której bierze udział dodatkowo kilka tysięcy ludzi. Zaraz po komunii Gotovina i Markač klękają przy grobie bł. kard. Alojzego Stepinaca, męczennika za wiarę, i modlą się w ciszy kilka minut.

Skazani za „Burzę”

W latach 90. XX w. na terenie Chorwacji zbuntowani Serbowie, wspierani z Belgradu przez rząd Slobodana Miloševića, utworzyli tzw. Republikę Serbskiej Krajiny. Chcieli oddzielić ją od państwa chorwackiego. Zapobiec temu miała operacja wojenna o kryptonimie „Burza”, rozpoczęta w sierpniu 1995 r. Dowodzili nią m.in. generałowie Ante Gotovina i Mladen Markač. W jej wyniku Republika Serbskiej Krajiny została odbita z rąk Serbów, a region ten musiało opuścić ponad 200 tys. Serbów. Ich domy w większości spalono, a jeszcze przez kilka tygodni po operacji „Burza” zdarzały się zabójstwa serbskich cywilów, głównie starych ludzi, którzy nie zgodzili się opuścić swoich domów. Liczby nie są znane, ale mówi się o grupie od 150 do 600 Serbów. Na początku lat 90. ONZ utworzyło Międzynarodowy Trybunał ds. zbrodni wojennych w dawnej Jugosławii z siedzibą w Hadze (jednym z jego współzałożycieli była Chorwacja). Było jasne, że zajmie się on także badaniem zbrodni na serbskich cywilach, którzy ucierpieli w czasie operacji „Burza”. Pierwsze oskarżenie pojawiło się w 2001 r. – przeciw generałowi Ante Gotovinie. Prokurator Carla del Ponte w oskarżeniu przyjęła, że wojenną operację można potraktować jako polityczno-wojenny projekt, którego celem było wygnanie tysięcy Serbów z chorwackiego terytorium. Gotovina nie zgodził się z oskarżeniem i uciekł z kraju. Ukrywał się przez 4 lata. Został schwytany w 2005 r. na Wyspach Kanaryjskich i odesłany do Hagi. Proces Gotoviny, Markača oraz Ivana Čermaka, także dowodzącego operacją „Burza”, rozpoczął się w marcu 2008 r. Wyrok zapadł w kwietniu 2011 r. Čermak został uniewinniony, natomiast Markača sąd skazał na 18, a Gotovinę na 24 lata więzienia. Gotovinę uznano winnym współudziału we „wspólnym przestępczym przedsięwzięciu”, którego częścią byli także główni wojskowi i polityczni przedstawiciele władzy, a ich celem miało być wypędzenie Serbów z terenów tzw. Krajiny. Trybunał w Hadze miało o tym przekonać m.in. ostrzeliwanie i bombardowanie celów, które nie były wojskowe.

W Chorwacji te oskarżenia zostały przyjęte z niedowierzaniem. Chorwaci nie zgodzili się z wyrokiem Trybunału w Hadze, uznając, że zrównał on serbskich buntowników, którzy z pomocą reżimu Miloševicia okupowali chorwackie terytorium, chcąc zrealizować swoje separatystyczne pragnienia, i rząd w Zagrzebiu, który chciał odzyskać swoje terytorium, uznane za niepodległe przez społeczność międzynarodową.

Śluby więzienne

Izba apelacyjna haskiego Trybunału podważyła wszystkie oskarżenia i ogłosiła, że nie było żadnego „wspólnego przestępczego przedsięwzięcia”, którego częścią mogli być Gotovina i Markač, nie było także nadmiernego ostrzeliwania, a generał Gotovina uczynił wszystko, co możliwe, aby uniknąć pojedynczych zbrodni wojennych już po zakończeniu operacji. – Wojna przechodzi do historii. Przed nami jest przyszłość. Zwróćmy się w jej kierunku – mówi dziś Gotovina. Chętnie zabiera głos nie tylko w chorwackich, ale i serbskich mediach. W wywiadach dla serbskich dzienników wzywał do powrotu do swoich opuszczonych domów wszystkich serbskich uciekinierów. „Chorwacja to ich ojczyzna, tak jak i moja. Ona nie może być bardziej moja niż ich” – podkreślał. A Chorwatów zaskoczył, gdy w pierwszą niedzielę po uwolnieniu wybrał się na rodzinną pielgrzymkę do narodowego sanktuarium maryjnego w Mariji Bistricy, niedaleko Zagrzebia. Tę pielgrzymkę ślubował Bogu, będąc jeszcze w więzieniu. – Kiedy zagubiony syn wraca do domu, kogo najpierw szuka? Matki! – mówił. Odwiedził także Pakoštane, miasto niedaleko Zadaru, w którym dorastał. Do tłumów, które go tam powitały, powiedział: „Tę chrześcijańską miłość, którą pokazaliście dziś wieczorem, musimy szerzyć dalej, szczególnie wśród najsłabszych i tych, którzy czują się dziś zagrożeni. Musimy to zrobić, aby każdy człowiek w naszej ojczyźnie mógł poczuć się szczęśliwy”. Komentatorzy uznali, ze miał na myśli chorwackich Serbów.

Przeszłość pełna przygód

Ante Gotovina wychowywał się w rodzinie rybaka. Mając 17 lat, zaciągnął się do Legii Cudzoziemskiej, w której szeregach walczył przez 5 lat. Następnie w Ameryce Południowej szkolił paramilitarne jednostki. Po powrocie do Chorwacji przyłączył się do wojny obronnej przeciwko Serbom. Zawsze był ceniony jako świetny żołnierz z „ciekawą” przeszłością. Teraz, po powrocie z więzienia w Hadze, Gotovina zaczął podkreślać swoje chrześcijańskie korzenie. Na pytanie, czy jego wiara w Jezusa Chrystusa stała się silniejsza wskutek pobytu w więzieniu, czy może była na tyle silna i przed uwięzieniem, że pomogła mu przeżyć ten czas, odpowiedział: „Możliwe, że zamknięcie uczyniło mnie silniejszym, ale nie jestem większym katolikiem, niż byłem przedtem. Jeśli kiedykolwiek kogoś się bałem, to Boga”. Mówi, że wielu świętych miało wpływ na jego duchowe życie, ale tym, który zajmuje wyjątkowe miejsce w jego sercu, jest bł. Jan Paweł II. O tym wszystkim najlepiej wie spowiednik generała, który towarzyszył mu podczas odbywania kary w więzieniu, ks. Ivica Jurišić, proboszcz w Rotterdamie. To on regularnie odwiedzał w celi Gotovinę, spowiadał jego i pozostałych chorwackich oskarżonych oraz odprawiał dla nich Msze św. „Gotovina każdym zdaniem i zachowaniem udowadnia, że nie jest tylko katolikiem na papierze, ale szczerze wierzącą osobą, dla której różaniec na szyi to nie tylko ozdoba, lecz odwoływanie się do chrześcijańskiej miłości”, napisał w dzienniku „Slobodna Dalmacija” ks. Špiro Marasović, profesor na katolickim uniwersytecie w Splicie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama